Ostatnia nasza rodzinna wyprawa nie była daleka, za to z nowymi doświadczeniami.
Wybraliśmy się na park linowy Galadusys, położony nad jeziorem Gaładuś. Po przyjemnej przejażdżce dotarliśmy w miejsce, które najpierw zbiło nas z tropu. Kierunkowskazy poprowadziły nas na środek czyjegoś obejścia. Mieliśmy się wycofać, ale pokierowano nas dalej, do celu.

Tuż obok krowiego pastwiska był park linowy. Moja pierwsza myśl, że za wiele nie poszalejemy, ale okazało się, że widoczna część to trasa dziecięca, a dwie trudniejsze są w drzewach nad jeziorem. Trzeba było do nich zjechać po linie.
Ceny nie najniższe. Trasa najłatwiejsza 40zł, średnia 50 zł, najtrudniejsza, 60 zł. Taniej jest w pakietach. Np druga i trzecia 90 zł. Z tej opcji skorzystał syn, bo średnią przeszedł zbyt szybko i było mu mało. Za to po trzeciej był już zmęczony. Była wyzwaniem. Dla męża też.

Po wybraniu tras, opłaceniu i założeniu kasków i uprzęży, zostaliśmy przeszkoleni z zasad obsługi karabińczyków i zasad bezpieczeństwa, a potem można już było ruszać.

Mi przypadła rola opiekuna Młodszej na trasie dziecięcej.

Trasę tę można było pokonać dowolną ilość razy. Dwie trudniejsze, na które wybrali się mąż i syn, tylko po razie. Było tam więcej przeszkód.

Córce podobało się bardzo. Jak na pierwsze doświadczenie z parkiem linowym.
Na takiej wysokości, że już czuło się, że to nie plac zabaw.
Ale na tyle łatwe przeszkody, że chciało się jej przejść tor kilka razy.

Najlepsze na koniec- zjazd na linie z pięknymi widokami.

Poza obserwowaniem córki miałam też możliwość podziwiać ptasi spektakl. Stada kaczek czy gęsi w kluczach i białe czaple pomiędzy nimi. Wspaniałe. Zdjęcie tego nie oddaje.

Jak zmęczyło córkę wspinanie, poszłyśmy w dół, nad jezioro. Zerknąć na chłopaków na ich trasach.

Ale zamiast podglądania, znalazłyśmy fajne miejsce do zabawy i relaksu.
Huśtawki na drzewach. Pomosty na jeziorze z pięknym widokiem. Sauna i balia. Miejsce na grilla i ognisko. Kajaki, łódki, rower wodny.
Co tylko trzeba na wakacyjny wypoczynek.
My najdłużej jednak z huśtawek korzystałyśmy.


Podsumowując- bardzo fajne miejsce. Nie tylko na skorzystanie z parku linowego, ale i na wypoczynek.
Widać było, że miejsce się rozbudowuje. Powstaje w pobliży prawdopodobnie dom gościnny. Jest bar.
Miła obsługa- przynajmniej dwujęzyczna( polski, litewski).
Chętnie tam wrócimy dłużej posiedzieć nad jeziorem.

W drodze powrotnej zajechaliśmy jeszcze na obiad do restauracji w Dworku Hołny. Czasem to miejsce odwiedzamy. Do najtańszych nie należy, za to kuchnia jest bardzo dobra. Świętowałam też tam swoje 40te urodziny z rodziną i przyjaciółmi. Chyba do tej pory na niczym się nie zawiedliśmy. Trzeba tylko brać pod uwagę, że w sezonie czas oczekiwania to czasem godzina.
Ale obok jest fajne jeziorko Hołny, niewielka plaża, leżaki. Teren w pobliżu restauracji też jest dobrze zagospodarowany. Jest gdzie poczekać.
Ta nasza Sejneńszczyzna ma sporo do zaoferowania. Warto tu przyjechać.
Jedna odpowiedź na “Park linowy nad jeziorem Gaładuś”