Edukacja w oparciu o dom i rodzinę przeszła nam z końcem maja w tryb wakacyjny.
Czerwiec to dużo odpoczynku, czasu dla rodziny, budowania relacji, odwiedzin, spotkań z przyjaciółmi, cieszenia się naszym domem w Polsce i życiem na wsi( również zostawionymi tu zabawkami i książkami), krótkie podróże, czytanie książek, świętowanie, obserwacje przyrody, korzystanie z owoców( poziomek, truskawek, czereśni, arbuzów…), kąpiele w rzece i jeziorze, spływy kajakowe…




Nie ustajemy w odkrywaniu nowych/ starych książek…



Sama z dziećmi pojechałam na kilka dni do Białegostoku, miasta, gdzie studiowałam, na rodzinne świętowanie i spotkania z przyjaciółmi.


Dla naładowania rodzicielskich baterii zrobiliśmy sobie z mężem dwudniowy wypad do Warszawy.




Poza tym, życie na wsi i wizyty w mieście dostarczają nam codziennych okazji do doświadczania przyrody.
Ssaki ( kilka razy w tygodniu lis czy sarna na łące przy domu), ptaki, płazy, gady (zaskrońce)…






…i mnóstwo owadów w różnych fazach rozwoju.




Kwiaty podziwiane na każdym spacerze… maki i chabry, to był ich czas.


Raz udało się zawieźć córkę na plastyczne warsztaty w Dworku Miłosza w Krasnogrudzie. Bardzo lubi tam jeździć, ale zajęcia są w soboty, a to nasz dzień rodzinnych wycieczek i nie zawsze uda się pojechać i tu, i tu.

DObra pogoda sprzyjała czytaniu na kocyku i piknikom na łące za domem.


Mieliśmy też czas na świętowanie- procesja Bożego Ciała w naszej parafii.


Niemal każdego dnia mogliśmy podziwiać zachód słońca. A wschód, to tylko księżyca. Wschody słońca są, jak dla nas, zbyt wcześnie latem w Polsce.




Rosną nam też powoli owoce przy domu. Udało się już schrupać poziomki, pierwsze wiśnie, porzeczki. Papierówki to dopiero w lipcu.

Kwiat i owoc na jednej gałązce drzewa wiśniowego.

Na początku miesiąca odwiedziliśmy też park linowy nad jeziorem Gaładuś. Kilka razy byliśmy też w mojej ulubionej miejscówce nad Czarną Hańczą. Wieś mojego dzieciństwa i każdych wakacji.


Z aktywności edukacyjnych, to syn przechodzi indywidualny, wakacyjny, kurs języka francuskiego online, z lektorką, która porozumiewa się z nim tylko po francusku i angielsku, a mieszka w Porto w Portugalii.
Z Młodszą z kolei robiłyśmy kilka eksperymentów (bez dokumentacji zdjęciowej;)) i tworzyłyśmy.

Czerwiec był ciepło- zimny. Wdzięczna jestem za wszystkie jego chwile.
Zobaczymy, jak nam minie lipiec.
Konkretnych planów nie mamy dużo.
Skupiamy się nadal na relacjach, spotkaniach z bliskimi i czerpaniu, jak najwięcej z wiejskiego, letniego życia.
Pamiętając, że nie przyjechaliśmy tu na urlop. .
Dużo czasu zajmują nam codzienne sprawy: sprawunki, gotowanie, załatwianie różnych spraw związanych z remontami i przebudową siedliska, wizyty u lekarzy, w bibliotekach, domowe obowiązki czy zarządzanie konfliktami między rodzeństwem czy na lini rodzic- dziecko, itp.
To jest nasza rodzinna, edukacyjno-domowa, polska codzienność.
A jak Tobie minął czerwiec?