
Pięknie było w lipcu.
I upalnie, i deszczowo.
I wypoczynkowo, i pracowicie.
I w ścisłej rodzinie, i z dalszą rodziną i przyjaciółmi.
I w zgodzie, i w sporach.
I z książką, i w ruchu.
I na Sejneńszczyźnie, i trochę dalej.
I spontanicznie, i zgodnie z planem.
Oto część z tego, co przeżyliśmy.




Spływy kajakowe Czarną Hańczą z rodziną i przyjaciółmi.




Nocowanka u kuzynów i kuzynów u nas, u dziadków, wspólny biwak nad Czarną Hańczą…


Półkolonie windsurfingowe nastolatka w Augustowie z Wodną Akademią,
na które nałożyły się prace rozbiórkowe, budowlane, ogrodnicze w naszym gospodarstwie i służbowy wyjazd taty.
Udało się ogarnąć z pomocą dziadków.




Kąpiele w jeziorach i rzece… Giby, Wiłkokuk, Studziany Las…



Książek czytanie w różnych miejscach i różnym czasie….

Warsztaty plastyczne Gucio Zaczarowany w Krasnogrudzie. Tylko w jedną sobotę udało się nam pojechać, ale i tak było warto.






Przyrodnicze obserwacje towarzyszyły nam niemal każdego dnia. Chwila uważności i można wypatrzeć coś ciekawego.


Mamy wyjazd z Kołem Gospodyń Wiejskich na warsztaty z robienia naturalnych kosmetyków do Lawendowego Stawu. Dobry czas odpoczynku i delektowania pięknymi widokami i zapachami.


Wyjazd do sali zabaw i parku trampolin Hop w Ełku na urodziny kuzynki… Miłe spotkanie, ruchowe szaleństwo i mnóstwo przysmaków.




Dzień w Zelwie na imprezie z okazji otwarcia placu zabaw- mama na stoisku KGW, córka z babcią, odkrycie plaży w Wiłkokuku, poleconej przez znajomych z edukacji domowej…

Gotowanie wspólne i codzienne obowiązki…największy element miesiąca, a często niedoceniany.




Spacery- deszczowe i słoneczne, z całą rodzinką i parami, a nawet ze zwierzakami, na poziomki i dla ruchu.



Spotkania z drugim człowiekiem. Niezmiennie zachwyca mnie, jaką łatwość mają nasze dzieci w nawiązywaniu kontaktów, nawet z dopiero co poznanymi dzieciakami czy dorosłymi. Mi to przychodziło z trudnością. I w dzieciństwie, i teraz.




Deszczowe dni w domu, ognisko przy domu, prace w ogrodzie, podziwianie kolorów dojrzewających pól…

Zakończyliśmy lipiec na rodzinnym wyjeździe prawie offline.
Dobry czas to był lipcowy.
Lubię spojrzeć w tył i docenić to, co było.
A potem ruszyć dalej.
Z wdzięcznością.