Rodzinne czytanie 2/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Plany planami, a życie życiem 🙂
Ale jest kolejny tydzień książkowy.

Pogoda ostatnio na Maderze typowo zimowa.
Niż za niżem (najpierw Hipolit, teraz Irena) przynoszą deszcze, silne wiatry, burze.
Ale w międzyczasie słońce prześwieca i jest całkiem ciepło.
Zdążyliśmy troszkę pozwiedzać pomiędzy jednym deszczem a drugim.
A między łapaniem wody z przeciekających ścian ( czekamy na remont) i graniem w planszówki, zdążyliśmy trochę poczytać.

  1. Książki czytane na głos
    1. Daisy i fabryka czekolady. Psie szczeście 4. Anna Lasoń- Zygadlewicz
    2. 8+2 i sztormowy wiatr. Anne- Cath. Vestly
    3. Zachłanna mewa. Żubr Pompik. Wyprawy. Tomasz Samojlik
  2. Słuchane audiobooki
    1. Piątka z Zakątka. Krystyna Drzewiecka i jeszcze 3 części
    2. Banda z Uroczyska
    3. Nowe przygody Piątki z Zakątka
    4. Piątka z Zakątka znowu w akcji
  3. Mama czyta sobie
    1. A na niebie blask od gwiazd. Opowieści na Boże Narodzenie.
    2. Zima w Małej Przytulnej. Magdalena Witkiewicz

Książki czytane na głos

Daisy i fabryka czekolady. Psie szczeście 4. Anna Lasoń- Zygadlewicz

Zaczęłyśmy w tym tygodniu czytać kolejną część serii Psie szczęście Anny Lasoń- Zygadlewicz. Córka jest zdecydowaną fanką całej psiej rodzinki.
W tej części główną bohaterką jest Daisy, młoda suczka, córka pary seterów Nero i Lilki.
Jak do tej pory najzabawniejsze zwierzaki, które poznała po wyprowadzce do nowego domu, to rodzeństwo świnek morskich, Pulpet i Klops. A że Daisy jest jeszcze małym szczeniakiem, to przygoda goni przygodę.
Nie wszystkie są dla niej łatwe. Ale z każdej się czegoś uczy.

8+2 i sztormowy wiatr. Anne- Cath. Vestly

To zadziwiające, że rok dopiero w ostatnie wakacje poznaliśmy autorkę, Anne- Cath. Vestly, a już czytamy przedostatnią książkę serii o dużej, norweskiej rodzince.

Sporo nam się ostatnio trafia książek z gromadką dziecięcych bohaterów.
Łatwo w którymś z nich, albo w każdym po trochu, czytającemu odnaleźć siebie. Ucieszyć się przygodami i normalnym podejściem do życia codziennego.
Które mimo, że w tych książkach proste, chwilami wręcz zwyczajne, to ma wyjątkowy urok i zachęca czytelnika do dłuższego zostania w tym świecie.

Rodzinka w składzie: 8 dzieci+ 2 rodziców+ babcia+ Rurek+ 5 kur+ krowa+ ciężarówka+ domek w lesie.
Gdzie każdy ma swoje miejsce, jest niezastąpialnym (nie mam pewności, czy jest takie słowo) członkiem całości, a jednocześnie ma swoje wyjątkowe cechy, upodobania, talenty, czy słabości.
Gdzie goście spodziewani czy niespodziewani są mile widziani.
Aż chciałoby się znaleźć drogę do tego domku w lesie.

Zachłanna mewa. Żubr Pompik. Wyprawy. Tomasz Samojlik

Tu mamy upominek od cioci Agi. Tej od bezików 🙂
Seria „Wyprawy” pozwala nam razem z rodziną żubrów zwiedzić wszystkie polskie parki narodowe.
W tej części zwiedzamy z Polinką i Pompikiem Słowiński Park Narodowy, przypominając sobie jego wyjątkowe cechy i nabierając ochoty na ponowne jego odwiedzenie.
Koleżanki, a może bardziej rodzinę, tytułowej mewy możemy spotkać również na Maderze. Zachłannością je tu jednak przebijają gołębie. Mewy względem nich są dość zdystansowane. Może Atlantyk w pobliży wyspy jest bardziej hojny niż Bałtyk, i nie muszą tak walczyć o pożywienie?

Seria skierowana do przedszkolaków i wczesnoszkolniaków.
Mało tekstu. Proste ilustracje. Powtórka z poznanych faktów na okładce.
Lubimy.

Słuchane audiobooki

Piątka z Zakątka. Krystyna Drzewiecka i jeszcze 3 części

Banda z Uroczyska

Nowe przygody Piątki z Zakątka

Piątka z Zakątka znowu w akcji

Tydzień z Piątką z Zakątka i z Bandą z Uroczyska pełen był przygód.
W czterech książkach tematów poruszono tak dużo, że nie sposób ich tu streścić.
Krzyś, główny bohater i narrator, zaprasza czytelnika do swojego życia rodzinnego, szkolnego, podwórkowego… Przydarzają mu się przygody i zabawne, i trudne. Zawsze ma jednak koło siebie rodzinę, psa Bobika i grupkę przyjaciół.
Choć Krzyś w ostatniej części ma już 10 lat i jest „prawie dorosły”, to jego przygody mogą być ciekawe również dla trochę młodszych dzieci. Także dla tych, które nie mają doświadczenia nauki w szkole. Czego dowodem przesłuchanie tej serii przez córkę już przynajmniej po raz trzeci.

Mama czyta sobie

znowu ebooki.
Dwie książki zimowo- bożonarodzeniowe.
Powieść i zbiór opowiadań.
Jedna autorka i autorek osiem.
Obie czyta się dobrze. Są sprawnie napisane. Wciągające, choć różne w formie. Miejscami zabawne. Chwilami wzruszające.
Po jedną sięgnę jeszcze ponownie w okresie bożonarodzeniowym. Drugiej już nie przeczytam.

Opowieści na Boże Narodzenie

A na niebie blask od gwiazd. Opowieści na Boże Narodzenie.

Osiem opowiadań napisanych przez osiem autorek.
Każde inne, choć w każdym odbija się blask od gwiazd, a zwłaszcza tej jednej, Betlejemskiej.
W jednym przejrzałam się niemal jak w lustrze.

Bohaterowie opowiadań są na różnych etapach życia, z różnym doświadczeniem wiary, z trudnościami czy poważnymi problemami, wydającymi się nie do pokonania.
I w ich konkretnej rzeczywistości zbliża się Boże Narodzenie.
Czy dokona się bożonarodzeniowy cud?
Czy Bóg narodzi się nie tylko w betlejemskim żłobie, ale też w sercach bohaterów?

To ciekawe, ale po dłuższym okresie czytania wyłącznie większych form literackich-książek, powieści-taki kontakt z opowiadaniem był bardzo ożywczy.
Okazuje się, że czasem wystarczy niewiele słów, by opowiadając historię pobudzić kogoś do zastanowienia, pokazać inny punkt widzenia, a nawet dotknąć serca czytelnika. Chętnie wrócę do tej antologii w kolejnym Adwencie.

Opowiadania te były też w tym roku prezentem dla mojej przyjaciółki. Mam nadzieję, że jej również przyniosły trochę wiary, nadziei i miłości.

Zimowa Mała Przytulna

Zima w Małej Przytulnej. Magdalena Witkiewicz

Przeczytałam tę powieść z instagramowego polecenia.

Na początku mnie zraziła komentarzami o nieżyciowych księżach i wychwalaniem jednego z bohaterów, który rzucił kapłaństwo i założył rodzinę. I teraz lepiej się go słucha, bo „zna życie”.
Jakby księża brali się z jakiejś niebiańskiej kapusty, a nie rodzili i wychowywali w rodzinach. Różnych. Pełnych, nie pełnych. „Zdrowych” i po przejściach. Wierzących i nie wierzących.
Zwykle przynajmniej przez kilkanaście lat korzystają też z systemu edukacji wspólnego dla większości społeczeństwa.
Mają kolegów, koleżanki, przyjaciół, dalsze rodziny, różne pasje, doświadczenia, cały bagaż, jak inni ludzie.
Poznają życie też, jak każdy, nie tylko z własnych doświadczeń, ale i z doświadczeń innych ludzi.
Nie muszę sama wszystkiego zrobić i przeżyć, by nauczyć się czegoś i znać życie.

Poza tym książkę czytało się technicznie dobrze. Nic dziwnego, autorka jest doświadczoną pisarką.
Fajnym zabiegiem było podawanie na początku rozdziałów ciekawostek o zwyczajach bożonarodzeniowych i świątecznych w różnych krajach. Cześć znałam. Część, zwłaszcza z północy Europy, była dla mnie nowa.

Nie podobała mi się nagromadzona ilość bohaterów, a wszyscy po różnorakich przejściach, aż było to zupełnie nie- wiarygodne, odrealnione. Żadnej rodziny pełnej, od początku do końca razem.
Niby tyle przyjaźni, miłości (z obowiązkowym wątkiem homoseksualnym).
Nawet niebo, jako miejsce bycia po śmierci, się pojawiło.
Niby wspólne świętowanie Bożego Narodzenia w grupie przyjacielsko- rodzinno- małomiasteczkowej. Ze wszystkimi zewnętrznymi oznakami- wigilią, światełkami, choinką, prezentami, opłatkiem, kolędą.
Ale wszystko zupełnie bez Niego. Bez Tego, którego narodzenie w Betlejem wspominamy w każde Boże Narodzenie.
W sumie nic dziwnego, skoro jedyny ksiądz jakiego mają bohaterowie książki, to były ksiądz. Innych księży czy kaznodziei mieszkańcy miasteczka nie chcą. Wyganiają ich, bo ich upominają czy pouczają. ( Abstrahując już od tego, że w realnym życiu taka sytuacja nie miałaby miejsca. Gdyby jakiś proboszcz parafii odszedł z kapłaństwa, to do tej parafii zostałby posłany przez biskupa nowy ksiądz.)

Dla mnie ta historia to kolorowa wydmuszka. Bez głębi.
Może nie umiem sobie wyobrazić dobrego życia bez Jego Obecności.
A może po prostu nie chcę.
Bo wiem, że z Nim i w Nim, i wszelkie dobro, i przyjaźń, i miłość przestają ograniczać się do tu i teraz, do tego świata. A rozciągają się na wieczność.

Nie jest to książka, do której chciałabym wrócić. Dla kilku zabawnych dialogów, komicznych sytuacji czy postaci domowo edukowanej Gabrysi- nie warto. Raz wystarczy.

Stosik ze wspólnego czytania

Kończę pisać po północy. Za oknami świszcze wiatr. To chyba jeszcze Irena się złości. Może chociaż przegoni deszcz poza wyspę. Przydałby się z dzień odpoczynku od deszczowych strug.

Na koniec prośba- może ktoś z Czytelników poleci mi jakiś zbiór opowiadań?
Byle nie przygnębiających, bo z tym wiatrem i deszczem za oknami nie dam rady już unieść;)

Opublikowane przez burnevel

Kobieta, Żona, Mama, Edukatorka Domowa, Pani Domu, piszę jako Burnevel o moich doświadczeniach i poszukiwaniach Dobra, Prawdy i Piękna. Mieszkam część roku na Suwalszczyźnie, a część na Maderze, w międzyczasie odwiedzając inne regiony Polski i świata.

Jedna odpowiedź na “Rodzinne czytanie 2/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Dodaj komentarz