„Idzie luty, podkuj buty”. Nie na Maderze. Cieplutko jest przeważnie. Pogodnie.
Choć ciepła bluza czy lekka kurtka się przydaje. Zwłaszcza rano i wieczorem, przy zachmurzeniu czy przy wietrze.


Nie planowaliśmy robić sobie ferii zimowych w naszej edukacji domowej.
Przyleciało jednak kilka znajomych rodzin z Polski.
Córka poznała nowe koleżanki i ferie zrobiły się same.
Wyprawa na Antarktydę w mieszkaniu,
zabawa na basenach,
wspólne plażowanie,
graffiti na skałach,
budowanie bazy,
leczenie zwierząt pluszowych
i jeszcze imprezka urodzinowa na koniec.
Intensywne ferie.


Chwilę wyciszenia mieliśmy na rodzinnej wycieczce do Quinta do Santo da Serra. (W niepełnym składzie, bo syn w sobotnie przedpołudnia ma treningi surfingu.)
Spacer po parku. Piękny zapach roślinności i wilgoci. Kwitnące różnokolorowe azalie. Chłodno było, bo na sporej wysokości. Karmienie danieli i koni kawałkami marchewek. A na koniec zwiedzanie niewielkiej wystawy o ochronie lasów na Maderze. W cieplejsze dni to popularne miejsce piknikowe Maderczyków.


Rodzinne czytanie zdecydowanie zdominowały nam przygody skarpetek pożyczone od koleżanki. W międzyczasie udało się na chwil kilka odskoczyć do innych książek.
Książki czytane na głos


Banda Czarnej Frotté. Skarpetki powracają! Justyna Bednarek
Wcześniej czytaliśmy pierwszą część Przygód Skarpetek. Ta jest chyba częścią czwartą.
Wydana jest podobnie, jak pierwsza. Ilustracje i tekst mocno się wzajemnie dopełniają. Zabawne są już same podtytuły rozdziałów, którymi autorka żartuje z czytelnikiem.
Przygody bandy Czarnej Frotté tak bardzo wciągnęły w swój świat, że czytane były po kilka rozdziałów dziennie, aż skończyliśmy dzisiaj.
Dobrze, że na półkach czeka kolejna część.


Aha, o to chodzi! Domowniczek przygotowujący dziecko i rodzinę do I Komunii Świętej.
Książeczka ta ma nam towarzyszyć przez cały rok przygotowań do I Komunii Świętej córki. Sięgamy do niej przeważnie 1-2 x w miesięcy, aby poruszyć tematy tam zaproponowane i rozwiązać zadania i zagadki utrwalające.
Temat na luty to Kościół- wspólnota i kościół-miejsce modlitwy.
Po tych kilku miesiącach widzę, że zadaniem tej książeczki jest wciągnięcie rodziny w przygotowania do I Komunii.
W naszym przypadku, kiedy to ja odpowiadam również za przygotowanie katechetyczne dziecka, treści jest zdecydowanie za mało.
Dlatego pojawiają się też tu na blogu inne pomoce, towarzyszące nam w tej drodze.


Żubrza Góra. Wyprawy. Żubr Pompik. Tomasz Samojlik
Jest żubrza rodzinka, jest wyprawa do Babiogórskiego Parku Narodowego, jest przygoda i jest morał. Do tego zabawne, choć zgodne z przyrodniczą prawdą, ilustracje.
Żubr Pompik to jeden z bohaterów dzieciństwa naszych dzieci. Poznaliśmy go przy pierwszej rodzinnej wizycie w Białowieży z kilkuletnim pierworodnym. Zimowe opowiadania o Pompiku leżały sobie na półce w Café Walizka, która już niestety nie istnieje. Potem były kolejne książki i książeczki oraz serial animowany z piosenką- rodzinnym hitem. A dalej inne komiksy pana Tomasza Samojlika. I tak trwa ta znajomość do teraz.


8+2 i Sztormowy Wiatr. Anne- Cath. Vestly
Powolutku, powolutku zbliżamy się do finału książki. Z nadzieją, że wszystkie problemy babci i Mortena rozwiążą się i będzie czas na dalsze spokojne świętowanie.
Konkurencja międzyksiążkowa o nasz czas czytania jest zawzięta. Nawet ciekawe książki mogą zostać chwilowo wyparte przez ciekawsze. Ale tylko chwilowo. Nic nas nie powstrzyma przed dotarciem do końcowej okładki, bo przed nami jeszcze jedna książka z serii na półce.
Słuchane audiobooki



Seria Psie Szczęście, tomy 1-3. Anna Lasoń- Zygadlewicz. Czyta: autorka
Zeszłotygodniowe zakończenie czytania przygód Daisy (Psie Szczęście 4)zachęciło córkę do przesłuchania audiowersji części poprzednich.
Po raz kolejny w zabawach i pracach towarzyszyły jej przygody Nero w poszukiwaniu żony, dalsze losy psiej rodzinki z trójką szczeniaczków oraz perypetie Alka, najbardziej psotnego z nich, w nowej rodzinie.
Samodzielnie czytane komiksy


Między nami robotami. Komiks MegaGiga
Wszystkie sekrety Kaczogrodu. Komik Gigant Poleca
Nie obyło się bez walki, kto przeczyta który egzemplarz, jako pierwszy. Udało się pogodzić. Przechodziły z rąk do rąk kilkakrotnie.
Tata wie, co najbardziej ucieszy dzieciaki.
Żona też coś dostała, a jakże. Czy było to pudełeczko pysznych pianek w czekoladzie? Być może;)
Mama czyta sobie

Pod krzewami bzu. Louisa May Alcott
Po prostu musiałam sięgnąć po jakąś powieść. Wbrew pozorom trochę stresujących chwil ostatnio było. Dobrze robi mi wtedy zanurzenie się w innym świecie.
Jakoś lepiej mi do tego służą książki niż filmy. Cenię sobie możliwość ożywiania bohaterów i fabuły we własnej wyobraźni.
W powieści Pod krzewami bzu przeniosłam się do XIX-wiecznej Ameryki.
Kiedy życie codzienne było często trudniejsze, prawdziwe wartości cenione, a wychowanie dzieci i kształtowanie własnego charakteru traktowane poważnie.
Dzieciństwo z jednej strony było bardziej pracowite, z drugiej jednak było bardziej niewinne i dziecięce po prostu. Nikt tych dzieci nie bombardował wieściami (złymi) z całego świata. Nawet dorośli nie mieli do nich dostępu w każdej chwili.
Był czas na pracę, naukę i zabawę. W większej bliskości z przyrodą i naturą.
Nie będę tu streszczać fabuły. Warto sięgnąć po tę książkę. Dla takiego oddechu po prostu.
Jak znajdę wersję audio, zaproponuję jej słuchanie córce. Jest tam kilkoro bohaterów w jej wieku. Ich przygody mogą się jej spodobać.
Po sięganiu przez dłuższy czas po powieści współczesnych pisarzy, ten kontakt z literaturą sprzed prawie 150 lat był dla mnie ożywczy.

Na najbliższy tydzień w planie trochę spotkań, kilka spraw do załatwienia z mieszkaniem ( sprawy wspólnot mieszkaniowych to tutaj kosmos). Przyda się też nadrobienie części materiału po nieplanowanych feriach.
A 7 lutego już się zaczyna karnawał na Maderze. Nie wiem, co z tej nauki nam wyjdzie. Będziemy w wolnych chwilach po trochu przerabiać podręczniki. Po kawałku, strona za stroną, literka po literce posuniemy się do przodu.
Jedna odpowiedź na “Rodzinne czytanie 5/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji”