Przejrzenie zrobionych w danym czasie zdjeć bywa pomocne w spoglądaniu z wdzięcznością na miniony czas. Galeria zdjęć na smartfonie pokazuje mi, że zaczęliśmy tydzień na Formosie i na Formosie skończyliśmy, spacerując i plażując.


W międzyczasie w domu zatrzymało nas kolejne przeziębienie. Plany spotkań poza domem zredukowaliśmy do minimum.
Udało się jednak popracować nad szkolnymi zadaniami, a syn zdał egzamin z chemii. Jeszcze 3 egzaminy przedmiotowe oraz egzamin ósmoklasisty i będzie miał od czerwca zasłużone, studenckie wakacje.

Wspólne czytanie z córką, to kontynuacja książek zaczętych w poprzednim tygodniu.
W moim czasie czytelniczym, równie ważnym dla zaszczepiania pasji czytania w dzieciach, sprawdza się rozłożenie zaczętych książek w różnych pomieszczeniach. W kuchni, w salonie, łazience, sypialni,… Gdzie wolna chwila, tam kilka stron przeczytane. W tej chwili jednocześnie czytam cztery. Nie mieszają mi się na szczęście, bo mają zupełnie różną tematykę.
Książki czytane na głos


Królewicz Promyczek. Agnieszka Majchrzak
Przeczytałyśmy już całość. Tak jak sądziłam historia była na tyle wciągająca, że nie rozciągayśmy lektury w czasie.
Po zakończeniu książki porozmawiałyśmy chwilę o wrażeniach z lektury. O postaciach, które się córce najbardziej podobały. Zapytałam też, czy słyszała już kiedyś podobną historię. Po chwili zastanowienia powiedziała mi, że tak, ale prawdziwą, z Biblii, o Jezusie.
Tak jak wspominałam tydzień temu, analogia do życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa jest wyraźna.
Wiedza o tym, jak się zakończy opowieść o Promyczku, nie zmniejsza jednak przyjemności czytania. Zwłaszcza dla dziecka, które czyta ją po raz pierwszy. Bo tak naprawdę dopiero zakończenie rzuca światło na to, Kim tak naprawdę jest królewicz Promyczek.
Drobnym minusem dla mnie są ilustracje, będące kolażem zdjęć i obrazków. Jakoś nie przypadły mi do gustu. Córka natomiast doceniła wygląd dwóch postaci. Tych złych. Bo wyglądały jak zwierzęta, jedna jak jaszczurka przebrana za człowieka a druga, jak trzygłowa jaszczurka.
To też jest ciekawe, że zainteresowania przyrodnicze, wiedza o zwierzętach, przykryły tę warstwę symboliczną.
W Polsce nawet wąż nie jest czymś złym, czy strasznym, kiedy się posiada wiedzę, jak z nim postępować, żeby nas nie ugryzł. Na Maderze natomiast jaszczurki są najczęściej spotykanymi zwierzętami i uznawanymi przez nas za sympatyczne. (Podobno Maderczycy sympatii do jaszczurek nie podzielają).
W takiej sytuacji ta warstwa symboliczna wymaga dodatkowego wyjaśnienia. Ponieważ doświadczenie nie nauczyło, że wąż/ gad jest czymś odstręczającym, podstępnym. To podobnie, jak ze smokiem, który w Chinach jest symbolem szczęścia, pomyślności, kojarzy się z czymś dobrym. A w kulturze judeo- chrześcijańskiej jest odwrotnie.


Którędy do Yellowstone? Dzika podróż po parkach narodowych. A. i D. Mizielińscy
Książkę tę poleciła i pożyczyła córce bliska koleżanka. Bardzo się nam spodobała. I pod względem estetycznym, i przyrodniczym.
Choć wydanie jest bardzo duże, jak na książkę dla dzieci, i ciężkie. Ma to jednak sens, ponieważ na każdej rozkładówce jest tak dużo informacji, że przy mniejszym formacie byłoby wrażenie ścisku.
Ciekawym zabiegiem jest też zaprezentowanie wybranych roślin, kwiatów i liści w skali 1:1. Wymiary tych największych córka sprawdzała na miarce budowlanej, żeby sobie wyobrazić ich rzeczywisty rozmiar.
Podobała się nam ta wycieczka po wybranych parkach narodowym na każdym kontynencie. Dla mnie osobiście największym zaskoczeniem były parki narodowe w Indonezji i Nowej Zelandii. Przedstawiono z nich zwierzęta, o których nigdy nawet nie słyszałam. Mimo, że interesuję się przyrodą i geografią od dziecka.
Słuchane audiobooki


Puch, kot nad koty. Jan Grabowski. czyta: Zofia Gładyszewska
Puc, Bursztyn i goście. Jan Grabowski. czyta: Stanisław Górka
Obie te książeczki są na liście książek, do których córka chętnie wraca.
Zwierzaki są w nich zwierzakami. I mają zwierzęce przygody, pod którymi czasami kryją się zmagania ludzkie. Z łakomstwem, porządkiem, przyjaźnią, troską o szeroko pojęte stado.
Jest życie w gospodarstwie na wsi przed kilkudziesięciu laty, a może nawet przed 100, ponieważ Jan Grabowski tworzył literaturę dziecięcą głównie w dwudziestoleciu międzywojennym.
Książki się jednak nie zestarzały. Język dodaje im uroku. Jest zdecydowanie bogatszy od używanego obecnie.
Wisienką na torcie są lektorzy, zarówno pani Zofia, jak i pan Stanisław. Słucha się tak, jakby się słuchało opowiadania babci czy dziadka.
Samodzielnie czytane komiksy


Kaczogród. Papuga z Singapuru. Carl Barks
Komiks. A raczej zbiór komiksów napisanych i narysowanych w latach 1945-1946 przez Carla Barksa. Pożyczony przez syna od koleżanki. Dwójka moich dzieci lubi te komiksy. To kolejne zainteresowanie, które dzielą, czasem burzliwie, jak filmiki o Minecrafcie.
W tym konkretnie tomie córce najbardziej podobała się duża ilość komiksów z siostrzeńcami Donalda.
Mama czyta sobie


Z więzienia do wdzięczności. Michael R. Carothers
Wracam do tej książki co jakiś czas, od kiedy poznałam pierwszą książkę tego autora kilka lat temu. Aby przypomnieć sobiem, że Duch Święty działa cały czas z mocą. Tak samo, jak działał wśród Apostołów i pierwszych uczniów w Jerozolimie od Dnia Pięćdziesiątnicy. Nie wycofał się. To my o NIM zapominamy i nie korzystamy z Jego darów.

Najdalszy zakątek miłości. Agnieszka Graj
W środku czytania jednocześnie kilku książek różnotematycznych, poradnikowo – popularno- naukowych, naszła mnie chęć na powieść. Sięgnęłam po jedną z nowszych książek wydawnictwa eSPe.
Do tej pory przeczytałam kilka powieści z Cyklu opowieści z Wiary, i za każdym razem by to dobry czas. Choć w tym cyklu publikowane są książki różnych polskich autorek i każda z powieści jest inna.
Książka Najdalszy zakątek miłości należy do nowego cyklu „Czułe historie”. Przeczytałam ją w ciągu kilku godzin, robiąc konieczną przerwę na sen, w duchu wyrzeczenia, bo bardzo chciałam dokończyć ją od razu.
Historia o stracie, miłości, ludzkich błędach i przebaczeniu. Również o trudnościach życia na emigracji. Akcja dzieje się w Krakowie, w podhalańskim domku oraz w słonecznej Kalifornii.
Jeśli potrzebujesz kilka godzina odpoczynku, ale i trochę bardzo różnych emocji, warto przeczytać.

Za 4 dni ruszamy do Włoch.
Najbliższe dni to sprawunki ubraniowe, bo dzieciaki urosły znowu bardzo, a w Rzymie ciut chłodniej niż na Maderze. I bardziej deszczowo.
Potem pakowanko i… witajcie zabytki, piękne widoki, lody, pizzo i spaghetti
Ciekawe, czy odblokuje mi się język włoski. W tej chwili włoskie słowa przykrył mi język portugalski. A był czas, kiedy byłam w stanie porozumieć się po włosku i czytać w tym języku.
Do przeczytania za tydzień z Wiecznego Miasta!
Mam książkę „Z więzienia do wdzięczności „, ale kompletnie o niej zapomniałam. Już zdejmuję ją z pułki… :). Co do Ducha Świętego, to prawda- działa z mocą, musimy Go tylko zaprosić do naszego życia.
PolubieniePolubione przez 1 osoba