Miałam kiedyś okazję udzielić wywiadu o początkach naszego doświadczenia edukacji domowej dla Anety z Mama Space. Chciałabym się też tu tym podzielić .
Było to już prawie 7 lat temu.
Z bieżącej perspektywy i doświadczenia pewnie trochę inaczej na niektóre pytania bym już odpowiedziała. Warunki rozpoczynania edukacji domowej też się trochę zmieniły.
Poniżej fragment tekstu, a całość wywiadu przeprowadzonego ze mną przez Anetę z Mama Space na stronie https://mamaspace.pl/edukacja-domowa-plusy-minusy-wywiad-mama-ewelina-burnejko/
Mama Space: Wybrałaś dla swojego syna systemem edukacji domowej, dlaczego?
Ewelina Burnejko: Wybraliśmy – razem z mężem. A raczej to taki sposób edukacji czy jeszcze bardziej – wychowania – wybrał nas. 🙂 Kiedy spodziewaliśmy się synka, przenieśliśmy się do Warszawy. Cała bliska rodzina była teraz oddalona o 300 km i nie mogliśmy liczyć na stałą pomoc w opiece nad dzieckiem z ich strony, więc staraliśmy się temu podołać samodzielnie i daliśmy radę. 🙂 Gdy syn miał ponad dwa lata wyprowadziliśmy się z Warszawy do Włoch, potem w rodzinne strony prawie na rok. Mobilność, przemieszczanie się uniemożliwiły nam związanie się ze szkolną placówką. Z drugiej strony, skoro w końcu mieszkaliśmy blisko rodziców i rodzeństwa, chcieliśmy dać synkowi czas na nawiązanie bliskich relacji z dziadkami i pozostałymi członkami rodziny, zamiast na spędzanie go w szkole. W tym czasie jakoś stopniowo zaczęłam się zapoznawać z pomysłem na edukację domową, chociaż nie jestem w stanie odtworzyć, jaką ścieżką na ten temat trafiłam. 😉 Na pewno miał w tym udział internet i strony anglojęzyczne, parentingowe. 😉
Kiedy syn miał około 3,5 roku przeprowadziliśmy się znowu do stolicy ze względu na pracę zawodową męża. Nie skorzystaliśmy z przedszkola, nie mając szans na publiczne i uznając, że praca w moim wyuczonym zawodzie (pielęgniarki) dostarczyła by nam dochód, który zostałby pochłonięty przez opłaty na prywatną placówkę. Uznaliśmy to rozwiązanie za nieekonomiczne. Po około roku poznaliśmy osoby, które albo już korzystały z edukacji domowej albo planowały zacząć. Zeszło się to w czasie z tym, że nie chcieliśmy posyłać naszego syna jako 5-latka (a w rzeczywistości młodszego, bo jest z końca roku) do zerówki, która na tamten moment była obowiązkowa. Wraz z grupą nowo poznanych osób znaleźliśmy przyjazną szkołę, która też dopiero zaczynała przygodę z homeschoolingiem. Załatwiliśmy formalności i oficjalnie się zaczęło.
Początkowo miał to być rok. A jak się okazało, że się da, że jest to możliwe do zrealizowania i pasuje naszemu synowi i nam, jako rodzinie, kontynuowaliśmy. Tak właśnie stopniowo weszliśmy w edukację domową. Głównym powodem, dla którego nadal się tego trzymamy, jest to, że służy to naszemu synowi i nam, bo mamy dużo czasu dla siebie każdego dnia, na wychowywanie naszych dzieci, ale także na pracę nad sobą i swoim charakterem w ciągłym kontakcie z dziećmi. 🙂
Ile rodzin, tyle powodów edukacji domowej. 🙂 Dla każdego znajdzie się tu miejsce. 🙂
Ciąg dalszy na mamaspace.pl. Zapraszam 🙂

Tyle lat już za nami…
a co jeszcze przed nami, tuż za horyzontem?