Zapraszamy do kolejnego kawałka naszej rzeczywistości rodzinno- domowo- edukacyjnej, gdzie książki odgrywają ważną rolę.


Rodzinne spacery połączone z poszukiwaniem żyjątek. Sporo ich w najbliższej okolicy, chociaż nie są tak urozmaicone, jak w Polsce.
Z dzikich zwierząt, to spotykamy najczęściej jaszczurki, ptaki (głównie pustułki, kosy, szczygły, kanarki i mewy), ostatnio też gekony i karaczany. To ostatnie, to zwykle nie jest zbyt przyjemnym spotkaniem. Jakoś nie umiem na ich widok pałać zachwytem, choć to też stworzenia Boże.
Do mrówek też nabrałam negatywnego dystansu przez całoroczną walkę o terytorium z nimi. Nie chcemy się z nimi dzielić mieszkaniem. Dość, że nam roślinki na balkonie okupują, przynosząc na nie mszyce i grzyby.


Obserwacje przyrodnicze prowadzimy też z mieszkania i osiedlowego ogrodu. Głównie obserwacje nieba (odmienne postrzeganie księżyca niż z Polski, układy gwiazdozbiorów, zmiany ruchu słońca zależnie od miesiąca) oraz pogodowe (kierunek wiatru po wyglądzie oceanu, rodzaje chmur).
Jest na co patrzeć, wystarczy chcieć.
Przynajmniej raz w tygodniu udaje się córce spotkać z przyjaciółką. Czas z koleżanką w basenie lepszy niż z rodzicami.


– łącznie z bekonem 😀
Tydzień zakończyliśmy przyjęciem urodzinowym kolejnej koleżanki córki. W wielojęzycznym gronie.
Sympatyczny czas, jednak jak zwykle dla mnie obciążający. Mózg musi działać wtedy na zdecydowanie wyższych obrotach, kiedy w ciągu kilku godzin wielokrotnie przełącza się między różnymi językami. NIe tylko między polskim i angielskim, ale też nasłuchując języków gości z innych krajów, którzy mówią do swoich dzieci np po chińsku, fińsku czy duńsku.
Po powrocie moim i córki z imprezki, mąż mnie jeszcze zabrał na randkę do sklepu narzędziowo- dekoracyjnego (mój ulubiony rodzaj sklepów, zaraz po księgarniach;)) i na kawę/kakao w ramach Małżeńskiego Klubu Książki.
Resztę wieczoru potrzebowałam już spędzić na odpoczynku. Głównie z książką.
Rodzinnie przeczytaliśmy sporo książek.
A jeszcze we czwartek planowałam, że opiszę maksymalnie cztery, żeby te blogi nie były takie długie.
Nie wyszło. Może to i dobrze?
Wyjątkowy ten tydzień pod względem książkowym. Fakt, że poza domem spędziliśmy mniej czasu niż zwykle.
- Książki czytane na głos
- Czytane samodzielnie
- Słuchane audiobooki
- Nastolatek czyta
- Mama czyta sobie
- Małżeński Klub Książki
Książki czytane na głos


Wakacyjna misja. Gaja z Gajówki. Anna Włodarkiewicz
Ostatnia część przygód Gaji z naszej biblioteczki przeczytana.
Przy okazji Wakacyjnej misji sporo dowiedziałyśmy się o bałtyckiej przyrodzie oraz o tym, jak ją chronić.
Czytane samodzielnie


W co się bawić. Cuda na kiju. J. Schofield, F. Danks
To jedna z książek czytanych przez córkę w tym tygodniu. Najczęściej sięga po komiksy. Czyta je wielokrotnie. Nawet już nie próbuję tu wszystkich odnotować.
Cuda na kiju to zbiór ciekawych zabaw na świeżym powietrzu. Czytany głównie dla rozrywki, ale też jako źródło inspiracji do zabaw z koleżanką.
Dorośli, którzy swoje dzieciństwo przeżyli przed pojawieniem się internetu i urządzeń mobilnych z dostępem do całej rozrywki ( i wiedzy) świata, mogą sporo tych zabaw pamiętać ze swojego doświadczenia.
Słuchane audiobooki
Książki Jacka Dubois z serii o dzieciakach z rodziny archeologa przeżywających różne perypetie detektywistyczne. Przesłuchane jedna po drugiej w dość losowej kolejności ( słabo opisane na Audiotece) przez córkę.
Nasza prawie dziewięciolatka odkryła, że jednak lubi kryminały/powieści detektywistyczne dla dzieci.
Tym razem zupełnie nie wypowiem się, co do treści. Słyszałam mini fragmenty. Słuchanie tych książek było tłem głównie dla budowania lego, czasem też dla bardziej monotonnych czynności szkolnych, jak ćwiczenie kaligrafii.
Poza tymi trzema, jest jeszcze jedna część serii, ale niedostępna na Audioteka Kids, z niewiadomych powodów.

Operacja „Kacze jaja”, Jacek Dubois, czyta Andrzej Hausner

Koty pustyni, Jacek Dubois, czyta Andrzej Hausner

A wszystko przez faraona, Jacek Dubois, czyta Andrzej Hausner
Nastolatek czyta

Al Capone i inni. Z dziejów amerykańskiej mafii. Iwona Kienzler
Z fikcji przeskok na fakty. Spory fragment amerykańskiej historii opowiedziany przez pryzmat sławnych mafiosów. I ich powiązań ze znanymi osobami.
Przyczynek do rozmów o tym, czy naprawdę można i warto zrobić wszystko, pójść na każdy układ, by odnieść sukces.

Mikołaju, sam ruszyłeś ziemię? Ale historia… Grażyna Bąkiewicz
„Mamo, gdzie są te książki, co mówiłaś, że będę mógł przeczytać, jak wrócę na Maderę?” – takie pytanie, zadane o 21:00, to miód na moje serce.
Po wybraniu z półki kilku pozycji do przeczytania, zaszył się w pokoju na nocne czytanie. Jako pierwszą przeczytał tę o Mikołaju Koperniku z serii Ale historia… Grażyny Bąkiewicz.
Też lubiłam takie zarywanie nocy z nosem w książce. Nasz nastolatek ma jednak ten komfort, że nie musi o 7:00 wstawać i iść do szkoły 😉
Mama czyta sobie


Mashle. Hajime Komoto
Nie tylko ja polecam synowi coś do przeczytania. Czasem coś mu się bardzo spodoba i przychodzi do mnie, wręcza mi książkę ze słowami: „Przeczytaj tę książkę. Myślę, że ci się spodoba”
Czytam więc. Wydawnictwa, po które sama bym nie sięgnęła.
Jakieś dwa lata temu z tego samego powodu czytałam kilka części mangi One piece.
Teraz czytam mangowego „harry pottera”.
Czytam, bo wiem, że syn przyjdzie i zapyta mnie o zdanie, na temat tej książki 🙂
Mimo, że estetyka komiksów typu manga zupełnie do mnie nie przemawia, to w tym przypadku pomysł na historię jest całkiem zacny.
Główny bohater żyje w świecie magów, jako jedyna osoba bez magicznych zdolności. ( Dzieci takie są z tego świata eliminowane już jako niemowlaki- jeśli nie mają widocznego znamienia maga na twarzy)
Ma jednak inną „moc”. Niespotykaną siłę fizyczną zdobytą intensywnymi treningami. Oraz prostotę i dobre serce.
Wykorzystuje je, aby dostać się do elitarnej szkoły dla czarodziejów, i ocalić swojego przybranego ojca.

Kobiety, które kochał Bóg. Maria Miduch
Kolejna książka tej autorki, którą czytam.
Biblijna wiedza autorki jest ogromna, wręcz oszałamiająca.
Nic dziwnego. „Doktor teologii biblijnej z zakresu judaistyki i hermeneutyki biblijnej (UPJPII Kraków), mgr studiów bliskowschodnich UJ. Wykładowca zagadnień biblijnych w Wyższym Seminarium Duchownym Salezjanów a także w seminarium franciszkanów. Członek Stowarzyszenia Biblistów Polskich. Zaangażowana w inicjatywę TJCII Polska. „
Na razie przeczytałam historie Ewy i Sary oraz Anny i Estery.
Otwierają się oczy na zupełnie nowe znaczenia Pisma Świętego.
Jest to książka nie tylko dla kobiet. Mężczyźni, jak najbardziej mogą się również wiele od tych bohaterek nauczyć.
Małżeński Klub Książki


Extensa. Jacek Dukaj
Pierwsza książka w Małżeńskim Klubie Książki przeczytana i omówiona.
Nie urzekła żadnego z nas. Mąż nawet przebrnął do końca tylko dlatego, że ja przeczytałam.
Pomysł na świat ciekawy( bardziej dla mnie, niż dla męża, bo on już ten koncept futurystyczny kierunku rozwoju ludzkiej cywilizacji znał). Sporo problemów natury egzystencjalnej, filozoficznej, moralnej do rozważań.
Za dużo, zdaniem nas obojga, upchnięte w małej objętościowo książce. Temat można by znacznie rozwinąć i świat przedstawiony rozbudować, gdyż dużo rzeczy postaje niewyjaśnionych i do końca opowieści nie można zrozumieć zasad funkcjonowania tego świata. Do tego długie opisy pełne skomplikowanych terminów kosmiczno- astronomicznych.
Moja w sumie pierwsza książka Dukaja. Niezbyt zachęcająca do poznawania kolejnych.
Drugą książkę do MKK zaproponowałam ja. Mamy dwa tygodnie na przeczytanie. Uznaliśmy, że co tydzień nie damy rady, bo jeszcze każde z nas ma swoją listę książek do przeczytania. A ja dodatkowo czytam jeszcze z córką.
Musiałabym przestać np. gotować, bo jednak wolę nie łączy czytania książki z innymi czynnościami. Wolę czytać literki i składać z nich swoje wyobrażenie opowieści, niż nawet filtrować to przez głos lektora w audiobooku.
W tym tygodniu w planie pierwsza rodzinna wycieczka poza Maderę od dłuższego czasu. Tylko jednodniowa, ale mamy nadzieję na ucieszenie się odmianą.
Pogodę mamy na Maderze, jak na razie, bardzo stabilną. Na jesienne pogodowe atrakcje i doznania nie mamy za bardzo co liczyć. Cieszymy się tym, co jest dostępne, czyli ciepłem i słońcem.
Jeszcze się nie przestawiłam na ten niedobór liczby pór roku. Nie wiem, czy się w ogóle przestawię.
Są takie jesienne i zimowe atrakcje, które nie „smakują” tak samo, kiedy za oknem słońce przez 10 h w najkrótszym dniu roku i rzadko kiedy w ciągu dnia wychodzi się z domu w bluzie, o kurtce już nie wspominając.
Dodam, że nie na całej wyspie jest tak ciepło i słonecznie, żeby obraz Madery był pełny i prawdziwy. To stolica i południowe wybrzeże są takie.
Jeśli masz jakieś pytanie na temat Madery, wpisz je w komentarzu. Postaram się znaleźć na nie odpowiedź.
Zostaw swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.

Dodaj komentarz