Tydzień przełomu miesięcy.
Zaczęliśmy wyjazdem rodzinnym na Prahinę– małą piaszczystą plażę z naturalnym czarnym paskiem.
Zakończyliśmy wycieczką na Pico Alto. Jest tam punkt ( miradouro) z widokiem na panoramę Funchal. Po drodze mieliśmy spacer przez las z przytulaniem drzew. Nawet dwa drzewa z kolorowymi jesiennymi liśćmi udało się wypatrzyć. A w drodze powrotnej rodzinne moczenie nóg w górskiej rzeczce z lodowatą wodą.
W międzyczasie uroczystość Wszystkich Świętych i Wszystkich Wiernych Zmarłych. Trochę inaczej niż w Polsce się tu przeżywa.

Nie ma tłumów na cmentarzach 1 listopada, chociaż jest to dzień wolny. Ale jest sporo ludzi. Przychodzą z ciętymi kwiatami, też tymi egzotycznymi, chociaż królowały mimo wszystko chryzantemy w bukietach. Zniczy mało. Z dzieciakami odwiedziliśmy cmentarz w pobliży kościoła São Martinho, gdzie byliśmy na mszy.

Na Zaduszki, po mszy w katedrze, pospacerowaliśmy na dawny brytyjski cmentarz, niemal w centrum miasta. Ładne miejsce. Warte odwiedzenia, mimo, że wiele nagrobków skruszonych już zębem czasu. Najwiecej grobów chyba z XIX w. wypatrzyliśmy. Chociaż najnowszy jaki zauważyliśmy był z 2018r.
A poza tym codzienność. Trochę spotkań ze znajomymi. Trochę nauki. Kilka filmów, też o świętych. I czytanie.
Czytane razem


Raz, dwa, trzy, Piaskowy Wilk. Asa Lind
To niesamowite, że czytane książki mogą zakotwiczać wspomnienia, jak zapachy czy dźwięki.
Przysłuchując się któregoś dnia, jak czytam Młodszej Piaskowego Wilka, syn zaczął opowiadać, jak mu się przypomnieli koledzy, z czasu zerówki dwuletniej. Wydaje mi się, że pierwszy raz czytałam te książkę z nim, jak jeszcze córki nie było na świecie, pożyczoną od znajomych. To były same początki naszej edukacji domowej.
I tak zaczął przypominać nazwiska, imiona, wydarzenia. A już po zmianach szkoły, adresu i wyprowadzce z Warszawy, kontakty się pourywały.
Czytamy teraz dalsze przygody Karusi i budujemy kolejne wspomnienia.


Święte księżniczki. Renata Czerwińska
Jedna z książek wydobyta z półki z okazji Wszystkich Świętych.
Chcemy poznawać historie świętych, żeby szukać dla siebie dobrych wzorców, ale też towarzyszy na drodze do nieba.
Mimo upływu czasu, my, ludzie, jesteśmy w zasadzie nadal tacy sami. Przyglądając się życiu średniowiecznej księżniczki możemy odkryć jakieś wskazówki dla siebie. Zwłaszcza tę najważniejszą. Liczy się tylko prawdziwa miłość, działająca i kochająca drugiego, jak siebie samego, aż do daru z siebie.
Książka Święte księżniczki skierowana raczej do dziewczynek. Są to krótkie opowiadania, zawierajace też legendy. Czyta się je dobrze. Nie są mocno przesłodzone. Są tam prawdziwe kobiety i ich historie opowiedziane stosownie do wieku odbiorcy dziecięcego.
Mamy jeszcze jej bliźniaczkę Rycerze Chrystusa.


Niesamowity. 100 opowiadań o Bogu i nauce. L. Giglio, T. Fortner
Nasze codzienne żródło inspiracji.
Dziś szukałyśmy na niebie gwiazdy o nazwie Pollux, czerwonego olbrzyma.
I dziękowałyśmy za piękno stworzenia w świecie i w nas samych.
Słuchane audiobooki

Zapiski wrednego kota. W. Cesarz, K. Terechowicz, czyta: J. Marczewski
Do przygód Mariana córka wraca co jakiś czas. Jeśli macie jakieś doświadczenie z kotami, to odnajdziecie tu wiele zabawnych, może znajomych historii. Koty są ciekawymi zwierzętami.

Alek- psia demolka. Anna Lasoń- Zygadlewicz, czyta: autorka
Był kot Maniek, jest i pies Alek. A z nim jego przyjaciele kameleon Leon i kot Puszek.
Z przygód Alka można wyłuskać sporo wiedzy o świecie, przyrodzie, ludziach. Ale też o relacji z Jezusem.
Samodzielnie czytane komiksy


Bardzo dzika opowieść 1. Las złamanych serc. Samojlik, Podolec, Mianowska


Bardzo dzika opowieść 2. Mistrz Ryś. Samojlik, Podolec, Mianowska
Bardzo dzika opowieść to w sumie historia o człowieku. O tym, że ma wybór. Może szkodzić sobie i światu wokół siebie. Może też pomagać i działać dla dobra.
Porzucone i źle traktowane zwierzaki, bohaterowie tej historii, postanawiają walczyć o kawałek lasu, który stał się ich domem. Czy uda im się dogadać ze sobą? Czy las zostanie zniszczony? Czy Ryś po przejściach zdecyduje się działać?
Wspólne dzieło trzech twórców. Pan Samojlik napisał scenariusz, pan Podolec narysował komiks, a pani Mianowska nadała historii kolory.
Historia niezbyt długa. Mało tekstu. Świetna dla bardzo początkującego czytelnika.
Mama czyta sobie

Madeira. Jolanta Kosowska
Tę książkę wybrałam tylko dlatego, że akcja toczy się głównie na Maderze.
Niezbyt długa. Dość ciekawa historia.
Tylko jeden wątek irytujący- samobójstwa. Niejako usprawiedliwionego. Wkurzył mnie, bo uważam, że życie ma sens do naturalnie ostatniego oddechu. I nie pasowało to ostatecznie to tej postaci, moim zdaniem. Całe życie troszczący się o innych, okazał się egoistą. Oczekiwałabym, że autorka podkreśli, czego potrzebują osoby, nawet ciężko chore, by być do końca, a nie zaproponuje przyspieszenie końca. Byłam swego czasu wolontariuszką w hospicjum. I do tej pory to dla mnie ważny temat. Naturalny koniec ludzkiego życia na ziemi. Za ten jeden wątek duży minus.
Historię jednak czytało się dość dobrze. Rozpoznając znajome miejsca na wyspie. Zastanawiając się, która restauracja wystąpiła w danej scenie. Zapisując w myślach potrawy do spróbowania. Rozważając, ile tu prawdziwej znajomości wyspy, a ile fantazji autorki. Na moje oko, tzw. research został wykonany dobrze . Czytanie zachęciło mnie do dalszego, bliższego poznawania wyspy i jej mieszkańców.

Wczoraj miał wylądować na blogu tekst z podsumowaniem października. Niestety, problemy techniczne się pojawiły. I ich rozwiązanie zajęło mi sporo czasu. Ale się udało częściowo. Mądry Polak po szkodzie, jak to mówią. Nauczyłam się w końcu zmniejszać zdjęcia do bloga, żeby nie zajmowały tyle pamięci i szybciej się ładowały. Zamieszczę ten tekst na blogu w tygodniu. Wypatrujcie.
Zachęcam do zostawienia swojego adresu mailowego. Wtedy nowe teksty, zgodnie z wyborem- raz w tygodniu, czy rzadziej, wpadną prosto na Twoją skrzynkę mailową.
Formularz znajduje się na dole głównej strony bloga, pod tym linkiem https://burnevel.com/