Ostatni urodzinowy listopadowy tydzień za nami.
Jeszcze kilka dni i lecę z dzieciakami do Polski. Na dwa tygodnie z podróżą.
Patrząc, jak szybko minęły 2 miesiące od przylotu na Maderę, to w sumie bardzo niedługi pobyt na Suwalszczyźnie przed nami, ale postaramy się wycisnąć z niego, ile się da.

Ostatnie dni to
sporo odpoczynku,
nieco nauki w różnych formach,
warsztaty plastyczne w stylu neoplastycyzmu,
jedna jaszczurka, która przypadkiem zamieszkała w naszej kuchni ( próbujemy ją złapać, ale bez skutku- może chociaż część mrówek nam wyje),
kilka pięknych wschodów słońca,
treningi kajakowe,
urodziny głowy naszej rodziny uczczone rodzinnym brunchem, artystycznym tortem z owoców, obrazkami od dzieci i przeglądem zdjęć,
zakupy na zimowy pobyt w Polsce ( dzieciaki powyrastały z cieplejszych butów i kurtek),
plażowanie w Seixal ze znajomymi, przy idealnej według mnie pogodzie na pobyt na plaży-bezsłonecznej.
Książki też były, a jakże. Tym razem zdecydowanie przeważyły audiobooki.
A co było ciekawego? Poczytajcie.
Czytane razem


Niesamowity. Jak wspaniały jest nasz Bóg. Louie Giglio
Lektury nowe dołączyły i jednak zrezygnowałyśmy z pospiesznego czytania po trzy rozdziały dziennie. Czytamy jeden, dwa i tak jest dobrze. Dziś zaciekawiły nas surykatki i ich współpraca. W obliczu zagrożenia zachowują się niemal jak jeden organizm, aby zdezorientować i odstraszyć napastnika. Jak głosi przysłowie „w kupie (grupie) siła” ;). Ważne by mimo różnic, stanowić jedno.


Niezwykłe przyjaźnie w świecie roślin i zwierząt. Emilia Dziubak
Przewodnikiem po tej książce o twardych kartkach i sporym formacie jest kot Homer, który wyrusza z domu na poszukiwania przyjaciela. Przygląda się wielu ciekawym i dziwnym przykładom przyjaźni między zwierzętami i innymi organizmami. Zastanawia się, czy takiej właśnie przyjaźni szuka. A w końcu trafia z powrotem do domu i tam odnajduje tego, którego szukał.


Polarna wyprawa. Seria Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. A. Mielech, il. M. Babińska
Ta książeczka, jak i poprzednia pożyczona przez córkę od koleżanki. O wyborze zdecydowała okładka, bo serii tej nie znałyśmy. Główni bohaterowie są w ciut starszym wieku, mniej więcej 5-6 klasa podstawówki. Jesteśmy prawie w połowie, a zapowiedziana w tytule polarna wyprawa jeszcze się nie rozpoczęła. Czytamy i czekamy cierpliwie na pieski. Więcej napiszę, jak skończymy.
Słuchane audiobooki
Ten tydzień obfitował wręcz w kocie opowieści. W aplikacji Audioteka udało się Młodszej wypatrzyć aż dwie serie z kotami w rolach głównych. I obie trochę detektywistyczne.

Kłopoty? Są koty! Marcin Przewoźniak, czytają: M. Aleksandrowicz, J. Marczewski, A. Orsztynowicz- Czyż
W tej serii składającej się, jak do tej pory, z 11 opowieści prym wiodą 4 koty. W pierwszej części prezentują się może nie od najlepszej strony, bo muzykując po kociemu, ale w kolejnych okazuje się, że to całkiem przyjazna i gotowa do pomocy gromadka.
Ludzcy bohaterowie są przedstawieni dość stereotypowo, jak pan Ping-Pong. Sympatyczny czy bezwzględny? właściciel chińskiej knajpy, który chętnie upolowałby każde żywe stworzenie i zaserwował klientom w orientalnej potrawie.
Opowieści nie są długie. Warto posłuchać i sprawdzić, czy się spodoba. Córce spodobały się koty i ich imiona. I przesłuchała wszystkie przygody.

Kocia Szajka. Agata Romaniuk. Czyta Autorka
Kocia Szajka, to trochę bardziej rozbudowane historie. Przybliżające kolory życia w podzielonym granicą Cieszynie. Koty mówią tu po koto-ludzku, niektóre w lokalnej gwarze i współpracują z lokalną policją w rozwiązywaniu zagadek.
Przeczytane zostały przez autorkę. Jak dla mnie, mogłyby mieć trochę mniej efektów dźwiękowych dodanych. Zwłaszcza ostatnia część. Tam dodano podkład muzyczny, który jest zbyt głośny i odwraca uwagę od tekstu, nie pozwalając się skupić.
Mimo tych mankamentów Kocia Szajka da się lubić. Zagadki są ciekawe i tylko spryt kotów, a czasem łut szczęścia pozwalają dojść w końcu do prawdy.

Tajemnice lasu. Misia i jej mali pacjenci. Anna Cholewińska- Szkolik, czyta M. Wasylik
Czytałyśmy tę książkę już wcześniej razem. Teraz córka wróciła do niej w audiobooku.
Ta akurat część jest jedną z dłuższych przygód Misi. Do ostatniego niemal rozdziału trzeba czekać na rozwiązanie zagadki-kto wywozi śmieci do lasu.
W międzyczasie można dowiedzieć się, co można zrobić, by zatroszczyć się o środowisko wokół nas oraz czego unikać by nie szkodzić zwierzętom, roślinom i sobie.
Wersja dźwiękowa jest przyjemna. Dobrze się słucha.
Mama czyta sobie


Światłość prawdziwa. Tajemnica pisana słowem i kolorem. Paulina Krajewska, Hieronim St. Kreis OSB
Niewielka, ale sycąca oko i ducha książeczka. Sięgnęłam po nią dla inspiracji.
Zawarte w niej obrazy są dość nietypowe, jak na ikony. Nie ma w nich złota, a i tak są pełne światła. Towarzyszą im słowa Pisma Świętego, nad którymi medytacja i modlitwa, doprowadziły do powstania obrazów.
Kolejną warstwą słowną są króciutkie wiersze benedyktyna, ojca Hieronima, które powstały w czasie jego obcowania z ikonami pani Pauliny w czasie wystawy w opactwie.
Wracam do tej książki, co jakiś czas. Jakoś zwłaszcza w okresie przed Bożym Narodzeniem, kiedy pochylamy się nad tajemnicą Wcielenia.



Dobry warun na zdrowie. Joanna Nawrocka- Rohnka
Kolejna mamowa lektura. Taki skrót do zdrowia rodziny. Mam problem, pewnie podobnie, jak wielu z nas, z nadmiarem lektur, po które sięgam, by coś zmienić czy poprawić w sobie czy funkcjonowaniu rodziny. Lektury są wartościowe, treści w nich zacne, ale wprowadzić w życie nie idzie.
Autorka tej książki proponuje konkretne zadania, których wprowadzenie może sprzyjać zdrowiu. Na końcu każdego rozdziału krótka lista. A dla dociekliwych odsyłacze do bibliografii.
Fajny pogląd na dążenie do zachowania czy odzyskania zdrowia. Niby rzeczy oczywiste, w większości znane. Ale trochę też nowych dla mnie.

W ostatnich dniach listopada uda się może zakończyć przygody Emi. W planie egzamin syna z biologii, odwiedzenie świątecznego miasteczka ( na Maderze zaczynają się atrakcje na miesiąc przed Bożym Narodzeniem) i oczywiście pakowanie na wyjazd.
Poza tym mam ambitny plan przygotowania posta o naszym listopadzie, żeby nie czekać z zamknięciem miesiąca i wdzięcznością do połowy następnego. Zobaczymy, co z tego uda się zrealizować.