Edukacja w rodzinie poprzeplatana książkami to nasza codzienność.


Po powrocie z Rzymu zdążyliśmy się jeszcze załapać na ostatnie dni Święta Książki. To już 50-ta edycja tej imprezy w stolicy Madery.
Dobre miejsce na poprzeglądanie książek i skorzystanie z fajnych promocji. Nasza słaba znajomość portugalskiego nie pozwala nam jeszcze w pełni cieszyć się lekturą książek drukowanych w tym języku. Nie odebrało nam to jednak przyjemności dotykania, wąchania, przeglądania, a nawet wyszukiwania książek polskich autorów.
Spędziłyśmy kilka miłych godzin z koleżankami. W strefie dziecięcej załapałyśmy się też na przedstawienie muzyczne. Po portugalsku, a jakże. Przyjemna okazja do ekspozycji na ten piękny język.


W czasie odwiedzin koleżanki u córki, udało się zabawę połączyć z gotowaniem. Samodzielne robienie ciasta, formowanie, pieczenie, a potem wspólne zajadanie, to dobra i wszechstronnie rozwijająca aktywność.




Po tygodniu od powrotu z Rzymu wybraliśmy się na rodzinną wycieczkę. Padło na Fajã dos Padres. Po raz pierwszy.
W cenie wstępu 12 e za osobę powyżej 11 lat jest podróż kolejką linową w dół klifu i z powrotem na górę. Trasa stroma( klif ma ok. 300m), ale krótka. Jak ktoś nie czuje się komfortowo, to na te 3-4 min można zamknąć oczy 😉 Chociaż szkoda by było, bo widoki piękne.
Na dole można pospacerować po ogrodzie, po gospodarstwie, pooglądać różne warzywa i owoce w uprawie. Nacieszyć się wiejskim, nadmorskim klimatem. A nawet odwiedzić kury, kaczki i świnki w zagrodach. Do świń proponuję nie wsadzać rąk, jedna chciała córkę dziabnąć. Jeszcze owce i kozy chodzą sobie po małym pastwisku.
Do dyspozycji są toalety, kamienista plaża, molo oraz restauracja.
Można też wynająć pokoje i spędzić tam kilka dni. Część terenu z domkami jest oddzielona, by zapewnić gościom spokój.


kupiony na Feira do Livro
Fajã dos Padres pozytywnie nas zaskoczyła. Cena wstępu nie jest najniższa. Jednak czuliśmy się tam bardzo dobrze. Zupełnie inaczej niż w innych maderskich miejscowościach. Dzieci kilka razy mówiły, że czują się jak na naszej wsi, na Suwalszczyźnie. Widzieliśmy też tam po raz pierwszy na Maderze ptaszka Kapturka.
Czytania trochę w międzyczasie też było.
I wieczorem, i rano, i w innych momentach dnia.
Poniżej nasi wierni, książkowi towarzysze.
- Książki czytane na głos
- Idziemy za Tobą przez Wielki Post do Zmartwychwstania. D. Łoskot- Cichocka, M. Kita
- Raz, dwa, trzy Piaskowy Wilk. Åsa Lind
- Niesamowity. Jak wspaniały jest nasz Bóg. 100 opowiadań o Bogu i nauce. L. Giglio, T. Fortner, ilustracje N. Anderson
- Atlas of the Breeding Birds of Funchal Ecological Park. A.I. Fegundes, J. Nunes, J. Fereira, ilustracje E. Henriques
- Słuchane audiobooki
- Mama czyta sobie
Książki czytane na głos


Idziemy za Tobą przez Wielki Post do Zmartwychwstania. D. Łoskot- Cichocka, M. Kita
Zbliżamy się ku końcowi tegorocznej drogi wielkopostnej.
W ostatnim tygodniu przysłuchiwaliśmy się przypowieściom Jezusa. Dowiadywaliśmy się z nich co nieco o Bogu i o sobie.
Tę książkę polecam niezmiennie. Do rodzinnego czytania z dzieciakami. To zaledwie 5 minut dziennie. A materiał do rozmyślań na dłużej.


Raz, dwa, trzy Piaskowy Wilk. Åsa Lind
Po przerwie intensywny powrót do przygód Karusi.
Chociaż czytamy ją w sumie trzeci raz (zaczęty od razu po skończeniu drugiego), to się nam nie nudzi. Ja sama czytam ją już chyba po raz szósty licząc poprzednie czytania z synem.
Bardzo dobra pozycja do umieszczenia w rodzinnej biblioteczce. Jest spora szansa, że nie będzie się tam kurzyła.


Niesamowity. Jak wspaniały jest nasz Bóg. 100 opowiadań o Bogu i nauce. L. Giglio, T. Fortner, ilustracje N. Anderson
Kolejne opowiadania za nami. Kierują nasze myśli w różne zakątki kosmosu, naszego globu, ale i własnej duszy.
Podoba nam się takie kompleksowe podejście. Bez nienaturalnego rozdzielania wiary i rozumu, które przecież świetnie ze sobą współdziałają.


Atlas of the Breeding Birds of Funchal Ecological Park. A.I. Fegundes, J. Nunes, J. Fereira, ilustracje E. Henriques
Książeczkę tę wypatrzyłyśmy na Święcie Książki.
I bardzo dobrze, że na nią się zdecydowałyśmy.
Bo po jej przeglądnięciu udało się nam po raz pierwszy zaobserwować dwa gatunki ptaków, których jeszcze tu nie widziałyśmy. Kapturka i szczygły.
W naszej rodzinie to ja jestem głównym ptakolubem, ale swoimi upodobaniami dzielę się też z dzieciakami.
Dzięki temu stają się bardziej uważne na obecność naszych pierzastych współmieszkańców Ziemi.
Wybrałyśmy atlas w wersji angielskiej, bo odpada nam tłumaczenie całego tekstu z portugalskiego.
Dopisujemy sobie nazwy ptaków w języku polskim i portugalskim. A także metryczki wymiarów, bo atlas ich nie posiada.
I co najważniejsze, zapisujemy sobie czas i miejsc pierwszej obserwacji danego gatunku.
Bardzo fajna pomoc. Niewielkich rozmiarów. Nadaje się do zabrania w plener.
Słuchane audiobooki


Książki z serii Ale historia… co jakiś czas pojawiają się w naszych rejestrach czytelniczych.
Opowieści i różne fakty z historii Polski oplecione są w ciekawą fabułę.
Do tego okraszone zabawnymi ilustracjami i komiksami. Bardziej zrozumiałymi w wersji drukowanej. Ale w sposób udany udźwiękowione w wersji audio.
Książki z tej serii doskonale sprawdzą się w zaciekawieniu dzieciaków tematami z przeszłości.
Starszy syn lubił swego czasu książki z serii Strrraszna historia. Dla mnie osobiście były niestrawne.
Seria Ale historia ma tę przewagę, że nadaje się do rodzinnego czytania i słuchania, także z młodszym rodzeństwem na pokładzie.
Może poza częścią Ta potworna wojna– o II wojnie światowej. Tej razem nie słuchaliśmy jeszcze. Syn czytał sam. Wczoraj ja zaczęłam, żeby sprawdzić, czy z córką mogę do niej sięgnąć.
Córka w tym tygodniu wybrała sobie te dwa audiobooki z serii.
Powód był pragmatyczny. Tylko te dały się od razu ściągnąć. Choć miała chęć zacząć od części o Mieszku.
Zygmuncie, i kto tu rządzi? Grażyna Bąkiewicz, czyta: Maciej Więckowski
W tej części uczniowie historyka, pana Cebuli, przenoszą się do szesnastowiecznej Polski, gdzie próbują dowiedzieć się, kto w tym okresie rządził.
Mamy niepodległość. Grażyna Bąkiewicz, czyta: Maciej Więckowski
Jak sam tytuł wskazuje, tym razem Ola i jej znajomi z klasy szukają odpowiedzi na pytanie, jak udało się nam odzyskać niepodległość po 123 latach rozbiorów. Czy jest tylko jedna słuszna odpowiedź czy złożyło się na to wiele okoliczności?
Mama czyta sobie


Dlaczego Bóg nadaje światu sens. Gavin Ortlund
Książka była dla mnie wyzwaniem. Poruszanie się w gąszczu nazwisk, teorii, nowych słów łatwe nie było. Jednak cieszę się, że po nią sięgnęłam. Po raz kolejny przypomniałam sobie, jak piękne jest chrześcijaństwo i jak głęboką daje nadzieję.

przekraczającą najśmielsze marzenia
„Bardzo trudno przełożyć argumenty historyczne na niezbite wnioski. Niezależnie od swojej siły zazwyczaj prowadzą ku prawdopodobieństwu, nie zaś pewności. Toteż celem kończącego się rozdziału nie było ustalenie wniosków, ale podprowadzenie w kierunku dwóch zasadniczych punktów:
1. na gruncie historycznym można przyjąć wiarę w Boską, a nie czysto ludzką proweniencję Jezusa z Nazaretu
2. wybór taki okazuje się bardzo owocny- przynosi niewyobrażalne szczęście. ” pisze autor w zakończeniu rozdziału zatytułowanego Nadzieja świata.
Taka moja konkluzja z całej książki i ostatniego rozdziału w szczególności.
Wybór między
naturalizmem a supranaturalizmem => teizmem => chrześcijaństwem,
to w uproszczeniu wybór
między tylko tym światem i życiem zakończonym śmiercią a potem nicość,
a pełnią życia w tym świecie i życiem wiecznym po śmierci.
A pomiędzy nimi wolna wola, która ten wybór umożliwia i prowadzi do wiary, nie pewności. Ponieważ mocne argumenty historyczne można zarówno łatwo przyjąć, jak i łatwo odrzucić.
Tak nasz Bóg okazuje nam swoją miłość. Chce, żebyśmy Go wybierali w wolności.
Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście.
Pwt 30, 15
Dlaczego Bóg nadaje światu sens okazała się nadspodziewanie dobrą lekturą na czas wielkopostny i zbliżające się Święta Paschalne.

to na ten moment ostatnia część Jeżycjady
Ciotka Zgryzotka. Małgorzata Musierowicz
Miałam w tym tygodniu nie sięgać po żadną powieść. Ale w sobotni wieczór, po intensywnym plażowaniu, zawołał do mnie mój czytnik. I popłynęłam w świat Jeżycjady.
Akcja Ciotki Zgryzotki dzieje się w 2017 roku. Ciekawie było więc spojrzeć na współczesność oczami pisarki.
A sama historia pełna jest tego dobra, co części poprzednie.
Rodzina, uczucia, dorastanie, stawianie sobie wymagań, liczne odniesienia do literatury, sporo dobrego humoru, dramatyczne momenty, pełne nadziei zakończenie. To mnie urzeka w twórczości pani Małgorzaty.
Podobał mi się motyw radzenia sobie rodziców z dorastaniem dzieci i opuszczaniem przez nie rodzinnego gniazda. To już przed nami bliżej niż dalej.
Drobny minus, że w tej części można się już pogubić w mnogości postaci, mimo że główną bohaterką jest nastoletnia Nora. Ale tak to już chyba musi być w wielopokoleniowej rodzinie.
Nie ukrywam, że książki z serii Jeżycjada traktuję dość sentymentalnie. Nie oceniam ich krytycznym wzrokiem. Pozwalam się po prostu wciągnąć w wir wydarzeń.

W rozpoczynającym się tygodniu zostaję na kilka dni sama z dzieciakami.
Plan to:
przygotowanie do Wielkiego Tygodnia i Świąt Wielkanocnych,
nauka- ostatnie egzaminy coraz bliżej,
spotkanie- z miedzynarodowym środowiskiem rodzin un- i homeschoolersów,
oraz maraton po sklepach- dzieciaki tej zimy wyrosły tak bardzo, że zapobiegliwie poczynione w Polsce jesienią zakupy nie wystarczyły. A na Maderze problem jest z dostępnością letnich ubrań poza latem. Maderczycy ubierają się cieplej niż my. O butach już nawet nie wspomnę, bo to problem nie wyspy a biznesu obuwniczego, który nie liczy się z indywidualną budową i potrzebami stopy, zwłaszcza stopy dziecięcej.
Dziękuję za poświęcony czas i życzę udanego tygodnia!
Jedna odpowiedź na “Rodzinne czytanie 11/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji”