Rodzinne czytanie 13-14 / 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Dwa tygodnie minęły na przygotowaniach i świętowaniu Wielkiej Nocy.
Zdecydowanie bardziej skłaniałam się ku innym rodzajom twórczości niż pisanie.
Zasiadam jednak i do tej aktywności, aby zostawić nam na blogu także ślad tego czasu naszej drogi książkowo- edukacyjno- domowej.

Zainteresowanych tylko książkami odsyłam od razu do odnośnika drugiego w spisie treści. Wystarczy kliknąć.
Pod punktem pierwszym – migawki z naszej rzeczywistości rodzinno- edukacyjno- domowej, na ten moment osadzonej w maderskich warunkach społeczno- przyrodniczych.

  1. Rodzinno- edukacyjna rzeczywistość
  2. Czytamy
    1. Książki czytane na głos
      1. Błotne stwory. Natalia Przeździk
      2. Mój Wielki Tydzień. Ewa Monastyrska
      3. Idziemy za Tobą przez Wielki Post do Zmartwychwstania. D. Łoskot- Cichocka, M. Kita
    2. Czytane samodzielnie
      1. Tajemnica białego kota. Baśnie o kotach z całego świata. K. Recheis, F. Hofbauer
    3. Słuchane audiobooki
      1. Drużyna Oka. Misja : Ryś. Marcin Mortka, czyta: Leszek Filipowicz
      2. Drużyna Oka. Misja : Wilk. Marcin Mortka, czyta: Leszek Filipowicz
      3. Drużyna Oka. Misja : Foka szara. Marcin Mortka, czyta: Leszek Filipowicz
      4. Operacja kanciapa. Marcin Mortka, czyta: Maciej Radel
    4. Mama czyta sobie
      1. Piąta Ewangelia. Arcybiskup Grzegorz Ryś

Rodzinno- edukacyjna rzeczywistość

Jednym z elementów przygotowania jest w naszej rodzinie malowanie jajek na wielkanocne śniadanie.
Z domu rodzinnego mamy, z podlaskiej wsi, wyniosłam zwyczaj ozdabiania jajek gorącym woskiem.
Córka moja bardzo to lubi. Na jej gorącą prośbę udało się nam w tym roku tradycję kontynuować. Mimo że w Portugalii zwyczaju święcenia pokarmów nie ma.

Okazało się, że niewiele trzeba. Poradziliśmy bez specjalnego podgrzewacza, bez „spadkowych” patyczków do kreślenia i bez pszczelego wosku. Wystarczyło to, co już mieliśmy w domu. Plus barwniki spożywcze.

Najważniejszym w świętowaniu był dla nas udział w Liturgii podczas wszystkich dni Triduum.
W tym roku bardziej brakowało zwyczajów i sposobów sprawowania tej Liturgii, do których przyzwyczajeni byliśmy w Polsce.
Rok wcześniej z zainteresowaniem przyglądałam się, wypatrując, co jest inaczej.
Teraz większe niestety skupienie było na tym, czego nie ma, a co w Polsce sobie ceniłam, i co decydowało o wyjątkowym przeżywaniu tej Liturgii.

Czego najbardziej? Tradycyjnych, polskich pieśni o Męce i żałobnych, adoracji Jezusa wystawionego w monstrancji, nawet grobu odwiedzanego w sobotę przed święceniem pokarmów, śpiewanego Exultetu, też procesji rezurekcyjnej o świcie z pieśniami, figurami, feretronami, chorągwiami, sztandarami… i zwyczaju czuwania przy Grobie po Liturgii Męki Pańskiej.

Tu też było pięknie. Ale trochę inaczej– mimo że w tym samym Kościele katolickim.
Czasem mam wrażenie, że Kościół maderski, to bardziej Kościół Bożego Narodzenia. Zmartwychwstania również, bez takiego skupienia na Męce, jak w Polsce. Bardziej na radości z Odkupienie niż na cenie, którą zapłacił za każdego z nas Jezus.
Na pewno ma na to wpływ inna historia państwa i narodu.
Może bez tylu trudów i zawiłości, jak historia Polski.
A może po prostu z innymi trudami, których jeszcze nie znam i dlatego nie wszystko rozumiem.

Poza Liturgią świętowaliśmy rodzinnie, w domu. Walcząc wcześniej ( nieskutecznie) z paradygmatem, że żeby świętować, to trzeba się najpierw urobić, nagotować, naszykować, a potem nie mieć siły z tego korzystać 😉

Lany Poniedziałek bardzo lany.

Rano plaża Reis Magos, skoki do wody i plażowanko, zakończone spacerem wyspo-poznawczym. Polecam jednak lepsze obuwie niż wyślizgane sandały na spacer terenowy. Dobrze, że skończyło się tylko jednym obitym pośladkiem i naderwaną sukienką.

Popołudniu Śmingus- Dyngus w parku Quinta Magnolia ze starymi i nowymi znajomymi, w tym znajomymi z innych krajów, którzy mieli chęć zapoznać się z polskim zwyczajem ( jak się okazuje- nie tylko polskim).

Zabawa była udana, do wielokrotnego przemoczenia.

Zaliczyliśmy pierwsze nocowanie maderskiej przyjaciółki u córki. Obowiązkowym elementem były bazy i okupacja salonu, który przez ponad dobę pełnił wiele funkcji, m. in. zoo, domu, sceny do kalamburów, fortu, sali gier …

Dziewczynki miały tyle pomysłów, że zupełnie nie potrzebowały dorosłych.
Miałam czas na swoje zabawy, z farbami i pędzlami oraz z Formatnikiem.

Mieliśmy okazję w ciągu tych dwóch tygodni popróbować nowych sposobów tworzenia. Samodzielnie, w tandemie mama- córka, i z innymi dzieciakami.

Był też czas na rodzinne planszówki. Wirus, Super Farmer, Rummikub, to nasze ostatnie faworyty. Nawet syn namówił kolegów na wieczór z karciankami, planszówkami i szachami.

Na koniec Oktawy Wielkiej Nocy spędziliśmy na plaży miły czas ze znajomymi, którzy wyjeżdżają na dniach do Polski po zimowaniu na Maderze. Wracają jesienią. Podobno dzięki nam 😉

Potem byliśmy na Eucharystii w katedrze, w okrojonym składzie (Coś nasz nastolatek wrażliwy w tym roku i co chwila łapie drobne infekcje).

Po wyjściu z katedry, całkiem przypadkiem, trafiłyśmy na uroczyste zdjęcie flagi z Palacio de São Lourenço z wojskową oprawą. Pierwszy raz, i to od razu na żywo, miałyśmy okazję wysłuchać portugalskiego hymnu narodowego „A Portuguesa” (w wolnym tłumaczeniu Portugalka, Pieśń Portugalii- chyba analogicznie do tytułów pieśni: Warszawianka czy Marsylianka)

Takie to edukacyjno-rodzinne dwa tygodnie.

Czytamy

Książki, które nam towarzyszyły, pomagały nam dobrze przeżyć ten czas świąteczny. Ale też dawały okazję do rozwoju i odpoczynku.

Książki czytane na głos

Błotne stwory. Natalia Przeździk

Przywieziona przez tatę z Warszawy. Kolejne dzieło autorki, której książki kupujemy w ciemno, jak tylko zostają wydane.

W serii Rodzina z Niebieskiego Domu, Natalia Przeździk daje swoim czytelnikom możliwość towarzyszenia licznej rodzince w jej przygodach codziennych niecodziennych i świątecznych.

Błotne stwory bardzo dobrze mogą pomóc w przeżyciu Wielkiego Postu i przygotowaniu do Świąt Wielkiej Nocy. My sięgnęliśmy po nią dopiero w Wielkim Tygodniu, ale już jesteśmy w połowie i chętnie przyglądamy się świętowaniu Wielkiej Nocy u krakowskiej rodzinki.

Autorka nie unika też tematów trudnych, jak towarzyszenie babci przyjaciółki w chorobie i umieraniu. Wyjaśniając wszystko zgodnie z chrześcijańską nadzieją.

Bardzo nam pasują Błotne stwory. Jak wszystkie dotychczasowe w serii.

Mój Wielki Tydzień. Ewa Monastyrska

To taka mała książeczka z opowieściami na każdy dzień Wielkiego Tygodnia.
Autorka wyjaśnia w niej w prosty sposób, co i dlaczego dzieje się w Liturgii każdego dnia. Jest to książeczka skierowana do dzieci raczej zerówkowych i wczesnoszkolnych.

Idziemy za Tobą przez Wielki Post do Zmartwychwstania. D. Łoskot- Cichocka, M. Kita

Tak jak przez cały okres Wielkiego Postu, tak i w czasie Wielkiego Tygodnia i Oktawy Wielkiej Nocy towarzyszyły nam opowieści z tej książki. Każdego dnia mogliśmy się wsłuchać we fragment Pisma Świętego wpleciony w opowieść, w której to my, czytelnicy, byliśmy naocznymi świadkami wydarzeń sprzed prawie 2 tysięcy lat.

Czytane samodzielnie

Tajemnica białego kota. Baśnie o kotach z całego świata. K. Recheis, F. Hofbauer

Bajki o kotach zaczęłam czytać córce i jej koleżance w czasie nocowanki. Córkę jednak historie te tak zaciekawiły, że na drugi dzień, po wyjeździe koleżanki, po prostu siadła i przeczytała pozostałe opowieści.

Do tej pory sama sięgała raczej po krótsze teksty, zwłaszcza komiksy. Teraz jednak otworzyła się na teksty dłuższe. Dla mnie to wyraźny przełom, ona jednak komentuje to po prostu: „No co, przecież już dawno umiem czytać.”

Słuchane audiobooki

Drużyna Oka. Misja : Ryś. Marcin Mortka, czyta: Leszek Filipowicz

Najnowsza, trzecia już część serii o Drużynie Oka, dzieciakach, które pomagają w ratowaniu zagrożonych zwierząt. Tym razem pomocy potrzebuje ryś. A że tak się składa, że to jedno z ulubionych zwierząt córki, książka wręcz musiała zostać przesłuchana od razu po jej znalezieniu na Audiotece.

A skoro pojawiła się nowa część, to była to dobra okazja do ponownego przesłuchania również części poprzednich.

Drużyna Oka. Misja : Wilk. Marcin Mortka, czyta: Leszek Filipowicz

Drużyna Oka. Misja : Foka szara. Marcin Mortka, czyta: Leszek Filipowicz

Z rozpędu, po raz nie wiem już który, chyba 6, 7 czy dziesiąty, przesłuchana zostałą jeszcze inna zabawna historia tego samego autora.

Operacja kanciapa. Marcin Mortka, czyta: Maciej Radel

Grupka zwierzaków zespołowo, pod dowództwem Królika Przecinaka, szuka dla siebie tytułowej Kanciapy- wygodnego i bezpiecznego schronienia na zimę. Nie jest to zadanie łatwe. Na drodze do celu, co i rusz piętrzą się nowe trudności. A zima coraz bliżej…

Mama czyta sobie

Piąta Ewangelia. Arcybiskup Grzegorz Ryś

Sięgnęłam po nią na Wielkanoc.
Nie byłam jeszcze w Ziemi Świętej. Ale jeśli mi kiedyś będzie to dane, chciałabym pielgrzymować właśnie tak, jak to przeprowadził kardynał Grzegorz Ryś. W bliskim kontakcie ze Słowem, poznając wydarzenia biblijne w miejscach, w których się one rzeczywiście działy.

W książce jest mnóstwo faktów historycznych, archeologicznych, biblijnych. Podane są jednak w taki sposób, że pomagają do lepszego zrozumienia miejsca i Słowa, a nie przytłaczają. Mam za sobą dopiero jedną trzecią książki, jeszcze wiele miejsc przede mną.

Książkowy stosik na uchwycie do cumowania na plaży Reis Magos.
Muszę częściej zabierać książki na wycieczki.
Dobrze się prezentują w plenerze;)

Wchodzimy w ostatni miesiąc na Maderze przed dłuższą przerwą. Nie wiemy jeszcze, czy uda się nam spędzić kolejne kilka miesięcy w Polsce.
Ciągnie nas tam rodzina, przyjaciele, przyroda i wiele spraw do dokończenia.
Jednak nie wszystkim członkom naszej rodziny długie pobyty na podlaskiej wsi służą.
Zobaczymy, jak się uda nam wszystko poukładać.
Najwyżej będzie okazja do zobaczenia Madery w środku lata.

Najbliższy miesiąc, to też z jednej strony intensywniejsze ćwiczenie umiejętności szkolnych z młodszą córką.
Z drugiej intensywniejsze spotkania ze znajomymi, żeby starczyło na zapas.
A z trzeciej, dalsze przygotowania do coraz bliższego przyjęcia kolejnych sakramentów przez nasze dzieci.
Dzieje się. A my jednak lubimy, jak jest spokojniej.
To będzie dość wymagający czas.

Opublikowane przez burnevel

Kobieta, Żona, Mama, Edukatorka Domowa, Pani Domu, piszę jako Burnevel o moich doświadczeniach i poszukiwaniach Dobra, Prawdy i Piękna. Mieszkam część roku na Suwalszczyźnie, a część na Maderze, w międzyczasie odwiedzając inne regiony Polski i świata.

Jedna odpowiedź na “Rodzinne czytanie 13-14 / 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Dodaj komentarz