Różne urządzenia, które ułatwiają nam życie, mają też potencjał bardzo czasochłonny.
Dla złapania dystansu, biorąc przykład z męża (który już miał w tym roku dwa takie tygodniowe odpoczynki), zrobię sobie i dzieciom tydzień bez internetu i „ekranów”. Od 30 lipca do 6 sierpnia.
Jednym wyjątkiem będą chyba czytniki książek, ale bez dostępu do internetu. Ewentualnie rodzinna wyprawa do kina, jeśli pogoda nie dopisze. I aparat cyfrowy, bo zdjęcia lubimy robić.
Chcemy się zatroszczyć o wspólny, dobry czas. Tylko mąż będzie korzystał z internetu i urządzeń do niezbędnych spraw, bo akurat w tym terminie nie może się zupełnie wyłączyć z pracy.
Mamy nadzieję przypomnieć sobie, że da się żyć bez stałego dostępu do internetu 🙂
Tydzień wożenia na półkolonie, burzenia, nadzorowania, tłumaczenia, godzenia, prawienia, planowania, doglądania… mnie zmęczył, a jego zakończenie jeszcze bardziej.
Cieszę się tym bardziej z każdej chwili spędzonej ze słowem pisanym- razem z córą, samotnie, obserwując zaczytanego syna…
Kształty w matematyce. Książka z okienkami. Eddie Reynolds
Książeczka, towarzysząca nam już dość długo. Wracamy do niej po raz kolejny. Pozwala w przyjemny sposób złapać postawy geometrii.
8+2 i ciężarówka. Anne- Cath. Vestly
Pożyczona nam przez koleżankę. Jak to się stało, że do tej pory nie znałam tej autorki? Przyjemna, ciepła, zaskakująca. Jeden rozdział na raz to za mało.
Nasze ważne sprawy. O szczęściu, przyjaźni i innych wartościach. J. Moore- Mallinos, J. Seal
Ta książeczka zagościła u nas po wizycie w pobliskiej bibliotece miejskiej. Na początku byłam nieufna, ale po bliższym zapoznaniu, uważam, że w prosty sposób wyjaśnia różne istotne pojęcia. Zdecydowanie pozwala też poszerzyć zasób słownictwa. Do tego przyjemne, spokojne ilustracje. I pytanie na końcu każdego rozdziału odwołujące się do doświadczeń czytelnika.
Seria o kocie Cukierku i jego rodzinie. Waldemar Cichoń
Jak tylko córka zobaczyła te książki na półce w bibliotece, wzięła wszystkie, które były dostępne. W końcu poznaje wersję drukowaną lubianej serii znanej do tej pory w wersji audio. Treść do samodzielnego czytania jest dla niej jeszcze dość przytłaczająca. Ale ilustracje bardzo ją zaciekawiły. I rozbawiły.
LochNess, gra planszowa
Brat na półkoloniach, tata na wyjeździe, to znalazłyśmy chwilę na wspólną rozgrywkę (kiedy córka nie była akurat u kuzynek).
Do przeczytania to miałyśmy najpierw instrukcję. Ale grało się potem przyjemnie. Udało się nam zrobić zdjęcia Nessie.
Ważny jest dla nas element gry do końca, żeby każde z nas mogło dokończyć grę, a nie przerywać, gdy pierwsza osoba wygra. Jeśli instrukcja nie przewiduje takiej opcji, sami ją wprowadzamy.
Ania z Zielonego Wzgórza, L.M. Montgomery, audiobook, czyta: K. Kozanecka- Kołakowska
Niech żyją audiobooki! Dzięki takiej formie i dużej ilości czasu w aucie, udało nam się przesłuchać całą, ponad 12 godzinną książkę.
I spodobała się Młodszej. Polubiła Anię. Jest szansa, że sięgniemy po kolejne części.
Magazyn KREDA, Lato 2023. Numer przedostatni
Magazyn, który towarzyszył nam przez kilka lat. Cała kolekcja ma swoje miejsce w naszej biblioteczce. Przykro, że wydawnictwo zakończyło wydawanie Magazynu Kreda. Dobrze jednak, że treści każdego z tematycznych numerów są na tyle uniwersalne, że jeszcze przez lata można do nich wracać. Do tego numeru zdążyłam tylko zaglądnąć. Mój ulubiony dział to polecenia, zwłaszcza książkowe.
Chyba w kolejnym wpisie pokażę nasz wspólny stosik pozaczynanych książek. Oby je pokończyć przed powrotem na Maderę. Co jednak zrobić, że co i rusz trafiamy na kolejne zachęcające tomy?
A jak u Was? Zaczynacie- kończycie i dopiero kolejna książka? Czy czytacie kilka na raz?
Jedną z naszych ulubionych aktywności na Suwalszczyźnie są spływy kajakowe Czarną Hańczą.
Czarna Hańcza to rzeka, nad którą spędzałam każde wakacje dzieciństwa. Jedno z ulubionych miejsc na ziemi.
Sezon zaczęliśmy w tym roku już na koniec maja, a kończymy zwykle we wrześniu.
Zaczynamy spływy zazwyczaj w miejscowości Studziany Las, gdzie nasi przyjaciele wypożyczają kajaki- Majorka nad Czarną Hańczą.
Najczęściej wybieramy około trzygodzinne trasy. Albo z Maćkowej Rudy do „Majorki” (do Studzianego Lasu). Albo z „Majorki” (ze Studzianego Lasu) do Frącek. Na innych odcinkach jeszcze nie pływaliśmy.
Trasy różnią się widokowo, a w każdym miesiącu rzeka i jej okolice też są inne.
Nam najłatwiej płynie się w maju-czerwcu, kiedy roślinność w korycie rzeki nie jest jeszcze bardzo obfita. W lipcu- sierpniu bywa fizycznie bardziej wymagająco, ponieważ wodorosty spowalniają spływanie. Za to gwarantowany siłowy trening mięśni.
Ulubiona aktywność dzieci w czasie postojów.
Można zatrzymywać się w wielu miejscach. Postoje są często za drobną opłatą- właściciele ziemi troszczą się o utrzymanie terenu, wywiezienie śmieci czy zapewnienie wychodka;) Nie warto żałować tych paru złotówek.
A przy okazji nie zanieczyszcza się tych pięknych terenów lądując na dzikich brzegach. Wiem, o czym mówię- moja dalsza rodzina przez wiele lat prowadzi pole namiotowe nad rzeką i wiem, jak bardzo zanieczyszczony przez ludzi może być las w pobliżu. Okropieństwo.
Z głodu na Hańczy ciężko umrzeć. W kilku miejscach jest możliwość kupienia świeżych jagodzianek, pieczonych pierożków z malinami czy soczewiaków. Wystarczy trochę gotówki, a można skosztować miejscowych wyrobów i wesprzeć lokalnych przedsiębiorców. My kupujemy są każdym razem. Na rzece wszystko smakuje jeszcze lepiej.
Są też na trasie spływu miejsca z małą gastronomią- tam postój jest bezpłatny i można coś przekąsić czy wypić.
Łabądź niemyCzapla białaKaczka krzyżówka
Należy pamiętać też, że Czarna Hańczą przepływa przez teren Wigierskiego Parku Narodowego. Obowiązkowe są płatne karty wstępu. Bezpłatny wstęp na odcinkach przez nas pływanych mają mieszkańcy gminy Giby i prawdopodobnie okolicznych. Za Maćkową Rudą jest punkt sprawdzania kart( np kupionych przez internet) lub gdzie można zapłacić za wstęp.
Moją osobiście ulubioną atrakcją jest możliwość obserwacji ptaków z bliska. Z młodymi w różnym wieku.
A ulubione miejsca to te, gdzie las dotyka rzeki i można płynąć w tunelach pod drzewami. Szczególnie urzekający jest fragment Hańczy za Wysokim Mostem i części trasy przez Tartaczysko/Gulbin.
Jeśli kończymy spływ poza „Majorką”, to dzwonimy z prośbą o transport. I po ostatnim wysiłku wniesienia kajaków do przyczepki, wracamy do punktu startu, gdzie zostawiliśmy samochód.
Zwykle korzystamy tam jeszcze z gastronomii i dobrego czasu w miłym towarzystwie.
Jeśli będziecie na Suwalszczyźnie, Czarna Hańczą jest miejscem obowiązkowym. Spływ można dopasować do swoich możliwości fizycznych. Da się spłynąć nawet tylko godzinę- np z Wysokiego Mostu do Studzianego Lasu.
Jest wiele firm wypożyczających kajaki. Można wybrać. My polecamy tę, z której korzystamy. Innych nie znamy osobiście. Ceny są różne, zależnie od trasy.
Zachęcamy do takiej formy aktywnego wypoczynku. Najbardziej wytrwali mogą się pokusić o wielodniowy spływ, z nocowaniem w namiotach w różnych miejscowościach, aż do Kanału Augustowskiego włącznie.
My mamy zbyt blisko do Czarnej Hańczy. Wybieramy krótkie spływy. Najchętniej z przyjaciółmi.
Co to był za tydzień! Z kategorii tych prawdziwie wakacyjnych. Spędzony w większości nad Czarną Hańczą. Ze spełnionym marzeniem Młodszej o spaniu w namiocie i siedzeniu nocą przy ognisku. W towarzystwie grupki kuzynów i znajomych. Z moczeniem się w rzece, kopaniem w piasku, jedzeniem różności, deszczowymi planszówkami czy filmem. Dobry, letni czas.
Książki były, ale w większości każde z nas czytało sobie. Syn nocami wciągał serię Felix, Net i Nika, Rafała Kosika, a z kuzynem serię o …-piętrowym domku na drzewie, Andy Griffiths. Przed wyjazdem ponownie zaczęta wspólnie z córką jedna książeczka, której na blogu chyba jeszcze nie było.
Kosmiczne wyzwania, A. B. Chmielewski, E. Zambrzycka– Kościelnicka
Kosmiczne wyzwania są o tyle ciekawe, że napisane z perspektywy praktyka, inżyniera NASA. Ten człowiek zdecydowanie wie, o czym mówi. Na razie mamy za sobą ponownie rozdział 1, w zeszłym roku doszłyśmy do piątego, ale córka chce sobie przypomnieć od początku. Język nie jest bardzo trudny, mimo że specjalistycznego słownictwa trochę się pojawia. Cenne są zdjęcia z pracy inżyniera i zadania na końcu rozdziału, zachęcające czytelnika do eksperymentowania, też myślowego, czy też konstruowania lub wnikliwej obserwacji.
Ania z Zielonego Wzgórza. L.M. Montgomery, audiobook, czyt. K. Kozanecka- Kołakowska
Zaliczyłyśmy też z Młodszą wyjazd do Ełku na urodziny kuzynki, dzięki czemu zagłębiłyśmy się w długą lekturę w wersji audio. W długiej podróży towarzyszyły nam przygody Ani z Zielonego Wzgórza. To był dobry wybór i dobry czas.
Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet. Magdalena Urbańska
Mamy lektura, którą dawkuję sobie małymi porcjami. Przy przeczytaniu w całości, wiele mogłoby umknąć. A tak pozwalam sobie na wybrzmienie treści kolejnych rozdziałów. Jestem dopiero w połowie, ale już wiem, że jest dla mnie wartościowa. Pomaga spojrzeć na różne kwestie z innej perspektywy niż ta, do której jestem przyzwyczajona. Przemyślenia i doświadczenia autorki uzupełnione są doświadczeniami kilku różnych kobiet w konkretnych tematach.
Kolejny tydzień zapowiada się jeszcze bardziej intensywnie. Tym razem z powodu kumulacji prac dwóch ekip w naszym siedlisku, półkolonii sportowo-wodnych syna w Augustowie (dowóz i odbiór 4h wyjęte z dnia, dobrze, że dziadkowie pomogą) i kilku innych spraw. Oby przetrwać, działać zgodnie z planem i złapać kilka chwil odpoczynku z książką.
Nasze czytanie w tym tygodniu było kierowane zainteresowaniami córki. Czytałyśmy razem książki, które ona wyciągała z kosza stojącego w kuchni przy stole.
Pan Kartezjusz gra w statki. Anna Cerasoli
Kontynuowałyśmy matematyczne przygody. Czytałyśmy m.in. o wyrażeniach algebraicznych. Tematy są coraz trudniejsze, jak dla absolwentki pierwszej klasy, nie przeszkadza to jednak w słuchaniu opowieści.
Jak działa kosmos? 1. Układ Słoneczny. Tomasz Rożek
Wraz z Sondą ruszyłyśmy poznawać planety Układu Słonecznego. Zaczynamy od najbliższych Słońcu- Merkurego i Wenus. Poznałyśmy różne ciekawostki o tych planetach, tak od siebie różnych.
Akademia SuperBohaterów.Tomasz Rożek
Tę książeczkę córa przeglądała sama. Oglądając ilustracje Polaków, jako superbohaterów zasłużonych dla ludzkości i czytając krótkie opisy przy ilustracjach. Czytałyśmy wcześniej o kilku postaciach. Potem na dłużej zaginęła nam w czeluściach biblioteczki.
Akademia Super Bohaterów. Gra karciana
Zaraz po książce wyciągnęła też karciankę. I zagrałyśmy w dopasowaną do naszych możliwości wersję. Najpierw ja odczytywałam kolejne opisy na wylosowanych kartach, a ona w książce odszukiwała kolejne postacie. Zaskoczyła mnie tym, jak wiele osób odnalazła po pierwszym opisie. Ja potrzebowałam większej ilości stwierdzeń, by rozpoznać niektóre wylosowane dla mnie postaci.
Cały projekt fundacji Nauka. To lubię- Akademia Super Bohaterów– popularyzuje postacie Polek i Polaków zasłużonych w różnych dziedzinach, którymi z pasją się zajmowali.
Jest, moim zdaniem, bardzo potrzebny, trafiony, wizualnie atrakcyjny i wymagający kontynuacji i szerszego rozpropagowania, także poza granicami Polski.
Poza książką( też audio) i karcianką są jeszcze plakaty, koszulki i gra na urządzenia elektroniczne, w którą sama się wciągnęłam przechodząc ją z Młodszą.
Ślepe szczęście. Joanna Chmielewska
W książkowym „czasie dla mamy” zakończyłam czytanie historii z perypetiami Tereski i Okrętki. To wydanie to zbiór opowiadań, z jednym dłuższym pt. Duch.
Audiobooków z tego tygodnia nie zliczę. Na pewno była dalsza część Afryki Kazika, Łukasza Wierzbickiego w świetnej interpretacji Jacka Kawalca.
Na kolejny tydzień w planach kilka dni u mojej siostry na wsi nad Czarną Hańczą, też z namiotem i gromadką dzieciaków. Mamy nadzieję, że pogoda dopisze, a zasięg sieci komórkowej będzie kiepski jak zwykle i uda się nam choć trochę chwil w stylu Dzieci z Bullerbyn.
Czerwiec to dużo odpoczynku, czasu dla rodziny, budowania relacji, odwiedzin, spotkań z przyjaciółmi, cieszenia się naszym domem w Polsce i życiem na wsi( również zostawionymi tu zabawkami i książkami), krótkie podróże, czytanie książek, świętowanie, obserwacje przyrody, korzystanie z owoców( poziomek, truskawek, czereśni, arbuzów…), kąpiele w rzece i jeziorze, spływy kajakowe…
Dzień Dziecka w Aquaparku SuwałkiPierwsza kąpiel w jeziorzeGieret GibyCzarna Hańcza poleca się na spływy i kąpiele
Sama z dziećmi pojechałam na kilka dni do Białegostoku, miasta, gdzie studiowałam, na rodzinne świętowanie i spotkania z przyjaciółmi.
Widok na serce BiałegostokuPałac Branickich
Dla naładowania rodzicielskich baterii zrobiliśmy sobie z mężem dwudniowy wypad do Warszawy.
Grób Nieznanego ŻołnierzaPark UjazdowskiWystawy stałe Muzeum NarodowegoDawne metody wychowawcze w malarskiej miniaturze- Ciekawe, jaki cel przyświecał autorowi tej miniaturki?
Poza tym, życie na wsi i wizyty w mieście dostarczają nam codziennych okazji do doświadczania przyrody. Ssaki ( kilka razy w tygodniu lis czy sarna na łące przy domu), ptaki, płazy, gady (zaskrońce)…
wiewiórka pod białostocką katedrąźrebaczek koleżankizbierające się w grupki boćkiSikora bogatkaLady in greenBocianie tropy ( prawie jak dinozaura)
…i mnóstwo owadów w różnych fazach rozwoju.
Kruszczyca złotawkaDicerca z rodziny bogatkowatych, chyba olchowiecjaja owadzieŚwitezianka błyszcząca
Kwiaty podziwiane na każdym spacerze… maki i chabry, to był ich czas.
Raz udało się zawieźć córkę na plastyczne warsztaty w Dworku Miłosza w Krasnogrudzie. Bardzo lubi tam jeździć, ale zajęcia są w soboty, a to nasz dzień rodzinnych wycieczek i nie zawsze uda się pojechać i tu, i tu.
DObra pogoda sprzyjała czytaniu na kocyku i piknikom na łące za domem.
Mieliśmy też czas na świętowanie- procesja Bożego Ciała w naszej parafii.
Niemal każdego dnia mogliśmy podziwiać zachód słońca. A wschód, to tylko księżyca. Wschody słońca są, jak dla nas, zbyt wcześnie latem w Polsce.
Rosną nam też powoli owoce przy domu. Udało się już schrupać poziomki, pierwsze wiśnie, porzeczki. Papierówki to dopiero w lipcu.
Czyli nie tylko na Maderze takie cuda. Kwiat i owoc na jednej gałązce drzewa wiśniowego.
Na początku miesiąca odwiedziliśmy też park linowy nad jeziorem Gaładuś. Kilka razy byliśmy też w mojej ulubionej miejscówce nad Czarną Hańczą. Wieś mojego dzieciństwa i każdych wakacji.
Z aktywności edukacyjnych, to syn przechodzi indywidualny, wakacyjny, kurs języka francuskiego online, z lektorką, która porozumiewa się z nim tylko po francusku i angielsku, a mieszka w Porto w Portugalii.
Z Młodszą z kolei robiłyśmy kilka eksperymentów (bez dokumentacji zdjęciowej;)) i tworzyłyśmy.
Czerwiec był ciepło- zimny. Wdzięczna jestem za wszystkie jego chwile. Zobaczymy, jak nam minie lipiec. Konkretnych planów nie mamy dużo. Skupiamy się nadal na relacjach, spotkaniach z bliskimi i czerpaniu, jak najwięcej z wiejskiego, letniego życia. Pamiętając, że nie przyjechaliśmy tu na urlop. . Dużo czasu zajmują nam codzienne sprawy: sprawunki, gotowanie, załatwianie różnych spraw związanych z remontami i przebudową siedliska, wizyty u lekarzy, w bibliotekach, domowe obowiązki czy zarządzanie konfliktami między rodzeństwem czy na lini rodzic- dziecko, itp. To jest nasza rodzinna, edukacyjno-domowa, polska codzienność.
Ostatni tydzień czerwca. Ciepło i zimno. Słońce i deszcz. Kąpiele w jeziorze i leżenie pod kocykiem. Czas z rodziną i odpoczynek z książką. Dobry, prosty czas.
Wspólnych chwil z lekturą złapaliśmy sporo. A jeszcze więcej z lekturami samodzielnymi.
Slow down. Zwolnij. 50 opowieści o przyrodzie, która wnosi spokój do zabieganego świata. Williams R., Hartas F.
Przyjrzałyśmy się bliżej m.in. wykluwającemu się kurczątku oraz rozwojowi żaby od skrzeku do postaci dorosłej.
Spokojne, realistyczne ilustracje krok po kroku, niespiesznie pozwoliły nam podglądać te procesy w przyrodzie.
Mam przyjaciółkę, lekarza weterynarii. Ralf Butschkow, seria Mądra Mysz
Wyprawa do biblioteki zaowocowała zasileniem półek nowymi lekturami, wybieranymi samodzielnie przez dzieci.
Wybrane przez córkę
Córka wybrała kilka książeczek z serii Mądra mysz. Jako pierwszą przeczytałyśmy tę o lekarzu weterynarii. W końcu w tej chwili marzeniem córki jest zostanie weterynarzem i prowadzenie z koleżanką schroniska dla różnych zwierząt.
W książeczce można przyjrzeć się kilku sytuacjom z pracy weterynarza, podejrzeć jak ona wygląda i czym się może zajmować lekarz weterynarz. Bo nie tylko chorym czy rannym pieskiem czy kotkiem. Czasem pomaga też np. dużym hodowlanym zwierzętom.
Komiks. Maria Skłodowska- Curie. Pierwiastki promieniotwórcze. Jordi Bayarri
Ten komiks przybliża dzieciakom postać chyba najbardziej znanej polskiej laureatki Nagrody Nobla. Dość zwięźle przedstawia najważniejsze fakty z jej życia i pracy.
Czytaliśmy już wcześniej różne pozycje o Marii Skłodowskiej- Curie, byliśmy też w poświęconym jej muzeum w Warszawie, i przy jej grobowcu w Paryżu. Stąd ten komiks był dla nas raczej takim obrazkowym podsumowaniem niż źródłem wielu nowych szczegółów.
Ania z Zielonego Wzgórza, Lucy Maud Montgomery
W końcu zaczęłyśmy wspólne czytanie jednej z ulubionych książek mojego dzieciństwa, ulubionej autorki.
Idzie nam to jednak dość powoli. Rozdziały czytane na głos wydają się mi o wiele dłuższe niż czytane sobie, a opisy przyrody utrudniają trochę córce przyswajanie akcji czy poznawanie głównych bohaterów. Do tego obco brzmiące nazwiska i nazwy miejscowości czy ciut archaiczny język powodują, że czytamy wolno.
Ale córka się nie zraża, choć mi chodzi po głowie poszukanie dobrej wersji audio tej książki. Spróbujemy jednak dalej razem. Jeśli utkniemy, to podsunę córce tę książkę jeszcze raz, jak już bardziej wprawi się w samodzielnym czytaniu.
Jak działa kosmos? 1. Układ Słoneczny. Tomasz Rożek
Podróż po Układzie Słonecznym odbywamy również wolno. Niemal w tempie sondy kosmicznej. W końcu przestrzenie do pokonania są ogromne. Tak jak i ciekawostki do odkrycia. Skończyliśmy rozdział o Słońcu, centrum Układu Słonecznego.
Audiobooki, słuchane w tym tygodniu m.in.
Goszajka, Marta Kicińska, niedostępna w tej chwili w wersji drukowanej na stronie Wydawnictwa Kreda, tylko w formie ebooka lub audiobooka. Mam nadzieję, że zostanie kiedyś wznowiona, albo pani Marta napisze kontynuację. Naszej córce te opowiadania bardzo się podobają. Co i rusz opowiada nam ciekawe fakty poznane dzięki przygodom Goszajki.
Afryka Kazika, Łukasz Wierzbicki, w świetnym wykonaniu Jacka Kawalca. Przygody Kazimierza Nowaka stały się nam bliskie dzięki temu wydawnictwu. Po zbiór reportaży nie sięgaliśmy jeszcze, ale nawet w takiej wersji dla dzieci wzbudza we mnie podziw wyrwałość i pasja dawnych podróżników.
Teraz czekamy na kolejną książkę Łukasza Wierzbickiego o przygodach sławnego polskiego podróżnika, Pawła Strzeleckiego.
Mamy czas z książką.
Dzięku poleceniu na Instagramie przez Mamę z Dużego Brązowego Domu ( mamawduzymdomu) poznałam twórczość Joanny Chmielewskiej. Nigdy mi wcześniej w ręce nie wpadły książki tej autorki, a to świetna, wakacyjna literatura.
Zaczęłam od serii o przygodach Tereski i Okrętki. To takie kryminały dla młodzieży, a może bardziej powieści z tajemnicą do rozwikłania, bo straszne zbrodnie czy czyny karalne tam się nie pojawiają. No, może trochę.
Wszelki wypadek. Joanna Chmielewska
Za to jest przygoda, 16 letnie bohaterki, nagłe zwroty akcji, powojenna Polska, we wczesnym PRL, dopiero rozbudowująca się Warszawa, milicja i sporo humoru na dobrym poziomie.
Większy kawałek świata. Joanna Chmielewska
W kolejnej części klimat już bardzo wakacyjny. Wspaniała przyroda i przygoda. Samodzielna, kilkutygodniowa podróż 17 letnich już Tereski i Okrętki składaną łódką po mazurskich jeziorach. Poziom samowystarczalności i zaradności nie wiem, czy wykonalny dla współczesnej młodzieży w tym wieku. Chyba, że dla wieloletnich adeptów harcerstwa zaprawionych w zdobywaniu sprawności i obozowym życiu. Dobrobyt nas rozmiękcza i rozleniwia.
Dwie noce zarwane na te dwie książki. A to jeszcze nie koniec przygód. Zostały jeszcze dwa tomy. A potem może inne książki tej autorki. Wsiąkłam.
Dobrze, że jest Legimi. Postęp ma też swoje dobre strony. Nawet po bibliotekach nie muszę szukać, choć pewnie w naszej gminnej czy w sąsiednim miasteczku bym znalazła. Sporo w nich starszych książek. Choć niektóre nowości też są.
Ciekawe, jakie książki przyniesie nam kolejny tydzień?
W tym tygodniu, w związku z wyjazdami, czytałyśmy wspólnie tylko jedną książkę. Ale za to jaką!
Skrzydła Hani, Natalia Przeździk
Zakończyłyśmy czytanie tej książeczki. Towarzyszyła nam w rodzinnej podróży do stolicy Podlasia.
Historia ta, to była jednocześnie podróż po pięknym regionie Polski, jak i po duszy i wewnętrznych przeżyciach Hani i jej mamy. Zarówno moja córka, jak i ja (wierna fanka twórczości Lucy Maud Montgomery) znalazłyśmy w tej opowieści coś dla siebie.
Piękno, przyroda, spokój, przygoda, poszukiwania swojej drogi i siły do pokonywania trudności, ale też odniesienia do wspólnego dla całego społeczeństwa polskiego czasu pandemii koronawirusa.
Po skończeniu „Skrzydeł Hani” córka zapragnęła ponownie przeczytać serię „Niebieski Dom” tej samej autorki. To chyba najlepsza recenzja twórczości pani Natalii Przeździk.
Spełniłabym jej życzenie, gdybym nie wysłała książek do poczytania córkom koleżanki. Jak do nas wrócą z podróży, to zostaną naszą kolejną wakacyjną lekturą.
Z okazji zakończenia roku szkolnego 2022/2023 małe przypomnienie.
Tzw. edukacja domowa, czyli spełnianie przez dziecko obowiązku przedszkolnego/ szkolnego poza przedszkolem/ szkołą jest częścią polskiego systemu szkolnictwa.
Praktykowanie edukacji domowej nie jest ucieczką z systemu szkolnictwa. Jest wybraniem przez rodziców, najlepszej ich zdaniem dla ich dziecka i konkretnej rodziny formy edukacji w ramach tego systemu.
Edukacja domowa jest też takim „wentylem bezpieczeństwa” tego systemu, jak w jednym z podcastów mówią państwo Sawiccy, twórcy Montessori Mountain Schools Fundacji Św. Królowej Jadwigi, od lat zaangażowani we wspieranie rodzin wybierających edukację domową.
Edukacja domowa jest miejscem dla rodzin i dzieci, które w tradycyjnym (państwowym czy prywatnym) szkolnictwie się nie odnajdują lub z różnych względów (np. zdrowotnych) korzystać z nich nie mogą lub nie chcą.
Dzieci korzystające z tej formy kształcenia zdają egzaminy klasyfikacyjne, otrzymują świadectwa ukończenia danej klasy, zdają egzaminy państwowe (ósmoklasisty, maturę). Nadal funkcjonują w systemie szkolnictwa.
Zapisanie dziecka do szkoły nie jest jedyną możliwą drogą do zdobycia przez nie wykształcenia. Można przed podjęciem tej decyzji zadać sobie pytanie, czy tradycyjna( choć dopiero od XIXw.) szkoła jest dobra dla mojego dziecka, czy służy naszej rodzinie?
To samo działa w drugą stronę- czy edukacja domowa może posłużyć dla dobra dziecka i rodziny?
Może warto to rozważyć przed kolejnym rokiem szkolnym?
„Edukacja domowa” jest częścią polskiego systemu szkolnictwa.
Wyczekanego deszczu w tym tygodniu sporo. A wiadomo, że w czasie deszczu dzieci się nudzą, to i książek sobie sporo poczytały./posłuchały.
Zew padliny. Samojlik T., Wajrak A.
Opowiedziałam córce historię o bandzie młodych sikorek bogatek, grasujących pod kuchennym oknem o poranku.
Przypomniało jej to sikorki kłócące się o padlinę w komiksie duetu Wajrak/ Samojlik.
Kolejne ciekawe wydawnictwo oswajające temat przyrodniczy omijany raczej szerokim łukiem, a tak naturalny w świecie przyrody. Nic nie może się zmarnować. Padłe zwierzę pożywić może wielu mieszkańców lasu.
Skrzydła Hani. Natalia Przeździk
Kontynuujemy historię. Pobyt na wsi służy Hani i jej mamie. Zobaczymy, co z tego wyniknie dalej.
Jak działa kosmos. 1.Układ słoneczny. Tomasz Rożek
Jedna z książek sprezentowanych dzieciom na zakończenie roku szkolnego, wydana przez wspominaną tydzień temu Fundację Nauka. To lubię.
Książka jest oparta na treściach z serii animowanej o sondzie kosmicznej, wyprodukowanej przez fundację. Ubogacone zostały o zdjęcia kosmosu czy propozycje eksperymentów pozwalające lepiej zrozumieć różne pojęcia, np. grawitację.
Zaczęłyśmy czytać o układzie słonecznym i o słońcu. Autor przypomniał też postać Mikołaja Kopernika, który rzeczone słońce „wstrzymał”. Córce książka się podoba.
Podróżownik. A. i K. Kobusowie
To taki bardziej zeszyt zabaw i ćwiczeń. O podróżach i świecie. Córka otrzymała w swojej szkole na zakończenie roku. Już jedna taka pozycje mamy- kilka lat temu syn dostał również w swojej szkole.
Jeszcze audiobooki z tego tygodnia
Znane i lubiane , wielokrotnie wspominane na tym blogu
Alek-psia demolka, Anna Lasoń-Zygadlewicz
Seria o kocie Cukierku, Waldemara Cichonia
Seria o bardzo grzecznym psie, W. Cesarz, K. Tarachowicz
Ten tekst pisze już w Warszawie, na wyjeździe bez dzieci. Córka na pewno coś ciekawego poczyta w te dni z babcią. Miała już swoje plany, co do książek. A ja może znajdę czas na swoją lekturę.