Rodzinne czytanie 48/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Zakończyliśmy listopad rodzinnym spacerem po lewadzie. Dużo przestrzeni. Trochę wysiłku. Piękne widoki.

Wybraliśmy się na jedną z naszych ulubionych lewad. Zaczęliśmy od miejscowości Lombada da Ponta do Sol. Zwykle chodziliśmy kawałkiem Levady Moinho i wracaliśmy częścią Levada Nova. Na stronie IFCN levada Moinho figuruje jednak, jako zamknięta. Dlatego tym raz w obie strony poszliśmy Levadą Nova, co wiązało się najpierw ze stromym podejściem od parkingu do lewady. Doszliśmy do wodospadu i zawróciliśmy po chwili odpoczynku.

Z innych maderskich atrakcji w naturze, syn miał okazję spróbowania canyoningu ze znajomymi z grupy edukacji alternatywnej. Lodowata woda, wspinaczka i schodzenie na linie razem z wodospadem. Same przyjemności 😉 Ale co przygoda, to przygoda.

Domy i ulice rozświetlone są w Funchal od 1 grudnia. Gdzieniegdzie na wyspie już tydzień wcześniej. Władze Madery zdecydowanie nie skąpią na świąteczne iluminacje. Wymaga to też kilku tygodni pracy wielu osób, by porozwieszać instalacje na ulicach, drzewach, budynkach.
Tradycyjnie już spacerowaliśmy w dniu pierwszego włączenia światełek w Funchal, by oglądnąć iluminacje, porównać je z zeszłorocznymi.

Adwent na Maderze to pełne zanurzenie w Boże Narodzenie od samego początku.

W domach, sklepach, na placach i ulicach królują szopki przedstawiające narodzenie Jezusa w Betlejem i życie na Maderze.

W kościele na Maderze nie ma tak rozbudowanej liturgii adwentowej, jak w Kościele w Polsce. Nie ma tej ciszy Adwentu, tak zaznaczonej u nas w Polsce. Tego oczekiwania, jakby Jezus miał się rzeczywiście narodzić ponownie- na co wskazują szopki bez Dzieciątka aż do Pasterki, różne rodzaje kalendarzy odliczające dni-jak schodki czy drabinki dla Dzieciątka do żłóbka.

Nie ma znaku świecy Roratniej. W kościołach jest wieniec adwentowy przy ołtarzu.

Nie ma codziennych porannych mszy ku czci Maryi z lampionami. Ale są później, od 16 grudnia, poranne msze, Missa do Parto, przez dziewięć dni przez Narodzeniem. Kończące się codziennie w wielu parafiach wspólnym śpiewem i poczęstunkiem.

Od pierwszej niedzieli Adwentu w kościołach są oświetlone choinki i szopki, często z ruchomymi elementami. Na samo Boże Narodzenie pojawiają się dodatkowe kwiatowe dekoracje przy ołtarzach.

Jak tłumaczył jeden z księży w czasie homilii na mszy w pierwszą niedzielę Adwentu, szopka ma być miejsce i czasem kontemplacji tajemnicy Wcielenia. Tego, że Bóg stał się Człowiekiem. Że stał się Bogiem z nami, aby nikt z nas nie był już nigdy samotny. To jedna droga do owocnego przeżycia adwentu.

Druga, równie ważna, to oczekiwanie, czuwanie, przygotowanie się, by być gotowym zarówno na ponowne przyjcie Chrustysa w chwale na końcu czasu, jak i na przyjście Jezusa do serca w czasie Eucharystii, i też na to spotkanie na końcu ziemskiego życia człowieka.

Maderski Adwent różni się od polskiego. Jednak główne przygotowanie do Bożego Narodzenia dzieje się w sercu każdego człowieka. Niezależnie (lub mimo) zewnętrzych warunków, znaków i symboli. To we własnym wnętrzu odbywają się najważniejsze przygotowania.

W przyszłym tygodniu pokażę nasze adwentowe lektury, a poniżej jeszcze te z ostatniego tygodnia listopada.

  1. Książki czytane na głos
    1. Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek. il. Tadeusz Marek
    2. Śmierć przy myciu zębów. Chemia dla zabieganych. Mai Thi Nguyen- Kim
  2. Ośmiolatka czyta sama
    1. 7 nawyków szczęśliwego dziecka. Sean Covey. il. Stacy Curtis
  3. Nastolatek czyta
    1. Dwanaście prac Herkulesa. Agata Christie
  4. Mama czyta sobie
    1. Tajemnicza historia w Styles. Agata Christie
  5. Małżeński Klub Książki
    1. Dom zbrodni. Agata Christie

Książki czytane na głos

Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek. il. Tadeusz Marek

Kończymy właśnie część z pytaniami dotyczącymi człowieka. I zrobimy sobie przerwę do stycznia. Odpoczniemy trochę od tematów naukowych. Chodź może nie do końca. Bo świąteczne przygotowania dają też do nich okazję. Jak np. przygotowywanie masy na pierniczki. Ile tam się dzieje! Albo zimowe zjawiska pogodowe. Będzie co podziwiać. Może przyjdą nam na myśl kolejne Pytania z księżyca.

Śmierć przy myciu zębów. Chemia dla zabieganych. Mai Thi Nguyen- Kim

Za nami trudny ( do wysłuchania w skupieniu przez dziecko) rozdział o pisaniu o wynikach badań naukowych i dzieleniu się nimi ze światem.
O tym, że inaczej przebiega komunikacja między specjalistami, między naukowcami, którzy używają zawodowego języka, niezrozumiałego dla ogółu.
A inny język jest konieczny do przekazania tych wyników szerszemu gronu.
Zmiana języka może jednak prowadzić do nieścisłości.
Do tego dochodzą jeszcze prawa rządzące różnymi mediami. M. in. konieczność krzykliwych, przyciągających uwagę tytułów i nagłówków.
Skąd wiedzie prosta droga do nadmiernych uproszczeń, a nawet przekłamań.
Wymagana uważność, szerszy kontekst i zdrowy rozsądek przy wprowadzaniu w swoje życie zaleceń wynikających z różnych badań naukowych.

Ośmiolatka czyta sama

7 nawyków szczęśliwego dziecka. Sean Covey. il. Stacy Curtis

Czytałyśmy kiedyś razem. Teraz przy samodzielnej lekturze najbardziej podobali się córce zwierzęcy bohaterowie i ich przygody.
Ważne nawyki zostały zauważone, były jednak kwestią drugorzędną.
Mimo tego, jest to dobra książka do wprowadzenia dziecka w temat budowania dobrych nawyków, ułatwiających życie i owocną współpracę z innymi.

Nastolatek czyta

Dwanaście prac Herkulesa. Agata Christie

Kolejne czytanie tej historii przez mojego syna. To pierwsza książka, z Herculesem Poirotem, którą przeczytał. I chętnie do niej wrócił. Podziela ze mną sympatię do specyficznego Belga.

Mama czyta sobie

Tajemnicza historia w Styles. Agata Christie

Pierwsza książka, w której pojawia się mój ulubiony detektyw, Hercules Poirot.
Dopiero po 2-3 rozdziałach przypomniało mi się, że już ją kiedyś czytałam.
Jednak nie zepsuło mi to czytania. Z przyjemnością towarzyszyłam Poirot’owi i jego przyjacielowi w odnalezieniu sprawcy zbrodni w Styles.

Małżeński Klub Książki

Dom zbrodni. Agata Christie

Pierwsza książka Agaty Christie, którą przeczytał mój mąż. I niestety nie przypadła mu za bardzo do gustu. Oczekiwał czegoś innego.
Mi z kolei się podobało. Choć nie jest to moja ulubiona książka tej autorki.
Lubię, kiedy powieść skupia się na bohaterach, ich charakterach, trudnościach, które przeżywają, relacjach między nimi. I kiedy zagadka rozwiązuje się na ostatnich stronach.
W tej historii jest akcent szczególnej tajemnicy podstaw zła. Co może doprowadzić człowieka do popełnienia morderstwa?

Książkowy stosik tygodniowy na tle widoku spod kościoła w Lombada da Ponta do Sol- wejście na Levada do Moinho

Jeszcze tydzień i, mamy nadzieję, zaznamy trochę mrozu i śniegu w Polsce.
A na razie jeszcze kilka dni pełnych ciepła i słońca oraz nauki i spotkań.

PS. Masz może jakieś sugestie, co do treści na blogu?
Skorzystaj z opcji komentarza.

Dodaj komentarz

Zostaw też swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.

Rodzinne czytanie 47/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Mieszkamy na Maderze już 2,5 roku. Wcześniej byliśmy tu jeszcze w sumie 4 miesiące w czasie 4 pobytów. Niby zwiedziliśmy już sporo, ale nadal są miejsca, które bliżej oglądamy po raz pierwszy. Nawet w samym Funchalu ( muszę sobie przypominać, że w języku polskim ta nazwa miasta odmienia się jak np. Płock. Zwykle używamy tu w rozmowach formy lokalnej, nieodmienialnej).

Tym razem trafiliśmy po raz pierwszy do malutkiej kaplicy p.w. św. Antoniego (którego my, Polacy, nazywamy Padewskim- od miejsca śmierci, a był on Portugalczykiem z Lizbony), która powstała w XVIII w.

Tuż obok kaplicy jest budynek parlamentu regionalnego- Assembleia Legislativa Região Autónoma da Madeira. Też skorzystałyśmy z okazji i weszłyśmy do środka. W holu obejrzeć można było wystawę fotograficzną o emigracji. Podglądnęłyśmy też sale parlamentarne, które widujemy czasem w lokalnej telewizji.

Przynajmniej raz w tygodniu odwiedzamy nasze znajome koty na kociej lewadzie. Dobrze nam robi taka porcja głaskania puchatych futerek i słuchania mruczenia po madersku.

10 urodziny przyjaciółki córki

Sobotnie popołudnie spędziliśmy w parku Quinta Magnolia na urodzinach córki koleżanki. Zebrało się międzynarodowe towarzystwo nowych i starych znajomych, dziecięcych i dorosłych. Dominowali Polacy, ale byli też Niemcy, Anglicy, Grecy i Chorwaci. Sympatyczny czas w wielojęzycznym gronie.

Zakończyłyśmy tydzień wieczorem kuchennych eksperymentów. Znowu inspiracją byłą książka, którą córka wyciągnęła z półki. Tym razem to Skały i skamieniałości z serii Aktywny Przyrodnik. Zgrało się nam to z tematem tenzydów, o których czytałyśmy dzień wcześniej w książce Śmierć przy myciu zębów. Dzięki prostym kuchenno- domowym składnikom można było przez doświadczenie utrwalić wiadomości. Dawno nie miałyśmy tak ciekawego i aktywnego wieczoru.

  1. Książki czytane na głos
    1. W niebie się zdziwimy. Małgorzata Nawrocka
    2. Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek
  2. Samodzielna lektura (jeszcze) ośmiolatki
    1. Księga wiedzy. Ciekawe, dlaczego?
  3. Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę
    1. Srebrny smok. Barbara Sadurska, czyta autorka
    2. Rada smoków. Barbara Sadurska, czyta autorka
  4. Mama czyta sobie
    1. Krystyna, córka Lavransa. Sigrid Undset
  5. Małżeński Klub Książki
    1. Lekcje chemii. Bonnie Garmus

Książki czytane na głos

W niebie się zdziwimy. Małgorzata Nawrocka

W niebie się zdziwimy. Małgorzata Nawrocka

Jeszcze trochę nam zostało do skończenia naszej listopadowej lektury o życiu błogosławionej Matki Angeli Truszkowskiej. Może uda się nam przeczytać całość przed wyjazdem do Polski.

Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek

Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek

W tym tygodniu czytamy pytania z działu o człowieku- siwienie, kichanie, zmarszczki oraz inne ciekawostki zajmują nasze umysły w czasie wieczornej lektury.

Samodzielna lektura (jeszcze) ośmiolatki

Księga wiedzy. Ciekawe, dlaczego?

Księga wiedzy, to również publikacja złożona z odpowiedzi na różne pytania. Pamietam, że kiedy syn był mały, były wydawane w formie krótkich książeczek. To jest wydanie zbiorcze. Celem jest rozbudzenie ciekawości czytelnika. Odpowiedzi są dość zwięzłe. Towarzyszą im realistyczne oraz zabawne ilustracje.Pytania uporządkowano w działach: Prehistoria; Starożytne cywilizacje; Średniowiecze; Ludzie i obyczaje; Wszechświat; Ziemia; Żywioły; Królestwo zwierząt; Rośliny.
Córka chętnie po nią sięga co jakiś czas.

Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę

Srebrny smok. Barbara Sadurska, czyta autorka

Dwunastoletnia Matylda, fanka smoków, trafia na wakacje do dziadka mieszkającego na dziwnej wyspie. Dom dziadka pełen jest smoczych detali. A nad wyspą unosi się jakieś niebezpieczeństwo. Dziewczynka próbuje zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.

Rada smoków. Barbara Sadurska, czyta autorka

W drugiej części smoczej opowieści Matylda i jej przyjaciółka Sasza wyruszają w niebezpieczny rejs, aby zwołać radę smoków. Tylko to może uratować wyspę dziadka Matyldy i cały świat.

Mama czyta sobie

Krystyna, córka Lavransa. Sigrid Undset

Zaczęłam czytać tę książkę ponad dwa lata temu, kiedy czytałam którąś z części Jeżycjady, Małgorzaty Musierowicz. Siostry mieszkające na poznańskich Jeżycach zaczytywały się tą książką. Postanowiłam i ja spróbować.

Epicka opowieść wciągnęła mnie bardzo. Przeczytałam pierwszą część i połowę drugiej. Potem z jakiegoś powodu przerwałam i o niej zapomniałam.
Taki to już minus ebooków, że zaczęta książka nie leży stale na widoku gdzieś na blacie, stoliku i półce, i łatwo może się zagubić na czytniku ebooków.

Wróciłam do niej w zeszłym tygodniu. Po tym, jak mąż zapytał mnie, czy czytałam coś noblistki, Sigrid Undset.
Kilka stron zajęło mi przypomnienie sobie, kto jest kim w tej opowieści. Potem już historia popłynęła wartko.

Powieść zaczyna się w pierwszej połowie XIV w. na. terenie dzisiejszej Norwegii. Opisuje życie Krystyny, córki Lavransa. Od jej dzieciństwa, przez czas kiedy była żoną i matką, aż po śmierć. Autorka dokładnie i barwnie opisuje realia życia w tamtych czasach, to czym się ludzie kierowali. Nie ogranicza się tylko do życia jednej rodziny. Wszak wokół toczą się ważne państwowe sprawy, walki o tron, zawierane są sojusze.

Opowieść nie zamyka się jednak w przeszłości. Również współcześni czytelnicy mogą się w niej przejrzeć. Zwłaszcza w doświadczeniach bohaterów.

Małżeński Klub Książki

Kuchenne lekcje chemii na ekranie

Lekcje chemii. Bonnie Garmus

Przeczytane równolegle z mężem w naszym Klubie Książki.
Akcja toczy się w Stanach Zjednoczonych w latach 60-tych XX wieku.
Główną bohaterką jest Elizabeth Zott. Jest ona chemiczką, prowadzącą badania w laboratorium w czasach, kiedy to mężczyźni dominowali w uniwersytetach i na stanowiskach naukowych.

Nie będę zdradzać tu szczegółów opowieści. Powieść czyta się dobrze. Akcja jest wciągająca. Główni bohaterowie wyraziści ( może nawet przerysowani). Są gwałtowne zwroty akcji i dramatyczne wydarzenia ( z przeszłości i obecne). Jest trochę absurdu. Sporo humoru. Chemiczne ciekawostki wplecione w opowieść. Ciekawe niektóre postacie drugoplanowe.

Wydaje się jednak, że głównym celem autorki, było podkreślenie nierówności w dostępie kobiet do różnych zawodów i stanowisk w tamtych czasach oraz przypadków złego traktowania kobiet.
A także stawianie mężczyzn i kobiet w opozycji do siebie w społeczeństwie.

Kobiety przedstawiane są w powieści głównie z sympatią. Zwłaszcza te, które są gotowe zerwać z ówczesnym status quo. Rozwieść się, nie wejść w związek małżeński, nie mieć dzieci, zacząć wykonywać wymarzony zawód…
Nie ma wielu bohaterów męskich, zwłaszcza w drugim planie powieści, którzy wzbudziliby jakąkolwiek sympatię. Są głównie mężczyźni przedstawieni niemal karykaturalnie. Żądni władzy, pieniędzy, wykorzystujący kobiety wszelkimi sposobami, krzywdziciele.
Moim zdaniem autorka przerysowuje ówczesną rzeczywistość. I wtedy żyli mężczyźni szanujący kobiety, troszczący się o żony i dzieci. Teraz też są. Nie ma potrzeby stawiać nas przeciwko sobie. Tylko razem możemy czynić ten świat lepszym miejscem.

Odniosę się też do wątków jednoznacznie negatywnie przedstawiających członków Kościoła Katolickiego, zwłaszcza księży. Ta sama sytuacja, co z mężczyznami w ogóle. Również w Kościele niestety zdarzały się i zdarzają osoby czyniące zło, krzywdzące innych.
Jednak to tych dobrych jest więcej. Tylko nimi rzadko są zainteresowane media. To zło jest głośne, medialne i klikalne. Takie treści niestety się sprzedają najlepiej. W książkach też.

Tygodniowy stosik książkowy przy fontannie w Jardim Municipal w Funchal na Maderze

Skończyliśmy rodzinne listopadowe świętowanie urodzinami męża i taty.

Teraz przed nami tydzień nauki, żeby później korzystać z maderskich przedbożonarodzeniowych atrakcji. Tutaj zaczynają na finiszu listopada i po Uroczystości Objawienia Pańskiego w styczniu kończą.
Do Polski lecimy w połowie grudnia, więc zdążymy jeszcze nacieszyć się oświetloną wyspą, atrakcjami dla dzieci, lodowiskiem, targami bożonarodzeniowymi…

PS. Jeśli możesz, poleć mi swoją ulubioną książkę.
Skorzystaj z opcji komentarza.

Dodaj komentarz

Zostaw też swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.

Rodzinne czytanie 46/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Ostatni tydzień zajmowały mi umysł inne sprawy niż pisanie o książkach.

Absorbowały mnie konsultacje społeczne wokół propozycji Ministerstwa Edukacji- rozporządzenia wprowadzającego nowe obowiązkowe przedmioty ( edukacja obywatelska i edukacja zdrowotna) do szkół podstawowych i średnich od kolejnego roku szkolnego oraz usuwającego przedmiot Wychowanie do życia w rodzinie.

Korzystamy z edukacji domowej i mogłoby się wydawać, że nas to nie dotyczy za bardzo. Jednak obowiązkowe przedmioty byłyby obowiązkowe też na egzaminach klasyfikacyjnych, do których muszą przystępować nasze dzieci.

Dlatego czytamy podstawy programowe proponowanych przedmiotów i wyrażamy nasze rodzicielskie opinie przez maile wysyłane do ministerstwa i podpisywane petycje, zwłaszcza odnosząc się do kwestii opisanych w działach proponowanej podstawy programowej przedmiotu edukacja zdrowotna, dotyczących zdrowia seksualnego.

Art. 48. Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej

  1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

Korzystamy z konstytucyjnego prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami i oczekujemy od urzędników państwowych, również pracowników Ministerstwa Edukacji, poszanowania tego prawa.

Zachęcam każdego rodzica do podjęcia działania na miarę swoich możliwości.

Nie rezygnujmy z naszych rodzicielskim praw w temacie edukacji naszych dzieci.
Angażujmy się w ten proces jako rodzice.
Sprawdzajmy uważnie, czego mają być uczone nasze dzieci. A także, czego mają nie być uczone ( co zostaje wykreślone).
Zgłaszajmy uwagi i opinie.
Wymagajmy poszanowania prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Wiem, że wymaga to czasu i wysiłku. Warto jednak zrobić, co możemy, aby pewnego dnia nie znaleźć się w punkcie, w którym wcale nie chcieliśmy być.

Poza tym absorbującym tematem, wymagającym czytania wielu źródeł, artykułów, rozważania i pisania, toczyło się normalne życie rodzinne.

Odkąd trafiliśmy do grupki rodzin korzystających z edukacji alternatywnej, dzieciaki biorą czasem udział we wspólnych zajęciach. Lub po prostu spędzają razem czas (rodzice też, a głównie mamy).
Nowym projektem jest surfing. Ogromnym plusem jest fakt, że zajęcia te mogą się odbywać rano, kiedy fale są lepsze do nauki surfowania. Do tej pory syn brał udział w zajęciach popołudniowych.

Poniedziałek był moim dniem bez obowiązków domowych ( przywilej wylosowany przez mnie w grze Pytania z księżyca:)). Wybrałam się z koleżanką do pracowni ceramicznej. Czekał tam na mnie lampion zrobiony na poprzednich zajęciach. Po raz pierwszy malowałam kolorowym szkliwem. Efekt zobaczymy po wypieczeniu.

W Funchal jest kilka starych kościołów. Chętnie zachodzimy tam na chwilę modlitwy. Podziwiamy też piękne zdobienia. Do mnie bardziej przemawiają niż współczesne.

Nasze pierworodne dziecko skończyło 15 lat. Jeszcze chwila i mały synek będzie dorosły. Jako, że w dniu urodzin obudził się z kaszlem, swoje urodzinowe wyjście z kolegami przełożył i. poświętowaliśmy rodzinnie w domu.
Była urodzinowa kartka z pytaniami i zdjęciami (robimy je od jego 3 urodzin), był tort lodowy, tradycyjnie już omlet cesarski i wspólne filmów oglądanie.

Wieczorki w tygodniu, jak zwykle, książkowe.

  1. Książki czytane na głos
    1. Klątwa faraona. Muzeum z pazurkiem. Holly Webb
    2. Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek
    3. W niebie się zdziwimy. Małgorzata Nawrocka
    4. Kto ty jesteś? Polak mały. Władysław Bełza
  2. Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę
    1. Kuba Guzik i maszynista Łukasz. Michael Ende. czyta Edyta Jungowska
    2. Kuba Guzik i Dzika 13. Michael Ende. czyta Edyta Jungowska
  3. Mama czyta sobie
    1. Połączeni przez miłość, podzieleni przez wiarę. Bernadette Chovelon

Książki czytane na głos

Klątwa faraona. Muzeum z pazurkiem. Holly Webb

Przeczytałyśmy kolejną już część Muzeum z pazurkiem.
Tym razem muzealne kocięta dostały w końcu odpowiedzialne zadanie nocnego pilnowania bezcennych eksponatów w Galerii Egipskiej muzeum.
Czy udało im się przetrwać noc bez przygód?
Pewnie, że nie.
I dlatego czytanie tak szybko nam poszło. Pędziłyśmy od rozdziału do rozdziału.

Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek

Coraz bardziej podobają się nam te pytania.
Nie przyszło nam wcześniej do głowy rozważać, czy pająki puszczają bąki albo czemu muchy zacierają łapki.
Czekam na ostatni dział- cywilizacja.
Córka woli, żebyśmy czytały po kolei, więc po pytaniach przyrodniczych przejdziemy do działu o człowieku.

W niebie się zdziwimy. Małgorzata Nawrocka

Kontynuujemy lekturę listopadową.
Poza poznawaniem życia Zofii Truszkowskiej – Św. Marii Angeli, przyglądamy się też życiu mieszczańskiej rodziny w połowie XIX w. w Warszawie.

Kto ty jesteś? Polak mały. Władysław Bełza

Czy to, że po 100 latach od śmierci autora, niemal każdy Polak zna jeden z jego wierszy, to sukces? Być może.

Ale by nie pozostać tylko na jednym, codziennie czytamy kolejny wiersz z tej małej książeczki z utworami autora.

Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę

Obie powieści z przygodami Kuby Guzika i jego przyjaciół są pełne rozmachu.
To zapis niesamowitej podróży, niespotykanych krain, przedziwnych stworzeń i wielu prób, z których główni bohaterowie wychodzą zwycięsko.
Interpretacja pani Edyty sprawia, że kiedy córka słucha audiobooka w tym samym pokoju, to i ja zostaję wciągnięta w przygodę.

Kuba Guzik i maszynista Łukasz. Michael Ende. czyta Edyta Jungowska

Kuba Guzik i Dzika 13. Michael Ende. czyta Edyta Jungowska

Mama czyta sobie

Połączeni przez miłość, podzieleni przez wiarę. Bernadette Chovelon

Historia Elżbiety i Feliksa Leseur. Biografia francuskiego małżeństwa.
Widziałam ją u kogoś na Instagramie i tytuł mnie zaciekawił.
Nie słyszałam wcześniej w ogóle o państwie Leseur.

Dawno nie czytałam biografii. A to jednak może być pożyteczna lektura. Przeglądanie się z perspektywy 100 lat w życiu ludzi z krwi i kości jest również po prostu ciekawe. Zobaczyć, jak żyli, z czym się zmagali, co nimi kierowało, jaka była ich codzienność. A do tego zaglądnąć w ich myśli, które uwiecznili m.in. w listach.

W tej chwili jestem w połowie książki i z każdego rozdziału coś dla siebie wyciągam.

Poza powyższą przeczytałam też jedną książkę w ramach Małżeńskiego Klubu Książki. Ale o niej za tydzień. Mąż jeszcze nie skończył czytać.

Tygodniowy stosik książkowy
na tle jedynej jesieni, jaką w Funchal mamy

Kolejny tydzień pędzi.

Wracam do gotowania obiadu dla rodziny.

Do kolejnego przeczytania!

PS. Ponawiam prośbę.
Poleć mi ostatnio przeczytaną książkę.
Chętnie wzbogacę swoją listę „do przeczytania”.
Skorzystaj z opcji komentarza.

Dodaj komentarz

Zostaw też swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.

Rodzinne czytanie 45/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Znowu mamy gorąco na Maderze po deszczach. Wiatr znad Afryki niesie nam pył i wysoką temperaturę.

Na początku tygodnia padało. Pocieszyliśmy się trochę zmianą pogody.

W końcu rodzinnie zagraliśmy w karciankę „Pytania z Księżyca” Fundacji Nauka. To lubię.
Gra jest typowym quizem z wiedzy w zakresie kosmosu, przyrody, ciała. człowieka i technologii. Pytania pochodzą z książki o tym samym tytule. Jest też kilka pytań otwartych.

Najciekawszym elementem gry jest rozdzielanie między graczy domowych obowiązków za nieprawidłowe odpowiedzi. Oraz przywilejów, za odpowiedzi prawidłowe. Bardzo się podobał ten element wszystkim graczom. Zwłaszcza przy odbieraniu przywilejów.

Teraz mamy tydzień na zrealizowanie przywilejów i obowiązków zgodnie z ustaleniami. Niektóre są całkiem przyjemne, jak mój dzień bez obowiązków( które przejmuje reszta rodziny).

W piątek wybrałam się z dzieciakami na Festiwal Sztuk Ulicznych. To już kolejna edycja. W tamtym roku też byliśmy.
Najbardziej interesujące były akrobacje. Pokaz z ogniem też niczego sobie. Mimo iż widno było.

Miradouro– biały napis na brązowym tle- znak drogowy, za którym warto się kierować na Maderze. Miradouro to w tłumaczeniu punkt widokowy. Często prowadzi do ciekawego miejsca lub pięknych widoków, którymi miejscowi chcą się z odwiedzającymi podzielić.

Ja to bym za każdym takim znaczkiem leciała, ale to jednak kierowca musi się wykazać aktywnością przy prowadzeniu po nie zawsze łatwych maderskich drogach.

W czasie sobotniej wycieczki rodzinnej wybraliśmy się na mój ulubiony zachodni miradouro da Boa Morte ( przy kaplicy Matki Bożej od Dobrej Śmierci). Jego zimowa, soczysto- zielona wersja jest chyba najpiękniejsza. Lepiej mogłoby być tylko przy słonecznej pogodzie.
Jest dość łatwo dostępny( jeśli nie straszne nam podjazdy i zjazdy). Na parkingu przy kaplicy można zostawić auto. Potem jeszcze spacerek w dół. I powrót pod górę.
Na zwierzęta lepiej uważać. Krowa ze zdjęcia nie była zbyt przyjazna i na próbę pogłaskania przez męża, zareagowała rogami. Dobrze, że była na łańcuchu.
Tak to bywa, kiedy punkt widokowy otoczony jest prywatnymi pastwiskami.

Drugi punkt widokowy na zachodzie Madery, który odwiedziliśmy wtedy po raz pierwszy, to miradouro Garganta Funda. Parking niewielki i słabiutki, bo tuż obok trwa (listopad 2024) budowa domu.
Od parkingu spacerek kilkaset metrów po w miarę płaskiej powierzchni do celu.
Miejscami należy uważać na możliwość zawrotów głowy, kiedy obok ścieżki otwierają się ogromne przestrzenie.
Sam widok na wodospad niesamowity. Dobrze, że nie patrzyłam wcześniej na zdjęcia, bo zupełnie się nie spodziewałam.
Portugalska nazwa dobrze odzwierciedla formację, jaką wytworzyły tysiące lat spływania wody po skałach. Garganta Funda to głębokie gardło.

Znalazłam też chwilę na namalowanie akwarelami kilku wspomnień z października. Podoba mi się taka forma podsumowania miesiąca i praktykowania wdzięczności.
Korzystam z papieru akwarelowego 300g, ze zwykłych szkolnych pędzli i farb akwarelowych firmy Astra. Mają ładne i mocne kolory. I na razie mi wystarczają.
Jednak jestem gotowa spróbować czegoś nowego. Może święty Mikołaj przyniesie mi jakieś bardziej profesjonalne farby? Zobaczę wtedy, czy wpłynie to na komfort tworzenia.

Co do czytania książek- udaje mi się tyle czytać m.in. dzięki temu, co na zdjęciu. Dzięki czytaniu w czasie czynności, które nie wymagają zaangażowania wielu sił umysłowych.
Pewnie że łatwiej byłoby słuchać audiobooków. Nadal jednak nie przepadam za tą formą. Wolę własną interpretację tekstu niż przefiltrowaną przez najlepszego nawet aktora.
Jednak dzięki audiobookom właśnie, córka i mój mąż czytają ostatnio tak dużo książek. Więcej niż ja. Zdecydowanie powyżej dziesięciu miesięcznie.

  1. Książki czytane na głos
    1. Naukomiks. Skały i minerały. Od jaskiń do kosmosu. Andy Hirsch
    2. Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek
  2. Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę
    1. Seria Czarny Kot, Sylwia Winnik
    2. Tymek, Czarny Kot i zagadki pałacu Marianny
    3. Tymek, Czarny Kot i śpiące lwy hrabiego
    4. Tymek, Czarny Kot i tajemnica krzywej wieży
  3. Rodzinne książkosłuchanie
    1. W 80 dni dookoła świata. Juliusz Verne. Czyta: Adrian Perdjon
  4. Nastolatek czyta
    1. Skąpiec. Molier
  5. Mama czyta sobie
    1. Petra. Maria Krüger
    2. Pan Samochodzik i Niewidzialni. Zbigniew Nienacki
  6. Małżeński Klub Książki
    1. Norwegian Wood. Haruki Murakami

Książki czytane na głos

Naukomiks. Skały i minerały. Od jaskiń do kosmosu. Andy Hirsch

Kamienie to moje ulubione pamiątki z dzieciństwa. Nawet do tej pory nie przestałam ich zbierać, chociaż teraz ograniczam się już do malutkich kamyczków. ( I nie przeszkodził w tym zbieractwie rok zastępstwa na geografii w liceum, kiedy poznawaliśmy skały, a nauczycielka była wymagająca aż do poziomu zniechęcającego).
Córka też z każdej wyprawy przynosi w kieszeniach i torbach fragmenty skał.

Komiks o skałach i minerałach nie wyczerpuje tematu i nie jest bardzo przydatny do oznaczania skał. Jednak przedstawia procesy, które pozwalają szerzej spojrzeć na pospolite kamyki.

Jak tak przyjrzeć się im bliżej, to kamienie są jednymi z najstarszych otaczających nas elementów. Sposoby ich powstawania i przeobrażania są fascynujące.

Na kolejnym spacerze zatrzymaj się na chwilę, weź kamyk i zastanów się, jaką drogę w czasie i przestrzeni przebył do Twojej ręki.

Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek

Książka Tomasza Rożka towarzyszy nam dalej. Teraz czytamy dział o przyrodzie. Co jedno pytanie, to ciekawsze
Wczoraj czytałyśmy o sposobach „rośnięcia” ciasta w kuchni. A trzeba wiedzieć, że nie jest to zawsze ta sama metoda. Bo mogą być: fizyczna, chemiczna i biologiczna.
Podoba mi się takie spojrzenie na kuchnię i gotowanie.

Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę

Seria Czarny Kot, Sylwia Winnik

To kolejna detektywistyczna seria dla dzieci, słuchana przez córkę. W niej zagadkowe historie zabytków przeplatają się z legendami i słowiańską magią.
Nadaje się, dla ciut starszych dzieciaków, które z pomocą rodzica są w stanie rozróżnić w czytanej książce fakty historyczne od fantazji autora.

Tymek, Czarny Kot i zagadki pałacu Marianny

Akcja toczy się w okolicach pałacu Marianny Orańskiej na Dolnym Śląsku.

Tymek, Czarny Kot i śpiące lwy hrabiego

Tymek i przyjaciele poznają tajemnice zamku Moszna.

Tymek, Czarny Kot i tajemnica krzywej wieży

Dlaczego Krzywa Wieża w Ząbkowicach Śląskich jest krzywa?

Rodzinne książkosłuchanie

W 80 dni dookoła świata

W 80 dni dookoła świata. Juliusz Verne. Czyta: Adrian Perdjon

Nasze rodzinne słuchanie tej książki zajmie nam zdecydowanie więcej niż okrążenie świata zajęło Foggowi. Raz w tygodniu słuchamy po pół godzinki. Ale jest przyjemnie. I ciekawie. I robimy to razem. Kolejne łączące rodzine wspomnienie.

Nastolatek czyta

Skąpiec. Molier

„Mamo, skończyłem Skąpca. I bardzo mi się podobało.”
Tyle mi na ten moment wystarczy. Że był kontakt ze sztuką. Że podobały się postacie i historia.
Teraz tylko wybrać się jeszcze do teatru na inscenizację.

Mama czyta sobie

Petra. Maria Krüger

Końcówka późnego średniowiecza, Kraków i dziewczyna podająca się za chłopca, by pobierać nauki na królewskiej akademii.
Ciężka praca, wyrzeczenia, przygoda, szukanie sposobu na wykorzystanie swoich talentów.
Przyjemna opowieść, przeczytana dla odpoczynku w czasie dość męczącego czytania „Norwegian Wood”, Murakamiego.

Pan Samochodzik i Niewidzialni. Zbigniew Nienacki

Druga przerwa w czytaniu „Norwegian Wood”.
Tym razem, dzięki zmianie kolejności sortowania książek w aplikacji Legimi na czytniku PocketBook.

Nagle z zapomnianego końca książki o panu Samochodziku wyskoczyły na początek.
Lubiłam je kiedyś. Jedna z podstawowych przygodowych lektur PRL-u, wydawanych w latach 1957-1985. Popularna też w moim dzieciństwie. Seria kilkakrotnie wznawiana. A po śmierci Zbigniewa Nienackiego (właściwie Zbigniewa Tomasza Nowickiego) kontynuowana za zgodą spadkobierców przez innych autorów.

Są tomy lepsze i gorsze, jednak przygody pana Tomasza przynoszą zawsze coś wartościowego dla czytelnika. A to wiedzę o ciekawostkach historii sztuki czy historii lokalnej, a to przypomnienie realiów PRL-u, bez jego nadmiernego koloryzowania, ale też bez podkreślania negatywów. Bohater ( i autor) zdają się pogodzeni z rzeczywistością w jakiej przyszło im żyć.

W tej część detektyw poszukuje skrzyń zawierających skarby piśmiennictwa, potwierdzające m.in. wielowiekowe zamieszkiwanie Polaków na terenach Prus.

Małżeński Klub Książki

Norwegian Wood. Haruki Murakami

Niełatwo wybiera się książki do czytania w Małżeńskim Klubie Książki tylko po okładkach tytułowych widocznych na liście w aplikacji

Nad tą książką, którą przeczytaliśmy w ciągu ostatnich dwóch tygodni, rozpisywać się nie będę. Nie wniosła do mojego życia wiele dobrego, poza kilkoma przemyśleniami o śmierci i pewnym wglądem w życie Japończyków w latach 60-70 dwudziestego wieku.
Opis na tylnej okładce jest dość miarodajny. Może słowo nostalgiczny zamieniłabym na depresyjny.
Doczytałam do końca, i to w miarę sprawnie( nie licząc przerw na 2 książki) mimo sporej jej objętości, tylko dzięki świetnemu stylowi pisania Murakamiego.

Osobiście mam jedno oczekiwanie wobec książek, które czytam. Że chociaż w niewielkim stopniu uczynią mnie lepszą. Że zostawią we mnie jakiś pozytywny ślad. Że po ich przeczytaniu spojrzę na bohaterów, na świat, na siebie… z nadzieją. Norwegian Wood tego oczekiwania nie spełniła.
Inny czytelnik może znajdzie tam jednak coś dobrego dla siebie. Nie wykluczam tego. Ale też do przeczytania nie zachęcam.

Tygodniowy stosik książkowy
na tle drugiego najwyższego wodospadu na Maderze
Garganta Funda( Głębokie Gardło)

Poczytane, przeżyte, zapisane.
Czas na publikację.
Puenty nie będzie.
Idę się poprzytulać z rodzinką na kanapie.

PS. Jeszcze prośba.
Poleć mi ostatnio przeczytaną książkę.
Chętnie wzbogacę swoją listę „do przeczytania”.
Skorzystaj z opcji komentarza.

Dodaj komentarz

Zostaw też swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.

Rodzinne czytanie 44/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Zaczął się miesiąc świętowania rodzinnego. Uroczystości kościelne, państwowe i rodzinne za nami i przed nami.

Zimowe deszcze zapewniają nam dodatkowe atrakcje.
Po raz pierwszy w czasie spaceru natknęłyśmy się na ślimaki wędrujące po murku. To w ogóle pierwszy nasz kontakt ze ślimakami lądowymi na Maderze. Do tej pory tylko jaszczurki, owady i ptaki obserwowaliśmy.

Wyciągnęliśmy też z półki książkę z pomysłami na rodzinne zadania. Niedzielne popołudnie spędziliśmy na tworzeniu sznurkowego labiryntu w salonie i rodzinnym pokonywaniu tego toru przeszkód. Zadanie polegało na przejściu przez pokój bez potrącenia sznurka. Łatwe to nie było. Za to zabawne bardzo.

Jeden dzień spędziliśmy z nowymi i starymi znajomymi w Calhecie. Dzieciaki szalały w wodzie, w piasku i łowiąc ryby z nabrzeża. A rodzice mieli czas na rozmowy o edukacji alternatywnej i swoich doświadczeniach.

Od kilku lat świętowanie Uroczystości Wszystkich Świętych zaczynamy już w wigilię tego święta. W sumie pierwszy raz, jak syn miał 4 lata byliśmy na Balu Świętych w Warszawie. W kolejnych latach w domu przebieraliśmy się za świętych, lub spotykaliśmy się ze znajomymi, lub braliśmy udział w korowodach świętych w parafii. Kiedy nie było możliwości wyjścia staraliśmy się w domu radośnie zaakcentować to święto świętych i nieba 🙂 Jednego roku kolorowaliśmy ciasteczka ze świętymi. W tym roku mieliśmy w domu tańce, gry o świętych i książki.

Na Maderze i w Portugalii istnieje związany z Wszystkimi Świętymi i Zaduszkami zwyczaj Pão-por-Deus (chleb dla Boga)- dawniej ubodzy chodzili po domach prosząc o chleb i obiecując modlitwę za zmarłych. Później dzieci chodziły po domach recytując okolicznościowe wierszyki i zbierając słodkie bułeczki. Z tego co widziałam, w naszej parafii była organizowana wspólna kolacja świąteczna pod tą nazwą.

A wśród młodzieży i części dzieci, nie tylko tych pochodzących z krajów anglosaskich, dość popularne są hallowenowe przebieranki w wersji komercyjnej.
Nie moja estetyka. Nie ciągnie mnie do takich horrorowo- makabrycznych klimatów. W moim odczuciu nie pasują te stroje i dekoracje do klimatu Uroczystości Wszystkich Świętych, kiedy z radością rozmyślamy o niebie, jako celu życia oraz Wspomnienia Wiernych Zmarłych, kiedy z zadumą wspominamy tych, którzy byli nam bliscy, a już odeszli z tego świata.

Faktem jest, że dopiero z czasem poznałam radosny wymiar tych świąt. Element zadumy i modlitwy za zmarłych był dominujący w moim dzieciństwie. Bycie sierotą od 5r.ż. pewnie nie jest tu bez znaczenia.
Chociaż tak się wtedy te święta po prostu obchodziło w większości domów. 1 i 2 listopada- Msza święta, odwiedzanie bliskich na cmentarzach, modlitwa za zmarłych, rozmowy przy grobach, świąteczny obiad. Chryzantemy, płonące znicze, wyczekiwane doroczne spotkania, rozmowy ściszonym głosem przy grobach, stałe trasy spacerów po cmentarzu, aby nikogo bliskiego nie ominąć. I łuna światła nad cmentarzem po zmroku.

Może to też pozytywny element kulturowej i komercyjnej ekspansji anglosaskich zwyczajów, że szukamy sposobu, aby chrześcijańską radość i nadzieję na niebo na swój własny sposób okazać. Ze swoimi dziećmi dzielę się już tą radością i razem znajdujemy sposoby na świętowanie.

W Uroczystość Wszystkich Świętych po mszy świętej i rodzinnym odwiedzeniu cmentarza zwyczajem polskim (i nie tylko) wylosowaliśmy sobie po świętym patronie na najbliższy rok i zjedliśmy imieninowe ciasto- kremówkę papieską. Dopiero nie tak dawno, dzięki Ani Marszałkowej, doceniłam też ten akcent Uroczystości Wszystkich Świętych. Skoro wspominamy wszystkich świętych, to też naszych patronów, więc to dzień naszych imienin 🙂

Z madersko- portugalskich ciekawostek jeszcze.
Uroczystość Wszystkich Świętych jest dniem wolnym od pracy. Ale nie dla wszystkich. I tych wyjątków jest o wiele więcej niż w Polsce.
Chociaż nie załatwi się spraw w urzędach, to zakupy się zrobi jak najbardziej. Nawet w większych sklepach.
To że gastronomia każda pracuje już wcale nie dziwi. Portugalczycy lubią jeść na mieście. A i turysta gdzieś zjeść musi.

Doceniam to bardziej powszechne prawo do wypoczynku dostępne w Polsce. Zdecydowanie podkreśla wspólnotowy wymiar świętowania. Chociaż tego świątecznego odpoczynku też się trzeba stale uczyć. Zwłaszcza jak się ma dostępność do usług również w święta jak tutaj.

O zwyczajach związanych z pochówkiem zmarłych na maderskich cmentarzach wspominałam rok temu. Pochówek może być poprzez złożenie ciała w specjalnej trumnie w kaplicy grobowej, poprzez złożenie trumny do ziemi oraz poprzez złożenie prochów zmarłego w kolumbarium.

Cmentarze otwarte są w wyznaczonych godzinach. Wieczorem, po godzinie 17:00, przynajmniej w Funchal, nie da się odwiedzić grobów bliskich. W święto w niektórych miejscach godziny przedłużono. Odwiedzający poza modlitwą zostawiają przy grobach kwiaty, żywe lub sztuczne. Zniczy prawie wcale nie widać.

Nam ( dorosłym) brakowało na maderskim cmentarzu, poza spotkaniem z bliskimi i przyjaciółmi, tego wyjątkowego zapachu płonących świec, opadłych liści i chłodnego powietrza.

  1. Książki czytane na głos
    1. Zwycięstwa różańcowe. Ewa Hanter
    2. W niebie się zdziwimy. Małgorzata Nawrocka
  2. Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę
    1. Banda z Burej. Tajemnica piwnicy w bibliotece. Magdalena Witkiewicz
    2. Banda z Burej. Tajemnica fałszywego Mikołaja. Magdalena Witkiewicz
    3. Banda z Burej. Tajemnica z domu nad jeziorem. Magdalena Witkiewicz
    4. Banda z Burej. Tajemnica lasu. Magdalena Witkiewicz
  3. Mama czyta sobie
    1. Jak czytać Pismo Święte. Agnieszka Kaflińska
    2. Dwanaście prac Herkulesa. Agata Christie
    3. Herbaciane róże. Beata Agopsowicz
    4. Kobiety, które kochał Bóg. Maria Miduch

Książki czytane na głos

Zwycięstwa różańcowe. Ewa Hanter

Zakończyłyśmy październikową lekturę.
Modlitwa różańcowa to jednocześnie dar, wyzwanie i zadanie na codzień.
A zwycięstwa różańcowe działy się przeszłości i dzieją się dzisiaj.

W niebie się zdziwimy. Małgorzata Nawrocka

To nasza lektura na listopad związana z tematem nieba i świętości.

W ciekawy sposób napisana historia bł. Marii Angeli Truszkowskiej.
Dopiero zaczynamy, a już cieszymy się zabawnymi zwrotami i zaskoczeniami.
Nie jest to cukierkowe przedstawienie świętej, chodzącej w aureoli od urodzenia. Ale historia prawdziwej dziewczyny z krwi i kości, która stawia wyzwanie swoim potencjalnym naśladowcom, w drodze do celu, który nas zadziwi.

Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę

Pierwszą część tej serii czytałam swego czasu ze starszym synem. I była to dobrze napisana powieść detektywistyczna. Tak dla dzieci w wieku 9-12 pewnie max. Może ciut młodszych, kiedy czytana przez rodzica.

Młodsza przesłuchała wszystkie po kolei na aplikacji Audioteka Kids. Nie wszystkie z cyklu, ale wszystkie dostępne w Audiotece w ramach subskrypcji. Jak jeszcze kilka miesięcy temu nie lubiła książek detektywistycznych, tak teraz sięga po nie chętnie.

W każdej części Bandy z Burej grupa jedenastoletnich przyjaciół rozwiązuje zawikłaną zagadkę. Bo kto powiedział, że w małej miejscowości musi być nudno, skoro nawet miejscowa biblioteka kryje swoje tajemnice.

Banda z Burej. Tajemnica piwnicy w bibliotece. Magdalena Witkiewicz

Banda z Burej. Tajemnica fałszywego Mikołaja. Magdalena Witkiewicz

Banda z Burej. Tajemnica z domu nad jeziorem. Magdalena Witkiewicz

Banda z Burej. Tajemnica lasu. Magdalena Witkiewicz

Mama czyta sobie

Jak czytać Pismo Święte. Agnieszka Kaflińska

Czytałam tę książkę na raty i w końcu dokończyłam. Co nie znaczy, że już więcej po nią nie sięgnę. Będę wracać, ponieważ autorka daje wiele wskazówek do owocniejszego czytania Pisma Świętego, a tym samym do bliższego spotkania/poznania z głównym Autorem i Bohaterem najważniejszej księgi świata.

Dwanaście prac Herkulesa. Agata Christie

Dwanaście prac Herkulesa. Agata Christie

Zaczęłam czytać kolejną książkę w Małżeńskim Klubie Książki. Jednak o niej za tydzień. Jest jednak na tyle gruba, że w połowie zrobiłam sobie przerwę na spotkanie z moim ulubionym detektywem, Herkulesem Poirot.
12 opowiadań, w których tytułowy Herkules błyska swoim intelektem i rozwiązuje kryminalne zagadki nierozwiązywalne.

Herbaciane róże, Beata Agopsowicz

Herbaciane róże. Beata Agopsowicz

Potrzebna była dłuższa przerwa i kolejna zmiana klimatu. Wybrałam powieść z cyklu „Opowieści z wiary” Wydawnictwa eSPe. Jakoś czytelniczo kręcę się ostatnio w kręgu krakowskich pisarek.

Okładka romantyczna, powieść też. Jednak jednocześnie jak najbardziej współczesna. Chociaż tocząca się częściowo w dwóch planach czasowych.

I rodzice, i dorosłe dzieci, muszą zawalczyć z problemami z przeszłości, by pójść w przyszłość razem i z nadzieją.

Kobiety, które kochał Bóg. Maria Miduch

Kobiety, które kochał Bóg. Maria Miduch

Również czytana stopniowo i w końcu zakończona. Jedna z lepszych książek, jakie w tym roku czytałam.
Zdecydowanie poszerzająca spojrzenie na znane i mniej znane bohaterki biblijne. Na ich ( zaszczytne) miejsce w historii zbawienia. Na ich unikalne cechy i chęć współpracy ze Stwórcą.
A jednocześnie pomagająca uzyskać nowe spojrzenie na siebie- na kobietę, którą kocha Bóg.

Tygodniowy stosik książkowy na tle wschodu słońca nad Desertas.

Nadal brakuje trochę tej jesiennej polskiej pogody.
Okazuje się jednak, że nie potrzebujemy koniecznie wymówki pod postacią deszczu, zimna i ciemności, aby spędzić kilka chwil z książką.
Może bez kocyka i gorącej herbaty( przy ponad 20 stopniach za oknem nie wchodzą w grę).
Ale nadal zanurzając się w ciekawe historie.

Jak listopadowe plany u Ciebie? Bardziej czytelniczo czy może filmowo? Czy w jeszcze inny sposób radzisz sobie z jesienną codziennością?

Dodaj komentarz

Zostaw też swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.

Rodzinne czytanie 43/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Każdego dnia staram się zapisywać w swoim Formatniku za co jestem wdzięczna. Bez tego łatwo umykają mi z pamięci dobre, drobne rzeczy, które składają się na szczęśliwą codzienność.

Przeglądając te wpisy z ostatniego tygodnia zauważyłam, że najczęściej pojawiało się zadowolenie z samotnych wyjść na sprawunki.
To efekt tego, że mieliśmy gości, z którymi dzieci spędzały sporo czasu.

Zwykle na zakupy ( naprawdę, nie wszystko da się kupić przez internet, zwłaszcza na Maderze) zabieram ze sobą przynajmniej jedno dziecko.
Nie dlatego, że jest małe i potrzebuje opieki.
Ale dlatego, że jest to zwykle element większego wyjścia, współodpowiedzialność za zaopatrzenie rodziny w potrzebne rzeczy i okazja do nabywania życiowych umiejętności. Tak, tak, brzmi doniośle, jak na zwykłe zakupy.

Samotne wyjście mamy na zakupy, to jednak zupełnie coś innego. Nawet, jak się ma takie duże i pomocne dzieci.
Można spokojnie poczytać etykiety.
Nie trzeba w międzyczasie z nikim negocjować, dlaczego czegoś dzisiaj nie kupimy.
Można nawet bez wyrzutów sumienia poprzeglądać na półkach rzeczy, które nie są na liście do kupienia;)

Tak. Samotny czas poza domem, nawet w czasie robienia sprawunków, jest zdecydowanie potrzebny mamie prowadzącej edukację domową swoich dzieci. Dla higieny umysłowej.
A już trzy takie wyjścia w tygodniu, to niemal rozpusta;)
Nadrobiłam zaległości.

  1. Książki czytane na głos
    1. Śmierć przy myciu zębów. Chemia dla zabieganych. Mai Thi Nguyen-Kim
  2. Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę
  3. Mama czyta sobie
    1. Włam się do mózgu. Radek Kotarski
    2. Schronisko pod Srebrnym Aniołem. Natalia Przeździk
  4. Małżeński Klub Książki
    1. Siddhartha. Herman Hesse

Książki czytane na głos

Śmierć przy myciu zębów. Chemia dla zabieganych. Mai Thi Nguyen-Kim

Poza książkami czytanymi po rozdziale od dwóch tygodni: Zwycięstwa różańcowe, Ewy Hanter i Pytania z księżyca, Tomasza Rożka, zaczęłyśmy też książkę o chemii.

A zaczęło się od pytania o wanilię potrzebną do ciasta.
Po raz kolejny okazało się, że rozbudowana biblioteczka, to istotny element naszej edukacji domowej, znacznie ją ułatwiający. Znalazłam książkę z odpowiedzią na waniliowe pytanie.

Autorka w opowieść o jednej dobie swojego życia wplata mnóstwo chemicznych ( i fizycznych) ciekawostek. W sposób, dzięki któremu są zrozumiałe i przyswajalne.

Nie jest to oczywiści książka, którą dałabym naszej dziewięciolatce do samodzielnego czytania. Skierowana jest do dorosłego czytelnika.
W niektórych rozdziałam jest poruszony temat alkoholu czy relacji damsko- męskich od strony chemicznej.
Ale do czytania na głos, z moderacją rodzica ( pomijam fragmenty nie nadające się), jest ciekawa. Czytamy po fragmencie rozdziału. W każdym jest naprawdę sporo konceptów poruszonych, które dodatkowo omawiamy, żeby nas nie przytłoczyły. Dorosły czytelnik może przeczytać książkę szybciej, jako prawie powieść, niemal detektywistyczną. Śledzenie chemii w codzienności 😉

Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę

W tym tygodniu towarzyszył córce maraton audiobooków uprzednio słuchanych.
Nie jeden raz.

Trzymaj się, Cukierku. Waldemar Cichoń

Karolcia. Maria Krüger

Witaj, Karolciu. Maria Krüger

Pamiętnik grzecznego psa. Terechowicz, Cesarz

Mama czyta sobie

Włam się do mózgu. Radek Kotarski

Radek Kotarski wykonał kawał dobrej roboty przez dwa lata testując na sobie kilkanaście metod uczenia się i przekopując się przez tysiące stron tematycznej bibliografii i badań naukowych.

Niesamowite jest to, że mimo znacznego zaawansowania rozwoju technologicznego ludzkości, powszechna znajomość metod uczenia się( zwłaszcza tych skutecznych), jest tak niska w ogóle społeczeństw.
I to pomimo tego, że od prawie 200 lat, w większości krajów wysokorozwiniętych, prawie każde dziecko przechodzi przez kilkanaście lat obowiązkowej nauki.

Przyznam, że również w naszej rodzinie, mimo braku doświadczeń szkolnych moich dzieci, dominują zwyczajowe sposoby uczenia się.
Decydujące jest zapewne w tym temacie moje przejście przez wszystkie piętra edukacji w tradycyjnym szkolnictwie, w którym zwyczajowe metody okazały się dla mnie zupełnie wystarczające, by sprostać wymaganiom szkoły w sposób bardzo dobry. Nie widziałam powodu, by szukać i zmieniać coś, co działa.

Dominuje u nas w nauce czytanie, często wielokrotne, dające złudne poczucie wiedzy. Bo mózg jest przekonany, że już to wie, bo już to, co czyta ponownie, widział.

Dzieci nasze uczą się blokowo. Zwłaszcza starszy, bierze się za przedmiot i w ciągu kilku tygodni go przerabia zajmując się kolejnymi tematami. Czytając książkę Kotarskiego uświadomiłam sobie, że może i sprzyja to ogarnięciu „jednym spojrzeniem” całości materiału, czy zauważeniu powiązań. Może jednak nie służyć długotrwałemu, głębokiemu zapamiętywaniu. Jeśli materiał po zapoznaniu się nie jest przerabiany jeszcze innymi technikami.

Na plus jest to, że z niemal naturalnej metody ciekawskiego dziecka nasze dzieci nie wyrastają. Codziennie zaskakują mnie pytaniami na bardzo różne tematy. W domu tej ciekawości nie tłamsimy, co w szkole niestety zdarza się dość często, bo pytania w porę i nie w porę, na temat i niekoniecznie, bywają niewygodne w czasie prowadzenia lekcji.

Pojawiają się też inne metody, ale nie stosowane świadomie i z pełną konsekwencją.
Mamy duże pole do rozwoju w tej kwestii. Przydałby się domowy kurs metod uczenia się dostosowany do możliwości członków rodziny w różnym wieku.

Opisywanych w książce Włam się do mózgu metod autor nie wartościuje.
Ważne jest ich poznanie, przetestowanie na sobie i wybranie tych, które nam najbardziej służą.
Różne metody mogą się też sprawdzać zależnie od tego, czego chcemy się nauczyć.

Odsyłam do książki Włam się do mózgu po więcej.
Nie tylko przez wzgląd na dzieci, którym możemy pomóc lepiej i głębiej się uczyć.
Przydatne to również dla dorosłych, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, w którym zmiana goni zmianę, a to, że ktoś będzie wykonywał więcej niż jedną pracę czy zawód w ciągu swojego życia, jest niemal pewne.

Nowa powieść Natalii Przeździk- Schronisko pod Srebrnym Aniołem

Schronisko pod Srebrnym Aniołem. Natalia Przeździk

Góry, jesień, poezja.
Rodzina, przyjaźń, i miłość.
Konfrontacja z trudną przeszłością poprzez równie trudne „teraz”, od którego nie można już dłużej uciekać. A kluczem jest tu przebaczenie.
Sporo udało się autorce zmieścić w tej niewielkiej powieści.

Nie chcę zdradzać fabuły, ale w czasie czytania miałam z dwa momenty irytacji „O nie, ona też?!”. Jednak w trakcie rozwoju historii intencja autorki się wyjaśniła. Nawiązania do dziejącej się rzeczywistości, to jeden z rysów charakterystycznych twórczości Natalii Przeździk.
A ja miałam chwilę refleksji, czemu się ta irytacja we mnie pojawiła.

Podsumowując- dobra jesienna lektura.
Można zasiąść pod kocykiem z książką w ręce.

Małżeński Klub Książki

Książka Siddhartha noblisty Hermana Hessego

Siddhartha. Herman Hesse

Jakoś się nam złożyło, że wybraliśmy po wojaku Szwejku, kolejną książkę, która kontestuje wszelkie autorytety. Intencja autora podobna. Ścieżka realizacji inna.

Siddharta to poemat. Osadzony w kulturze Dalekiego Wschodu, w kulturze Indii.
Tytułowy bohater opuszcza swoją rodzinę, swoją grupę społeczną, by wyruszyć na poszukiwania. Ale czego? Zrozumienia świata? Siebie? Sensu? Nirwany?

W czasie podróży, kolejnych doświadczeń i przeżytych lat znajduje swoje miejsce i siebie, sam.

Czytałam tę książkę bez specjalnych oczekiwań. Była na mojej liście, bo autor otrzymał literackiego Nobla. Była też na liście męża.
Ciekawie było zanurzyć się w świecie innej kultury i wierzeń.
Odnosiłam to jednak do swoich doświadczeń i chrześcijaństwa.

Dopiero, kiedy przeczytałam posłowie, wiele rzeczy się wyjaśniło. W przypadku takich dzieł, do głębszego zrozumienia, niezbędna jest jednak znajomość autora i jego intencji.

Czy jednak jakakolwiek książka pisana być może bez konkretnych intencji autora? Czy to dla pieniędzy, czy dla szerzenia jakiejś idei, czy dla zapewnia rozrywki czytelnikowi, czy dla przekazania wiedzy… jest jakiś cel, który przyświeca pisarzowi.

To jednak, co czytelnik faktycznie z opowieści, z dzieła wyniesie, to zupełnie inna historia. Kiedy dzieliliśmy się z mężem wrażeniami po lekturze, każde z nas na coś innego zwróciło uwagę.

Tygodniowy mini stosik książkowy na tle plaży w Ribeira Brava na Maderze

Zmiana czasu na zimowy mnie wykończyła. Kończę pisać z mętlikiem w głowie. Niesamowite, jak przesunięcie czasu o jedną godzina może wpłynąć na ciało człowieka.
Zegar biologiczny to coś fascynującego. Choć czasem męczącego.
Jest szansa, że w ciągu kilku dni się przestawi na normalne tory.

Masz pytania do mnie? Uwagi? Skorzystaj z opcji komentarza.

Dodaj komentarz

Zostaw też swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.

Rodzinne czytanie 42/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Nawet malownicza wyspa na oceanie, gdzie cały rok króluje wiosna, nie jest wolna od typowo jesiennych przypadłości. Dzieciaki dopadło przeziębienie.
Zamiast zaplanowanych zajęć sportowych syna i nocowanki u koleżanki córki,
był czas rodzinny, domowe seanse kinowe i rodzinne spacery dla nabrania sił.

Kinowo obejrzeliśmy animacje Uniwersytet Potworny, Potwory i spółka oraz Ferdynanda. Wolimy te starsze animacje, chociaż po te nowe też czasem sięgamy.

Na sobotnią rodzinną wycieczkę wybraliśmy się do Caniço, na plażę Reis Magos. Zamiast plażowania przespacerowaliśmy się promenadą i kamienistą plażą.
Lubię poznawać w ten sposób nowe miejsca, jak tym razem ruiny fortu Reis Magos (zaniedbane niestety i nie opisane nawet).
Czasem wystarczy pójść w przeciwnym niż zwykle kierunku, albo nową ścieżką i już poszerzamy znajomość swojej okolicy.

Słowo pisane towarzyszyło nam i w domu, i poza nim.
Nie tylko pisane w sumie, ponieważ połowa rodziny woli książki słuchać.

  1. Książki czytane na głos
    1. Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek
    2. Wędrówki roślin. Żubr Pompik Odkrycia. Tomasz Samojlik
    3. Skąd wieje wiatr? Żubr Pompik Odkrycia. Tomasz Samojlik
    4. Leśna dieta. Żubr Pompik Odkrycia. Tomasz Samojlik
    5. Mieszkanie dla żubra. Żubr Pompik Odkrycia. Tomasz Samojlik
    6. Zwycięstwa różańcowe. Ewa Hanter
  2. Ośmiolatka czyta samodzielnie
    1. Na łonie przyrody. Kamila i konie 3. Lili Mésange, Turconi
  3. Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę
    1. Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Agnieszka Mielech, czyta: Joanna Pach- Żbikowska
    2. Świąteczny kalendarz Gabrysi. Anna Włodarkiewicz, czyta: Dominika Kluźniak
    3. Seria Kocia Szajka. Agata Romaniuk, czyta: autorka
  4. Mama czyta sobie
    1. I nie było już nikogo. Agata Christie
  5. Małżeński Klub Książki
    1. Przygody dobrego wojaka Szwejka. Jaroslav Hašek

Książki czytane na głos

Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek

Kontynuujemy przygodę z kosmicznymi pytaniami i odpowiedziami pana Rożka.
Bardzo się nam sprawdzają takie lektury, krótkimi rozdziałami wprowadzające w naszą codzienność tematy, które się w niej raczej same z siebie nie pojawiają.

4 nowe książeczki z serii Żubr Pompik. Odkrycia przywiozła córce ciocia, odwiedzająca nas na Maderze.
Każda z tych opowieści, przez przygody ciekawskich żuberków, odkrywa przed młodym czytelnikiem inną przyrodniczą ciekawostkę.

Wędrówki roślin. Żubr Pompik Odkrycia. Tomasz Samojlik

Rośliny nie chodzą, to wiemy, ale przecież w jakiś sposób się przemieszczają!?

Skąd wieje wiatr? Żubr Pompik Odkrycia. Tomasz Samojlik

Czym jest wiatr i jak powstaje?

Leśna dieta. Żubr Pompik Odkrycia. Tomasz Samojlik

Roślinożerność, mięsożerność, wszystkożerność, a może jeszcze inne sposoby ożywiania się można spotkać o różnych organizmów w puszczy i nie tylko.

Mieszkanie dla żubra. Żubr Pompik Odkrycia. Tomasz Samojlik

Jak wygląda żubrzy dom?

Zwycięstwa różańcowe. Ewa Hanter

Dzięki tej książeczce poznajemy już z córką elementy historii, które w podręcznikach szkolnych pojawiają się dopiero w drugiej połowie szkoły podstawowej. Jest to spojrzenie szersze, bo zarówno z punktu widzenia historii, jak i wiary.

Ośmiolatka czyta samodzielnie

Na łonie przyrody. Kamila i konie 3. Lili Mésange, Turconi

Komiks już dobrze znany, ale nadal chętnie ściągany z półki co jakiś czas. Poza przygodami Kamili i jej przyjaciół w małej szkółce jeździeckiej, zapoznać się można z wieloma ciekawostkami z szeroko pojętej hipologii oraz jeździectwa.

Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę

Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Agnieszka Mielech, czyta: Joanna Pach- Żbikowska

Podoba się ta seria córce ( czytałyśmy w zeszłym roku jedną, pożyczoną od koleżanki) i jest niezadowolona, że na Audiotece jest tylko jedna część.

Mi z kolei to pasuje, bo dzięki temu sięgnęła też po inne książki.

Świąteczny kalendarz Gabrysi. Anna Włodarkiewicz, czyta: Dominika Kluźniak

Proponowałam tę książkę córce w zeszłym roku przed Bożym Narodzeniem. Jednak dopiero teraz sięgnęłą po nią sama i przesłuchała całą. Opowieść o przygotowaniach Gabrysi i jej rodziny do Świąt Bożego Narodzenia stawia przed czytelnikiem pytanie, czy co roku musi być tak samo, żeby to był dobry czas. Oraz o to, co w świętowaniu jest najważniejsze.

Seria Kocia Szajka. Agata Romaniuk, czyta: autorka

Za opowieścią Kocia Szajka i ucho różowego jelenia, poszły kolejne przygody kocich detektywów. Nie pierwszy już raz zostały przesłuchane wszystkie, jedna po drugiej.

Mama czyta sobie

I nie było już nikogo. Agata Christie

Książki Agaty Christie, to jedyne kryminały, po które sięgam raz na jakiś czas.
Dzięki wybiórczej „sklerozie”, czytane nawet po raz kolejny, są równie satysfakcjonujące i rozwiązanie zagadki jest równie zaskakujące, jak przy pierwszym czytaniu.
W oparciu o tę książkę powstała nie tak dawno ekranizacja. Książkowa wersja jest jednak moim zdaniem dużo lepsza.

Małżeński Klub Książki

Przygody dobrego wojaka Szwejka. Jaroslav Hašek

Wybraliśmy do poczytania przygody Szwejka. Jednak nie przekonała mnie ta książka. Po przebrnięciu przez 1/6 tekstu (ponad 100 stron), w uzgodnieniu z mężem, odpuściłam. On dosłuchał do końca, chociaż też nie był zachwycony. Oczekiwał czegoś więcej.

Mnie ta satyra jakoś ani nie bawiła, ani nie poruszała. Raczej zniesmaczała. Rozumiem, że intencją autora był protest przeciw autorytetom i ukazanie absurdu wojny. Jednak dla mnie okazała się niestrawna.

Tygodniowy stosik książkowy w Caniço, na plaży Reis Magos

Rozważam ostatnio, jak by zmienić formę tekstów na blogu, aby była bardziej interesująca dla czytelnika.
W tej chwili pełnią one funkcję niemal pamiętnika ( wybiórczego, co prawda) z naszej drogi czytelniczej i edukacyjno- domowej. Dzielę się tu przeczytanymi lekturami i naszymi doświadczeniami.

Może masz jednak jakieś oczekiwania lub potrzeby, które mogłabym w czasie tworzenia uwzględnić.

Jeśli tak, skorzystaj z opcji komentarza i podziel się tymi uwagami ze mną.

Dodaj komentarz

Zostaw też swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.

Rodzinne czytanie 41/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Jest zmiana. W końcu. Pierwsze dni z konkretnym deszczem w Funchal od kilku miesięcy. Wiem, że ma to swoje minusy. Jest jednak spora szansa, że to przejściowo. Rzadko bywa tak, że pada na obrzeżach wyspy kilka dni pod rząd non stop.

Na razie odpoczywam od lśniącej niebieskości oceanu i cieszę się szarością i szumem deszczu.

Zgodnie z planem część ostatniego tygodnia bardziej w domu spędziliśmy zajmując się nauką, pracą i domowymi obowiązkami.

Do pobliskich spacerów się ograniczaliśmy, zwłaszcza do Lido. To ostatnio nasz główny cel. 10 min spaceru z górki i jesteśmy nad oceanem.

Powrót zajmuje dwa razy dłużej. Uroki mieszkania na wulkanicznej oceanicznej górze.

We czwartek poszłyśmy na warsztaty ceramiczne w większej grupce. To realizacja urodzinowego prezentu od Uli dla jednej z jej koleżanek. Każdy uczestnik robił zupełnie inny projekt i było to ciekawe doświadczenie.

Potem to już goście, goście u nas 🙂 Sporo czasu dzieciaków z ciocią. I czas na pobycie w samotności dla mamy. Raz na jakiś czas potrzebny.

Na blogu zapisuję część książek, które aktualnie czytamy. Swojego stosiku książek w trakcie czytania nawet nie opisywałam. Wspomnę o nich, jak zakończę.

Wspólnie z córką sięgnęłyśmy tym razem również po kilka książek na raz do głośnego czytania. Dokończenie ich zajmie 2-3 tygodnie pewnie.

  1. Książki czytane na głos
    1. Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek
    2. Zwycięstwa różańcowe. Ewa Hanter
  2. Ośmiolatka czyta samodzielnie
    1. Piękno i sztuka. Co to takiego? O. Brenifier, il. R. Courgeon
  3. Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę
    1. Pięciopsiaczki. Wanda Chotomska, czyta: autorka
    2. Jeszcze żyje Emil ze Smalandii. Astrid Lindgren, czyta: Edyta Jungowska
    3. Pawełek i cała reszta. Jacek Gliński, czyta: Mikołaj Bańdo
  4. Nastolatek czyta
    1. 6 najważniejszych decyzji, które kiedykolwiek podejmiesz. Poradnik dla nastolatków. Sean Covey
  5. Mama czyta sobie
    1. Tygrysie gniazdo. Explorer Academy 5. Trudi Trueit
    2. Arystokratka na koniu. Evžen Boček

Książki czytane na głos

Pytania z Księżyca. Tomasz Rożek

Książka, która powstała na podstawie audycji prowadzonych przez Tomasza Rożka jednego z prowadzących „Poranek Radia 357” na antenie Radia 357 albo raczej jest nimi inspirowana.
Treść podzielono na 4 rozdziały: kosmos, przyroda, człowiek, cywilizacja.
Można czytać po kolei. Można zaglądać to pytań, które nas ciekawią.
My wybieramy sposób pierwszy, czytamy pytanie po pytaniu- na razie rozdział o kosmosie.

Zwycięstwa różańcowe. Ewa Hanter

Wyciągnęłam z półki lekturę dobrą na październik. Jest to książeczka o sile modlitwy różańcowej i o opiece Maryji w historii ludzkości i narodów, również polskiego.
Przypomina o zwycięstwach odniesionych, jak wierzyli świadkowie tamtych czasów i jak wierzymy my dzisiaj, dzięki wstawiennictwu Królowej Różańca Świętego. Nie są to znaki, których nie można zignorować. Wtedy nie byłaby to już wiara.
Można twierdzić, że te zwycięstwa to pomyślny zbieg okoliczności, przypadek czy osobiste umiejętności dowódców wojskowych.
Jednak każde z tych wydarzeń połączone było z ogromną modlitewną mobilizacją Ludu Bożego oraz samych walczących i ich dowódców.

Książeczka jest zachętą, aby dołączyć do rycerstwa na służbie Maryji, chwycić za różaniec i zgodnie z Bożą wolą zwyciężać w walkach, których nie brakuje w dzisiejszym świecie i które są równie poważne, jak te przed wielu laty pod Chocimiem, Wiedniem czy Lepanto.

Ośmiolatka czyta samodzielnie

Piękno i sztuka. Co to takiego? O. Brenifier, il. R. Courgeon

Książeczka z serii Dzieci filozofują.
Złożona jest głównie z pytań.
Nie trzeba na wszystkie odpowiadać, a tym bardziej nie należy udzielań na nie odpowiedzi zamiast dziecka.
Mają. one zachęcać do rozmyślania na tematy związane z pięknem i sztuką.
Jest duża szansa, że po przeczytaniu zostanie więcej nowych pytań niż odpowiedzi.

Audiobooki słuchane przez ośmiolatkę

Pięciopsiaczki Wandy Chotomskiej

Pięciopsiaczki. Wanda Chotomska, czyta: autorka

Króciutka książeczka o szczeniaczkach przeczytana przez autorkę. To jak chwila spędzona na kolanach babci opowiadającej historię.

Jeszcze żyje Emil ze Smalandii, Astrid Lindgren

Jeszcze żyje Emil ze Smalandii. Astrid Lindgren, czyta: Edyta Jungowska

Emil już bardzo dawno u nas nie gościł. Dobrze było znowu usłyszeć jego przygody, chociaż w tym przekładzie Emil za „występki” jest wysyłany do stolarni, a nie do drewutni (jak w ekranizacji z czasów PRL-u „Emil!!! Do drewutni!!!”, gdzie za każdym razem robi drewnianą figurkę.

Oglądnęłyśmy sobie nawet jeden odcinek serialu, ale po czesku. I też było zabawnie.

Pawełek i cała reszta, Jacek Galiński

Pawełek i cała reszta. Jacek Gliński, czyta: Mikołaj Bańdo

Świat widziany i komentowany przez dziesięcioletniego Pawełka. Córce się podobało. Ja nie jestem w stanie się wypowiedzieć. Prawie nie słyszałam.

Nastolatek czyta

6 najważniejszych decyzji, które kiedykolwiek podejmiesz. Poradnik dla nastolatków. Sean Covey

Ciekawa pozycja, którą zakupiłam, żeby podsunąć naszemu nastolatkowi. Jako przyczynek do rozmów.

Autor porusza ważne tematy, o których nie każdy rodzic pomyśli, żeby z dzieciakiem przegadać.

Pewne fakty młody człowiek jest też w stanie lepiej( chętniej) przyswoić, jeśli przedstawi mu je inny dorosły niż rodzic. Zwłaszcza, kiedy chwilowo między nastolatkiem a rodzicem iskrzy.

Książka w wielu miejscach odnosi się do amerykańskich realiów czy badań naukowych. Sytuacja w Polsce w tej chwili wiele się zapewne nie różni w wielu kwestiach.

Osobiście nie ze wszystkimi się kwestiami zgadzam, jak np. w kwestii szkoły i studiów. Bo mamy doświadczenie innych ścieżek do zdobycia wykształcenia. Chociaż oboje z mężem ukończyliśmy studia, naszych dzieci nie będziemy do nich ani zachęcać, ani zniechęcać.

Ogólnie wartościowa książka również dla rodzica. Dobre źródło do zaopatrzenia się w argumenty i fakty w różnych kwestiach, które dobrze byłoby z dzieckiem omówić zanim wyfrunie z domu.

Mama czyta sobie

Tygrysie gniazdo. Explorer Academy 5. Trudi Trueit

Jeszcze kilka książek z tej serii zostało mi do przeczytania.

Tym razem Cruz Coronado z przyjaciółmi szukają kolejnych części tajemniczej receptury w Azji. A w ramach szkolnych projektów ratują żółwie i rafy koralowe na Seszelach.

Poza szkolnymi zadaniami, stają w obliczu wyzwań i niebezpieczeństw, gdzie stawką może być czyjeś zdrowie i życie.

W tej części przygoda goni przygodę, jeszcze szybciej niż w poprzednich, jakby autorka chciała dotrzeć już do końca opowieści.

Trochę odrealnia to bohaterów. Już nieco trudniej byłoby chwilami młodemu czytelnikowi się z nimi identyfikować, bo to jak radzą sobie z problemami i nauką przekracza moim zdaniem możliwości dziecka. Bliżej im już do agentów specjalnych niż przyszłych naukowców.

Ale czytanie tej książki to dla mnie rozrywka nadal dobra. Jest sporo zwiedzania różnych ciekawych miejsc na świecie, podobnie jak w serii o Tomku Wilmowskim, Alfreda Szklarskiego, jednak nie da się ich poznać bliżej, ponieważ dzięki nowoczesnym ( futurystycznym) technologiom, bohaterowie w kilka godzin przemieszczają się z miejsca na miejsce.

W sumie autorka książki dostosowuje się do (z)niecierpliwionych współczesnych odbiorców, przyzwyczajonych przez internet, filmy, youtuby, tiktoki i inne aplikacje do szybkiej rozrywki, nagłych zmian akcji i natłoku wydarzeń. Ciągle coś się musi dziać, bo inaczej opowieść zostanie odłożona.

Ale czy na pewno tak trzeba? Książki mogą być odtrutką na ten ciągły pęd. Już dzięki temu, że bodźce wizualne ograniczone są do liter i nielicznych ilustracji. Dobrze, jest też czytelnikowi dać chwilę na przetrawienie z bohaterem różnych spraw i wydarzeń. Jak odłoży książkę, może już nawet myślą do niej nie wróci, bo pochłonie go świat wirtualnych rozrywek?

Arystokratka na koniu, Evžena Bočka- gwarancja kilku chwil szczerego śmiechu

Arystokratka na koniu. Evžen Boček

Wróciłam też na chwilę do serii o czeskiej arystokratce. Próbowałam posłuchać audiobooka. Zauważyłam jednak, że bardziej mnie śmieszy, kiedy czytam sama sobie. I zaczęłam od początku ebooka.

Trochę się w życiu Marii na zamku Kostków dzieje. Jakoś trzeba przyciągnąć turystów, żeby utrzymać zamek, rodzinę i pracowników. A cóż zadziała lepiej niż klątwa czyhająca na trzecią Marię w rodzie? Może tylko Helenka Vondrackowa odwiedzająca zamek.

Trzecia część jest najkrótsza, jak do tej pory. Wystarczająca jednak, by dobrze się ubawić;)

Tygodniowy stosik książkowy
na tle Atlantyku widocznego z Funchal, stolicy Madery.

Za oknem już totalna szarość i ściana deszczu. Dobrze, że nie jestem na Maderze na tygodniowym urlopie. Wtedy nie mogłabym się tak tą nie-spacerową pogodą cieszyć.

Ale jestem tu na dłużej, więc się cieszę, bez wyrzutów sumienia. Nawet z tego, że mogłam w końcu włączyć suszarkę elektryczną do suszenia ubrań- wcześniej było za gorąco i to słońce suszyło pranie.

Do przeczytania w kolejnym tygodniu.

A jeśli masz pytanie do mnie, to skorzystaj z opcji komentarza.

Dodaj komentarz

Zostaw też swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.

Rodzinne czytanie 40/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Zaczynam każdy wpis z tej serii od podsumowania rodzinno- edukacyjnego tygodnia.
Żeby to nasze czytanie osadzić w konkretnym kontekście.
Nie samymi książkami nasza rodzina żyje.
Chociaż każdego dnia spędzamy z nimi chwile.

Tydzień zaczęliśmy od lekcji ceramiki w Arttia. Wybrałam się tam z córką i jej koleżanką.
Miałam w planie wykorzystać czas, kiedy dziewczyny będę lepić wazony, na zrobienie innych swoich zadań.
Jednak glina mnie skusiła i zamiast pisania zrobiłam talerz dekoracyjny.

Edukacja domowa, to nie tylko nauka dzieci, ale też rozwój i praca nad sobą rodziców. Mi pomaga w tym m.in. Formatnik od Fundacji Ubogacona. To moje narzędzie do planowania kwartału, kolejnych miesięcy, tygodni i dni.
Co ważne, daje też miejsce na podsumowania, dzięki czemu codzienność jest przeżywana uważniej.

Spróbowałam też po raz pierwszy nowego sposobu podsumowania miesiąca. Wykonałam kilkanaście miniaturowych obrazków symbolizujących niektóre wydarzenia września. Może ten sposób zostanie ze mną na dłużej.
Dobrze jest czasem próbować swoich sił w czymś nowym.
Albo do tego samego tematu podejść do zupełnie innej strony.

W środku tygodnia rodzinnie wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę promem na Porto Santo. Mężowi udało się tak zorganizować pracę, żeby jeden dzień w tygodniu zrobić sobie wolny.
Wycieczka to dość męcząca czasowo. 5 h samo płynięcie tam i z powrotem zajmuje.
Warto jednak było. Mimo sporego zachmurzenia ( a może dzięki niemu) przez całą podróż można było podziwiać piękne widoki.

Samo Porto Santo jest niewielką wyspą, jednak urokliwą. Chciałabym jeszcze kiedyś na 2-3 popłynąć/ polecieć, żeby zwiedzić też wnętrze wyspy.
Tym razem ograniczyliśmy się do plaży i centrum miasteczka.

A główna plaża- wizytówka Porto Santo- jest rzeczywiście urokliwa. Drobny jasny piasek i przybrzeżne wydmy ciągną się całą południową stroną przez około 10 km. My przeszliśmy tylko kawałek. Ocean i fale przy tym upale były zbyt kuszące by dalej wędrować. Rodzinka się kąpała. Ja tym razem nie skorzystałam, woda była jak dla mnie zbyt zimna.

Po 2 h na plaży, w pełnym słońcu, musieliśmy odpocząć.
Spacer po centrum Vila Baleira szybko jednak zakończyliśmy lodami.
Potem mężczyźni poszli odpoczywać w cieniu palm, a ja i córka zwiedziłyśmy Muzeum Dom Kolumba. Ekspozycja jest niewielka. W sam raz na 30 minut nieśpiesznego oglądania eksponatów.

Czwartek i piątek, to trochę nadrabiania nauki szkolnej.
Nasz licealista zdał też pierwszy egzamin- z j. angielskiego rozszerzonego. Status zaliczonych egzaminów 1/14.

Sobota to dzień, kiedy staramy się wyskoczyć na rodzinne wycieczki.
Tym razem wybraliśmy się do Seixal. Na jedną z naszych ulubionych plaż maderskich.
Mi najbardziej podobają się piękne widoki.
Rodzinka lubi piaszczystą plażę i szaleństwo w falach oceanu w zatoce.

Pojechały z nami książki, które chciałam sportretować na tle pięknych widoków.

  1. Czytane samodzielnie
    1. Matematyka za sznurka i guzika. K. Dahl, M. Lepp
  2. Książki czytane na głos
    1. Opowieści z Narni. Lew, Czarownica i stara szafa. C.S. Lewis
  3. Słuchane audiobooki
    1. Karolcia. Maria Kruger
    2. Witaj, Karolciu! Maria Kruger
    3. Kichuś majstra Lepigliny. Janina Porazińska
    4. Posłuchaj, Cukierku! Waldemar Cichoń
  4. Mama czyta sobie- Małżeński Klub Książki
    1. Warkocz ze Szmaragdowego Morza. Brandon Sanderson

Czytane samodzielnie

Matematyka za sznurka i guzika. K. Dahl, M. Lepp

Do samodzielnego czytania z biblioteczki córka wyciągnęła ostatnio m. in. Matematykę ze sznurka i guzika.
Docelowo jest to książka dla dzieci przedszkolnych i wczesnoszkolnych.
Można ją czytać na głos dzieciom, zachęcając do matematycznych doświadczeń lub wykonywać je wspólnie.
Lub pozwolić dziecku na samodzielną lekturę i odkrycia.
Czcionka jest dość duża. Ilustracje liczne, ale nie krzykliwe.
Rozdziały są dość krótkie i podzielone na mniejsze części, a w każdej jest eksperyment czy zadanie matematyczne do rozwiązania.

Książki czytane na głos

Opowieści z Narni. Lew, Czarownica i stara szafa. C.S. Lewis

W końcu 😀 Córka wybrała z biblioteczki Opowieści z Narni.
Lew, Czarownica i stara szafa to jedna z moich ulubionych książek.
Odkryta jednak dość późno. Już we wczesnej dorosłości.
Jesli mnie pamięć nie myli, to ten siedmiotomowy zestaw Opowieści z Narni dostałam od przyszłego wtedy męża w początkach znajomości.
Szkoda, że mamy tu tylko ten jeden tom. Można byłoby „idąc za ciosem” czytać kolejne części.
Reszta została jednak w Polsce. Zabierzemy przy kolejnej wizycie.

Tymczasem cieszę się, że córka wciągnęła się w Opowieść. Nie widzi jeszcze drugiego dna. I ja go jej na razie nie pokażę. Dam jej czas na przetrawienie doświadczeń Piotra, Zuzanny, Edmunda i Łucji w Narni, krainie Aslana, Syna Władcy ZZa Morza.

Słuchane audiobooki

Karolcia. Maria Kruger

Karolcia wskoczyła na listę do przeczytania, ponieważ jest na liście lektur dla klas 1-3. Przygody Karolci i Piotrka, niesamowite, dzięki magicznemu niebieskiemu koralikowi, zaciekawiły córkę.

Witaj, Karolciu! Maria Kruger

Za częścią pierwszą poszła druga. Tak to już u nas jest, kiedy jakaś książka spodoba się córce. Nie chce się rozstawać z bohaterami.
Tym razem to niebieska kredka pozwala Karolci spełniać różne marzenia. Co ważne, rzadko jest to coś, co ma cieszyć samą Karolcię. Głównie spełnia ona marzenia innych.

Kichuś majstra Lepigliny. Janina Porazińska

Przeczytałyśmy tę książkę razem w czasie wakacji. Teraz córka sięgnęła po nią ponownie w audiobooku. I dobrze. Nie jest to czas stracony. Lektorka dobrze zna się na swojej pracy, dzięki czemu można przyjemnie poobcować z dawniejszą polszczyzną.

Posłuchaj, Cukierku! Waldemar Cichoń

Jedna z ulubionych serii naszej trzecioklasistki. Kot Cukierek i jego rodzina to u nas stali bywalcy. Skoro tylko na Audiotece Kids pojawiła się część 12, od razy została przesłuchana.

Mama czyta sobie- Małżeński Klub Książki

Warkocz ze Szmaragdowego Morza. Brandon Sanderson

Kolejną książkę w ramach Małżeńskiego Klubu Książki mamy omawiać dopiero w przyszłym tygodniu.
Jednak jak już zaczęłam, to nie mogłam się powstrzymać, żeby doczytać do końca.

Opis wydawcy, że to baśń dla dorosłych jest adekwatny. Jest to jednak inne znaczenie wyrażenia „dla dorosłych”, niż można by pochopnie wysnuć. Nie ma tam żadnych treści tzw. 18+

Po prostu typowo baśniowe wątki poprowadzono w nowy i ciekawy sposób.
Jest tam ciekawy świat przedstawiony. Jednocześnie znany i fantazyjny.
Jest też główna bohaterka, całkiem nie- zwyczajna, którą miłość i okoliczności zmuszają do wyruszenia na ratunek ukochanemu.
Są też trudności do przezwyciężenia i potwory do pokonania.

Warto się zagłębić w ten świat.

Można też przeczytać ze starszymi dziećmi. Dla młodszych raczej się nie nadaje.

Tygodniowy stosik książkowy na tle Seixal i jednej z najpiękniejszych plaży w Europie

W tym tygodniu spodziewamy się gości. Ma do nas przyjechać rodzina na 2 tygodnie.
W związku z tym mamy zaplanowane trochę nauki, wspólne sprzątanie, zakupy- czyli proza życia.
A ponad to wyjście z kolejną koleżanką córki na ceramikę ( to był prezent od nas dla niej na urodziny) i jak się uda, to jeszcze zobaczenie chociaż jednego przedstawienia na festiwalu teatrów kukiełkowych w Funchalu.

Może masz jakieś pytania do mnie?
Książkowe, maderskie, edukacyjno-domowe?
Jeśli tak, napisz je w komentarzu.

Dodaj komentarz

Zostaw też swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.

Rodzinne czytanie 39/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Zapraszamy do kolejnego kawałka naszej rzeczywistości rodzinno- domowo- edukacyjnej, gdzie książki odgrywają ważną rolę.

Rodzinne spacery połączone z poszukiwaniem żyjątek. Sporo ich w najbliższej okolicy, chociaż nie są tak urozmaicone, jak w Polsce.
Z dzikich zwierząt, to spotykamy najczęściej jaszczurki, ptaki (głównie pustułki, kosy, szczygły, kanarki i mewy), ostatnio też gekony i karaczany. To ostatnie, to zwykle nie jest zbyt przyjemnym spotkaniem. Jakoś nie umiem na ich widok pałać zachwytem, choć to też stworzenia Boże.
Do mrówek też nabrałam negatywnego dystansu przez całoroczną walkę o terytorium z nimi. Nie chcemy się z nimi dzielić mieszkaniem. Dość, że nam roślinki na balkonie okupują, przynosząc na nie mszyce i grzyby.

Obserwacje przyrodnicze prowadzimy też z mieszkania i osiedlowego ogrodu. Głównie obserwacje nieba (odmienne postrzeganie księżyca niż z Polski, układy gwiazdozbiorów, zmiany ruchu słońca zależnie od miesiąca) oraz pogodowe (kierunek wiatru po wyglądzie oceanu, rodzaje chmur).
Jest na co patrzeć, wystarczy chcieć.

Przynajmniej raz w tygodniu udaje się córce spotkać z przyjaciółką. Czas z koleżanką w basenie lepszy niż z rodzicami.

Tydzień zakończyliśmy przyjęciem urodzinowym kolejnej koleżanki córki. W wielojęzycznym gronie.
Sympatyczny czas, jednak jak zwykle dla mnie obciążający. Mózg musi działać wtedy na zdecydowanie wyższych obrotach, kiedy w ciągu kilku godzin wielokrotnie przełącza się między różnymi językami. NIe tylko między polskim i angielskim, ale też nasłuchując języków gości z innych krajów, którzy mówią do swoich dzieci np po chińsku, fińsku czy duńsku.

Po powrocie moim i córki z imprezki, mąż mnie jeszcze zabrał na randkę do sklepu narzędziowo- dekoracyjnego (mój ulubiony rodzaj sklepów, zaraz po księgarniach;)) i na kawę/kakao w ramach Małżeńskiego Klubu Książki.
Resztę wieczoru potrzebowałam już spędzić na odpoczynku. Głównie z książką.

Rodzinnie przeczytaliśmy sporo książek.
A jeszcze we czwartek planowałam, że opiszę maksymalnie cztery, żeby te blogi nie były takie długie.
Nie wyszło. Może to i dobrze?
Wyjątkowy ten tydzień pod względem książkowym. Fakt, że poza domem spędziliśmy mniej czasu niż zwykle.

  1. Książki czytane na głos
    1. Wakacyjna misja. Gaja z Gajówki. Anna Włodarkiewicz
  2. Czytane samodzielnie
    1. W co się bawić. Cuda na kiju. J. Schofield, F. Danks
  3. Słuchane audiobooki
    1. Operacja „Kacze jaja”, Jacek Dubois, czyta Andrzej Hausner
    2. Koty pustyni, Jacek Dubois, czyta Andrzej Hausner
    3. A wszystko przez faraona, Jacek Dubois, czyta Andrzej Hausner
  4. Nastolatek czyta
    1. Al Capone i inni. Z dziejów amerykańskiej mafii. Iwona Kienzler
    2. Mikołaju, sam ruszyłeś ziemię? Ale historia… Grażyna Bąkiewicz
  5. Mama czyta sobie
    1. Mashle. Hajime Komoto
    2. Kobiety, które kochał Bóg. Maria Miduch
  6. Małżeński Klub Książki
    1. Extensa. Jacek Dukaj

Książki czytane na głos

Wakacyjna misja. Gaja z Gajówki. Anna Włodarkiewicz

Ostatnia część przygód Gaji z naszej biblioteczki przeczytana.

Przy okazji Wakacyjnej misji sporo dowiedziałyśmy się o bałtyckiej przyrodzie oraz o tym, jak ją chronić.

Czytane samodzielnie

W co się bawić. Cuda na kiju. J. Schofield, F. Danks

To jedna z książek czytanych przez córkę w tym tygodniu. Najczęściej sięga po komiksy. Czyta je wielokrotnie. Nawet już nie próbuję tu wszystkich odnotować.

Cuda na kiju to zbiór ciekawych zabaw na świeżym powietrzu. Czytany głównie dla rozrywki, ale też jako źródło inspiracji do zabaw z koleżanką.

Dorośli, którzy swoje dzieciństwo przeżyli przed pojawieniem się internetu i urządzeń mobilnych z dostępem do całej rozrywki ( i wiedzy) świata, mogą sporo tych zabaw pamiętać ze swojego doświadczenia.

Słuchane audiobooki

Książki Jacka Dubois z serii o dzieciakach z rodziny archeologa przeżywających różne perypetie detektywistyczne. Przesłuchane jedna po drugiej w dość losowej kolejności ( słabo opisane na Audiotece) przez córkę.

Nasza prawie dziewięciolatka odkryła, że jednak lubi kryminały/powieści detektywistyczne dla dzieci.

Tym razem zupełnie nie wypowiem się, co do treści. Słyszałam mini fragmenty. Słuchanie tych książek było tłem głównie dla budowania lego, czasem też dla bardziej monotonnych czynności szkolnych, jak ćwiczenie kaligrafii.

Poza tymi trzema, jest jeszcze jedna część serii, ale niedostępna na Audioteka Kids, z niewiadomych powodów.

Operacja „Kacze jaja”

Operacja „Kacze jaja”, Jacek Dubois, czyta Andrzej Hausner

Koty pustyni

Koty pustyni, Jacek Dubois, czyta Andrzej Hausner

A wszystko przez faraona

A wszystko przez faraona, Jacek Dubois, czyta Andrzej Hausner

Nastolatek czyta

Al Capone i inni. Z dziejów amerykańskiej mafii.

Al Capone i inni. Z dziejów amerykańskiej mafii. Iwona Kienzler

Z fikcji przeskok na fakty. Spory fragment amerykańskiej historii opowiedziany przez pryzmat sławnych mafiosów. I ich powiązań ze znanymi osobami.

Przyczynek do rozmów o tym, czy naprawdę można i warto zrobić wszystko, pójść na każdy układ, by odnieść sukces.

Mikołaju, sam ruszyłeś ziemię?

Mikołaju, sam ruszyłeś ziemię? Ale historia… Grażyna Bąkiewicz

„Mamo, gdzie są te książki, co mówiłaś, że będę mógł przeczytać, jak wrócę na Maderę?” – takie pytanie, zadane o 21:00, to miód na moje serce.

Po wybraniu z półki kilku pozycji do przeczytania, zaszył się w pokoju na nocne czytanie. Jako pierwszą przeczytał tę o Mikołaju Koperniku z serii Ale historia… Grażyny Bąkiewicz.

Też lubiłam takie zarywanie nocy z nosem w książce. Nasz nastolatek ma jednak ten komfort, że nie musi o 7:00 wstawać i iść do szkoły 😉

Mama czyta sobie

Mashle. Hajime Komoto

Nie tylko ja polecam synowi coś do przeczytania. Czasem coś mu się bardzo spodoba i przychodzi do mnie, wręcza mi książkę ze słowami: „Przeczytaj tę książkę. Myślę, że ci się spodoba”

Czytam więc. Wydawnictwa, po które sama bym nie sięgnęła.
Jakieś dwa lata temu z tego samego powodu czytałam kilka części mangi One piece.
Teraz czytam mangowego „harry pottera”.
Czytam, bo wiem, że syn przyjdzie i zapyta mnie o zdanie, na temat tej książki 🙂

Mimo, że estetyka komiksów typu manga zupełnie do mnie nie przemawia, to w tym przypadku pomysł na historię jest całkiem zacny.
Główny bohater żyje w świecie magów, jako jedyna osoba bez magicznych zdolności. ( Dzieci takie są z tego świata eliminowane już jako niemowlaki- jeśli nie mają widocznego znamienia maga na twarzy)
Ma jednak inną „moc”. Niespotykaną siłę fizyczną zdobytą intensywnymi treningami. Oraz prostotę i dobre serce.
Wykorzystuje je, aby dostać się do elitarnej szkoły dla czarodziejów, i ocalić swojego przybranego ojca.

Kobiety, które kochał Bóg

Kobiety, które kochał Bóg. Maria Miduch

Kolejna książka tej autorki, którą czytam.
Biblijna wiedza autorki jest ogromna, wręcz oszałamiająca.

Nic dziwnego. „Doktor teologii biblijnej z zakresu judaistyki i hermeneutyki biblijnej (UPJPII Kraków), mgr studiów bliskowschodnich UJ.  Wykładowca zagadnień biblijnych w Wyższym Seminarium Duchownym Salezjanów a także w seminarium franciszkanów. Członek Stowarzyszenia Biblistów Polskich. Zaangażowana w inicjatywę TJCII Polska. „

Na razie przeczytałam historie Ewy i Sary oraz Anny i Estery.

Otwierają się oczy na zupełnie nowe znaczenia Pisma Świętego.

Jest to książka nie tylko dla kobiet. Mężczyźni, jak najbardziej mogą się również wiele od tych bohaterek nauczyć.

Małżeński Klub Książki

Extensa. Jacek Dukaj

Pierwsza książka w Małżeńskim Klubie Książki przeczytana i omówiona.

Nie urzekła żadnego z nas. Mąż nawet przebrnął do końca tylko dlatego, że ja przeczytałam.

Pomysł na świat ciekawy( bardziej dla mnie, niż dla męża, bo on już ten koncept futurystyczny kierunku rozwoju ludzkiej cywilizacji znał). Sporo problemów natury egzystencjalnej, filozoficznej, moralnej do rozważań.

Za dużo, zdaniem nas obojga, upchnięte w małej objętościowo książce. Temat można by znacznie rozwinąć i świat przedstawiony rozbudować, gdyż dużo rzeczy postaje niewyjaśnionych i do końca opowieści nie można zrozumieć zasad funkcjonowania tego świata. Do tego długie opisy pełne skomplikowanych terminów kosmiczno- astronomicznych.

Moja w sumie pierwsza książka Dukaja. Niezbyt zachęcająca do poznawania kolejnych.

Drugą książkę do MKK zaproponowałam ja. Mamy dwa tygodnie na przeczytanie. Uznaliśmy, że co tydzień nie damy rady, bo jeszcze każde z nas ma swoją listę książek do przeczytania. A ja dodatkowo czytam jeszcze z córką.

Musiałabym przestać np. gotować, bo jednak wolę nie łączy czytania książki z innymi czynnościami. Wolę czytać literki i składać z nich swoje wyobrażenie opowieści, niż nawet filtrować to przez głos lektora w audiobooku.

Tygodniowy stosik( bez wersji elektronicznych) na tle mariny w Funchalu.

W tym tygodniu w planie pierwsza rodzinna wycieczka poza Maderę od dłuższego czasu. Tylko jednodniowa, ale mamy nadzieję na ucieszenie się odmianą.

Pogodę mamy na Maderze, jak na razie, bardzo stabilną. Na jesienne pogodowe atrakcje i doznania nie mamy za bardzo co liczyć. Cieszymy się tym, co jest dostępne, czyli ciepłem i słońcem.
Jeszcze się nie przestawiłam na ten niedobór liczby pór roku. Nie wiem, czy się w ogóle przestawię.

Są takie jesienne i zimowe atrakcje, które nie „smakują” tak samo, kiedy za oknem słońce przez 10 h w najkrótszym dniu roku i rzadko kiedy w ciągu dnia wychodzi się z domu w bluzie, o kurtce już nie wspominając.

Dodam, że nie na całej wyspie jest tak ciepło i słonecznie, żeby obraz Madery był pełny i prawdziwy. To stolica i południowe wybrzeże są takie.

Jeśli masz jakieś pytanie na temat Madery, wpisz je w komentarzu. Postaram się znaleźć na nie odpowiedź.

Dodaj komentarz

Zostaw swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.