Rodzinne czytanie 38/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Trochę wróciliśmy do wakacyjnego trybu na kilka dnia. Ponowne połączenie rodziny po 3 tygodniach w uszczuplonym składzie wymaga czasu razem i pewnego wysiłku.

A to wszystko dlatego, że wrócił na Maderę nasz kochany Pierworodny. To była jego pierwsza samodzielna podróż. Od razu przez taki kawał świata.

Przygotowaliśmy na powitanie dekoracje w domu i smakołyki.
Dobrze być znowu w komplecie.

Na drugi dzień po przylocie wyskoczyliśmy na plażę rodzinnie. Tym razem woda była o wiele cieplejsza niż odczuwalna temperatura powietrza. Tylko najmłodsza pociecha zdecydowała się na pływanie. A potem nie chciała wyjść z wody.

Razem z kilkoma znajomymi rodzinami wybraliśmy się we czwartek do Quinta Pedagógica da Camacha.
Prawie trzygodzinna wizyta z oprowadzaniem po farmie, próbowaniem owoców, sadzeniem roślinek, zbieraniem plonów i karmieniem zwierząt.

Jednym z celów właściciela gospodarstwa jest edukowanie odwiedzających w temacie jedzenia produktów lokalnych i sezonowych.
Farma prowadzona jest w sposób zrównoważony. Nawozem są m. in. odchody zwierząt hodowanych na farmie, oraz zużyta kawa od zaprzyjaźnionych osób czy kawiarni. A szkodliwe owady wyłapywane są w pułapki feromonowe.

Na koniec mogliśmy kupić owoce i warzywa z tej farmy oraz od innych okolicznych rolników.
Koszt takiego zwiedzania to 3 e za osobę. Trzeba się umówić z wyprzedzeniem.

Jest też możliwość zakupów u nich z dostawą do domu.

W sobotę odwieźliśmy córkę do koleżanki w okolice Ponta do Sol i ruszyliśmy dalej, poznawać kolejne maderskie ścieżki.

Nie obyło się bez przygody. Wjechaliśmy w drogę, która uczęszczana jest głównie przez jeepy wożące turystów. Udało się nam jednak przejechać nią kawałek do punktu piknikowego. Dla łatwiejszego powrotu musieliśmy poprawić jedną dziurę w nawierzchni ( wymyte kamienie po ulewie?, które powrzucaliśmy na miejsce).

Przykro patrzeć na sczerniałą okolicę po tegorocznych pożarach.
Dosłownie kilometr na zachód są tereny, które paliły się rok temu.
Taki ciągły cykl odsadzania roślin przez ludzi i naturę oraz niszczenia w płomieniach (niestety przeważnie przez nieostrożność ludzi).

Spacer zakończyliśmy przejażdżką po płaskowyżu Paul da Serra, jedynym na Maderze, na wysokości około 1500 m npm. Widoki są tam wyjątkowe. Do tego możliwość spotkania krów pasących się luzem w górach. Wędrują sobie same lub z cielakami. Lepiej ich nie niepokoić, choć przeważnie są w stoickim nastroju.

Zajechaliśmy jeszcze do palarni kawy i kawiarni Gato Legal w Ponta do Pargo, gdzie akurat odbywało się lokalne święto gruszki, Festa do Pêro. A raczej miało się zacząć za 3 godziny. Tym razem nas espetady i bolo do caco ze straganów nie skusiły. Zjedliśmy w kawiarni. A potem przejechaliśmy się jeszcze pod latarnię morską na punkt widokowy popatrzeć na zachodnie klify.

I sfotografować na ich tle książki. A jakże. Tym razem nie zapomniałam, że je wożę w torbie. Brakuje tam dwóch, bo jeszcze w sobotnie popołudnie i niedzielę trochę poczytałyśmy.

  1. Książki czytane na głos
    1. Zagadka opuszczonej wsi. Gaja z Gajówki. Anna Włodarkiewicz
  2. Czytane samodzielnie
    1. Sprawdźcie sami…Mikroby. Książka z okienkami. Sarah Hull, il. Peter Allen
  3. Słuchane audiobooki
    1. Ta potworna wojna. Ale historia. Grażyna Bąkiewicz
    2. Ta śmieszna i straszna PRL. Ale historia. Grażyna Bąkiewicz
    3. W 80 dni dookoła świata. Juliusz Verne, czyta Adrian Perdjon
  4. Nastolatek czyta
    1. Ojciec chrzestny. Mario Puzo
  5. Mama czyta sobie
    1. Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy. John Eldredge
    2. Dom w Riverton. Kate Morton
    3. Ostatnia arystokratka. Evžen Boček
    4. Arystokratka w ukropie. Evžen Boček

Książki czytane na głos

Zagadka opuszczonej wsi. Gaja z Gajówki. Anna Włodarkiewicz

Druga część przygód Gaji z Gajówki przeczytana. Rozwiązanie zagadki już znamy.
Przed nami kolejny tydzień z częścią trzecią.
Dobrze, że to ostatnia na półce, bo już mi się chce poczytać z córką coś innego;) Ona jednak nie chce o tym słyszeć- najpierw mamy skończyć tę serię.

Książka Zagadka opuszczonej wsi nadaje do samodzielnego czytania dla młodych czytelników. Dzięki formie niemal pamiętnika, którego narratorką i ilustratorką jest sama główna bohaterka, Gaja Wicherek.

Nie wszystko mi w zbudowanej historii pasuje. Uczciwie piszę, że przy głośnym czytaniu niektóre zdania pomijam. Kiedy uważam, że coś jest już nadmiernie akcentowane.

Tak to już jakoś jest, że kiedy wyruguje się z życia ( książki) chrześcijaństwo, zaraz w tę pustkę pojawiają się inne, staro- czy nowo- pogańskie wierzenia. Albo człowiek usilnie próbuje radzić sobie sam. A duchowość pustki nie lubi. Po odarciu z chrześcijaństwa szuka sensu gdziekolwiek.

Dlatego uważnie staram się dobierać lektury do głośnego czytania z dziećmi i do naszej biblioteczki domowej. Nie wszystkie jednak czytam wcześniej sama.

A sytuacje tego typu, jak w tej serii, gdzie bohaterowie są przedstawieni uczciwie, jako rodzina niewierząca, również mogą być przyczynkiem do rozmów na temat wiary czy jej braku z dziećmi. Zwłaszcza, kiedy jedyna w tej opowieści postać wierząca, uczęszczająca do kościoła, babcia Gaji, przedstawiona jest niezbyt pozytywnie.

Chociaż mieszkamy w Polsce i na Maderze, krajach o bogatej tradycji chrześcijańskiej i z żywym Kościołem, to jednak żyjemy w świecie i wśród ludzi, pośród których nie wszyscy są chrześcijanami, a tym bardziej rzymskimi katolikami.
Niezwykle istotne jest znalezienie takiego sposobu swojego życia, które pomoże nam zachować wiarę w Boga. Mimo trudności. A czasem dzięki trudnościom też.

Czytane samodzielnie

Sprawdźcie sami…Mikroby. Książka z okienkami. Sarah Hull, il. Peter Allen

Okresowo córka wyciąga tę serię książek. W sobotę umilała nam wspólny obiad, czytając na głos wybrane fragmenty o różnych mikroorganizmach, również chorobotwórczych oraz o walce ciała z infekcjami.

W naszym doświadczeniu różne publikacje z okienkami sprawdziły się, jako bardzo skuteczne źródła zdobywania wiedzy przez dzieciaki.

Słuchane audiobooki

Ta potworna wojna. Ale historia. Grażyna Bąkiewicz

To chyba jedyna z części, którą podsłuchałam w bardzo małych fragmentach.
Może dlatego, że nie jest to mój ulubiony fragment polskiej historii. Zbyt bliski jeszcze i zbyt bolesny.

Uczniowie pana Cebuli, historyka z przyszłości, który na lekcjach wysyła dzieciaki ławkami własnego autorstwa w przeszłość, mogą naocznie zobaczyć wydarzenia historyczne i dowiedzieć się na przykład, jak pokonano Hitlera.

Ta śmieszna i straszna PRL. Ale historia. Grażyna Bąkiewicz

PRL. Czasy dzieciństwa i młodości mojej mamy. Wspominane przez nią z pewnym rozrzewnieniem. Przez jej mamę (moją babcię) ze znacznie mniejszym. Chociaż to również okres jej młodości i założenia rodziny. Dorosła odpowiedzialność i troska o dzieci odarły ten okres z romantyzmu, kiedy zmagać trzeba się było z brakiem wszystkiego. A zapewnienie codziennego bytu wiązało się z przedsiębiorczością i codzienną ciężką pracą.

Mela wraz z koleżankami i kolegami z klasy ma okazję w latach 50-tych XX wieku spotkać swoją babcię, a przy okazji poznać z bliska realia i absurdy czasu nie-wolnej Polski z orłem bez korony w godle.

Rodzinne podróże autem po Maderze
mają nowy wymiar

W 80 dni dookoła świata. Juliusz Verne, czyta Adrian Perdjon

Przyjemnie się podróżuje z tą książką. Zwiedzanie Madery zyskuje nowy wymiar.
Na kolejny rodzinny wyjazd za miasto weźmiemy ze sobą wydrukowaną mapę świata, żeby zaznaczać trasę podróży pana Fogga.

Ta konkretnie wersja na Audiotece ma jeden mankament. Zależy to z pewnością od tłumaczenia. Nie udało mi się znaleźć, kto jest tej wersji tłumaczem.

Jak na słuchanie z młodszym dzieckiem, zbyt wiele zostawiono tam słów w języku angielskim. A mają one odpowiedniki w języku polskim. Na przykład steamer- wystarczyłoby przeczytać parowiec i nie musielibyśmy zatrzymywać historii i tłumaczyć słów córce.

Nastolatek czyta

Ojciec chrzestny. Mario Puzo

Jaki wiek, takie lektury. Fascynacja klimatami i filmami gangsterskimi trwa. Muzyką i strojami z okresu też.

Również czytałam tego autora swego czasu. Potem mi przeszło.

Szkoda, że nie mam listy książek przeczytanych w młodości. Gdybym wyraźniej pamiętała, ile tam było książek niezbyt wysokich lotów ( m. in. różne romanse historyczne, wtedy popularne, którymi wymieniały się mama z sąsiadką, a ja podczytywałam), to byłabym bardziej wyrozumiała, dla książkowych wyborów nastolatka. A tak to pamięć zawodzi i włącza się idealizowanie własnej młodości;)

Mama czyta sobie

Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy. John Eldredge

Przeczytałam. Dobra lektura. Mocna. Z pogranicza psychologii i wiary. Przypominająca o duchowej walce, która jest wygrana przez Jezusa, ale teraz, Jego wzorem i Jego mocą, każdy z nas ma swoje bitwy do zwyciężenia.

Po literaturze faktu trochę fikcji w powieści historycznej.
Jaszczurce też się podobało.

Dom w Riverton. Kate Morton

Na autorkę trafiłam na jednym z czytelniczych profili na Instagramie, które obserwuję.

To pierwsza jej książka, którą przeczytałam. Dotyczy głównie angielskiej szlachty, i jej schyłku, a nawet upadku, w przemianach XX w. Obie wojny światowe odcisnęły swoje piętno na wszystkich warstwach społeczeństw i współpowodowały wiele zmian, którym nie wszystkie rodziny szlacheckie i nie wszystkie osoby podołały. Tak jak lordowska rodzina z tytułowego domu w Riverton.

Ilość wątków tam poruszona, w połączeniu z szerokim i wiernie opisanym tłem historycznym, dała naprawdę intensywne zanurzenie w tym świecie, którego już prawie nie ma.

Na tyle intensywne, i dość przygnębiające, bo upadek tytułowej rodziny był wielki, że musiałam odetchnąć wskakując od razu w kolejną lekturę.

Ostatnia arystokratka. Evžen Boček

Miało być przede wszystkim śmiesznie. I było. Na tyle śmiesznie, że córka mnie upominała, żebym nie czytała tej książki przy jedzeniu. „ Mamo, odłóż tę książkę jak jesz, bo jeszcze się udławisz.”

Oj, dawno nie czytałam książki, przy której popłakałabym się ze śmiechu( nie raz). Na plucie i parskanie na czytnik przy czytaniu spuśćmy zasłonę milczenia.

Jakoś się złożyło, że i tu głównymi bohaterami są arystokraci, ale tacy, którzy wyrośli wmieszani w społeczeństwo. Bez żadnego oddzielenia. A do tego na emigracji w Ameryce.

Akcja Ostatniej arystokratki zaczyna się niemalże w tym samym roku, w którym kończy się Dom w Riverton. To mam trochę zachowaną ciągłość czasową.

Nie jest łatwo czesko- amerykańskiej rodzinie Kostków przejąć zamek po przodkach, kiedy głowa rodziny nie wie nawet, jak zachowywać się powinien hrabia. O braku pieniędzy na utrzymanie posiadłości nie wspominając.
Hrabina nie zna prawie słowa po czesku, ale chce dorównać we wszystkim Lady Di, której jest fanką.
Hrabianka, 19-letnia Maria, jest tu często jedynym głosem rozsądku. Nie wiadomo jednak, czy dożyje 20 urodzin, przez wzgląd na rodzinną klątwę.

A do tego jeszcze służba przejęta wraz z zamkiem- o wyrazistych osobowościach i jeszcze bardziej wyrazistych przywarach, niezbyt garnąca się do pracy. Kasztelan ma największy pociąg do odpoczynku, kucharka do orzechówki, a ogrodnik do fortepianu i opowieści o czyhających na niego chorobach.

Co z tego wynika? Oj, bardzo wiele historii powodujących ból mięśni brzucha i skurcz policzków od śmiechu.

Doczytałam dziś, że autor książki wie, o czym pisze, z własnego doświadczenia- Evžen Boček jest kasztelanem zamku w Miloticach na Morawach Południowych.

I to dopiero wyjaśnia sporo.

Arystokratka w ukropie. Evžen Boček

Sięgnęłam od razu po kolejną część. Jedna to za mało na weekend.

Tu akcja się rozwija i zagęszcza.
Z pomocą zatrudnionej Milady, rodzina Kostków stara się zdobyć pieniądze na utrzymanie zamku, służby i własne.
A gdzie je najlepiej zdobyć, jak nie na „muflonach”, zwiedzających zamek?
Sytuacja często- gęsto się komplikuje, bo i klient wymagający bywa, zwłaszcza jeśli chodzi o wycieczki szkolne.

Prawie cały tygodniowy stosik na tle klifów widocznych z punktu widokowego przy latarni na Ponta do Pargo

W najbliższych dniach kończymy planowanie egzaminów. Zwłaszcza u syna, który zaczął I klasę liceum, trochę ich trzeba wpisać w rodzinny kalendarz.

Ogarniam też kwestię listy lektur. Jakoś ta uszczuplona nie jest dla nas zadowalająca.

Sprawdzam, co na ten rok zaproponowała szkoła syna.
Szukam też listy lektur sprzed tegorocznego okrojenia podstawy programowej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jakoś w kwestii lektur nie podzielam zdania, że mniej to lepiej, niż więcej.
Szkoła średnia to dobra okazja do zetknięcia się z literaturą, po którą niekoniecznie młodzież z własnej inicjatywy sięgnie wsród zalewu atrakcji, czasoumilaczy i rozrywek lekkich, łatwych i przyjemnych. Dostępnych bezpośrednio pod opuszkami palców.

Dla rozwoju potrzebujemy zmierzyć się również z lekturą bardziej wymagającą. Dla lepszego zrozumienia świata i siebie, jako człowieka, chrześcijanina, Polaka.

Mimo moich już kilkudniowych poszukiwań nie znalazłam kanonu lektur, spisu utworów, których przeczytanie zagwarantuje powyższe.
Może nie jest to w tej chwili możliwe, aby taki jeden kanon obejmujący największe i najważniejsze dzieła literatury polskiej i światowej ułożyć.
Moim zdaniem, aby takiego wyboru dokonać, należałoby najpierw zdecydować, co to jest prawda.
Aby mieć jedno, podstawowe kryterium wyboru dzieł do kanonu.
Plebiscyt, konkurs popularności czy demokratyczny wybór tu się nie sprawdzi.
Istotą jest posiadanie przed oczami wzoru człowieka, którego ten kanon lektur miałby ukształtować i celu, do którego miałby go doprowadzić.

Zapraszam do podzielenia się w komentarzu trzema utworami, których Twoim zdaniem w kanonie lektur dla uczniów polskiej szkoły nie mogłoby zabraknąć.

Dodaj komentarz

Zostaw też swój adres e- mail, jeśli chcesz, aby każdy mój artykuł trafiał prosto na Twoją skrzynkę mailową.

Rodzinne czytanie 37/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Ostatni tydzień w pomniejszonym składzie rodzinnym za nami.
Trochę szkolnej nauki ogarnęłyśmy. NIe każdego dnia, co prawda. Były też inne sprawy do załatwienia. Ważne, że krok po kroku do przodu idziemy.

W dzisiejszym newsletterze e:mi, autorstwa Anny Godziszewskiej, przeczytałam zachętę do opowiadania o dobrych rzeczach, do której zaraz się zastosuję 🙂

Ola i Marcin [Sawiccy] trafiają w punkt, mówiąc w najnowszym podcaście, że kiedy opowiadamy o dobrych rzeczach, które się nam przytrafiają i słuchając o dobrych doświadczeniach innych, tworzymy atmosferę, którą chce się oddychać, taką, która sprawia, że nam się chce działać. 

Opowiadajmy więc o dobrych rzeczach, które nas spotykają i pielęgnujmy w sobie wrześniowy zapał!

Sporo chodzenia w tym tygodniu.
Samotnie, z córką, rodzinnie.
Moim zdaniem spacery, to jeden z lepszych rodzajów aktywności fizycznej. Dostępny dla każdego.
A maderskie „z górki” i „pod górkę” zdecydowanie urozmaicają poziomy trudności.

Przy okazji można poznawać na nowo okolicę, odkrywać nieznane do tej pory zakątki, spoglądać na znane miejsca z innych perspektyw. Np. we środę po raz pierwszy byłyśmy w Cais do Carvão, dawnym doku węglowym w Funchal.

Zaliczyłam pierwszą kąpiel w oceanie na Maderze:) Taką z unoszeniem się w wodzie morskiej. To rzecz warta uwiecznienia. Bo do tej pory ograniczałam się do moczenia nóg. Było mi za zimno, zbyt słono, woda za mocno się ruszała 😉 Warto było jednak się odważyć. Może jeszcze z raz wejdę, póki woda jeszcze wakacyjnie nagrzana.

Córka doczekała się w końcu nowych szafek do swojego pokoju.
Kupowanie mebli na Maderze nie jest takie proste, jak na kontynencie. Albo bierze się, co jest. Albo trzeba czekać co najmniej kilka tygodni na dostawę.
Szafki miałam zamawiać z popularnego szwedzkiego sklepu i odczekać swoje. Jednak koleżanka się podzieliła w poniedziałek, że kupiła podobną szafkę w lokalnym markecie. Akurat trwają różne promocje w związku z rozpoczęciem roku szkolnego. Nie wiedziałam o tym, bo nie śledzę gazetek promocyjnych.
Pojechaliśmy jednak i udało się nam kupić dwie, choć na stronie internetowej już nie było dostępnych.
Mąż przytachał ciężkie paczki do domu.
Wspólne skręcanie mebli z córką, to była dodatkowa radocha. Pierwszy raz mogłam się z nią podzielić swoją pasją do meblo-skręcania 😉

Na sobotnią rodzinną wycieczkę wybraliśmy się znowu do Parque Ecologico do Funchal. Jest stosunkowo blisko. Piękne widoki. Byliśmy nad chmurami. Zdążyliśmy zmarznąć na lodowatym wietrze, a potem się zgrzać na słońcu. Przeszliśmy nowy kawałek szlaku. Do tego wcinanie jeżyn z krzaczków i piknik z moczeniem nóg w górskiej rzeczce. Udany czas.

Wspólnie czytałyśmy w ostatnich dniach jedną książkę, ale wiele rozdziałów dziennie.

  1. Książki czytane na głos
    1. Chatka w sercu lasu. Gaja z Gajówki. Anna Włodarkiewicz
  2. Słuchane audiobooki
    1. Stasiu, co ty robisz? Skąd te krzywe usta, Bolesławie? Ale historia. Grażyna Bąkiewicz
    2. W 80 dni dookoła świata. Juliusz Verne, czyta Adrian Perdjon
  3. Mama czyta sobie
    1. Prywatne życie łąki. John Lewis-Stempel
    2. Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy. John Eldredge
    3. Jesteś głosem mojego serca. Monika Michalik

Książki czytane na głos

Chatka w sercu lasu. Gaja z Gajówki. Anna Włodarkiewicz

Świetna jest ta książka. Dzięki niej w przyspieszonym tempie przeżyłyśmy jesień i zimę z Gają i jej rodziną. Nadaje się do wspólnego, jak i samodzielnego czytania. Może spodobać się wszystkim dzieciakom. Także tym, które nie mają własnego (w bliskim otoczeniu) doświadczenia edukacji domowej.

Dobrze, że pojawiają się powieści, które zapoznają z tematem edukacji domowej, z jej plusami i trudnościami także. Fajnie, że coraz więcej rodzin wie, że taka opcja istnieje. Dzięki temu mogą z niej skorzystać, jeśli jest to rodzinie potrzebne.

Dobrze też, że na półce czekała kolejna część, po którą córka chciała od razu sięgnąć.

Słuchane audiobooki

Stasiu, co ty robisz? Skąd te krzywe usta, Bolesławie? Ale historia. Grażyna Bąkiewicz

Jak to u nas zwykle bywa- skoro przesłuchało się jedną część, to chce się przesłuchać i kolejne. I tak z rozpędu córka połknęła kolejne części serii Ale historia…
W pierwszej dzieciaki z przyszłości szukają odpowiedzi na pytanie o przyczyny zniknięcia Polski z map Europy w końcu XVIII w. na długie 123 lata. Szukają naocznie, odwiedzając Stanisława Augusta Poniatowskiego, podglądając polską szlachtę i poszukując pozostałości zrabowanych polskich regaliów.
W drugiej zastanawiają się, dlaczego Bolesław otrzymał przydomek Krzywousty. Przy okazji poznają realia życia w XI/XII wiecznej Polsce.
Takie atrakcje tylko z takim historykiem, jak pan Cebula.

Nowa książka przeznaczona na rodzinne podróże autem

W 80 dni dookoła świata. Juliusz Verne, czyta Adrian Perdjon

Ta klasyczna powieść podróżnicza towarzyszy nam teraz w rodzinnych wycieczkach samochodowych. Dobrze się przy tym jedzie. Szkoda (a może i nie), że na kontynuację trzeba czekać do kolejnego wyjazdu.

Mama czyta sobie

Prywatne życie łąki. John Lewis-Stempel

Moja nagroda na zakończenie ostatniego domowo-edukacyjnego roku szkolnego, którą dostałam od koleżanki.
Dozowałam ją sobie po kawałku, dlatego starczyło na całe, długie wakacje. Świetnie się nadaje do czytania po trochu, ponieważ jest podzielona na miesiące i dni.
Cały rok z życia łąki w Wielkiej Brytanii.
Chociaż w czasie czytania pojawiały mi się wspomnienia z naszej podlaskiej łąki. Zwłaszcza lisie wspomnienia.

Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy. John Eldredge

Z tą książką też trochę zwolniłam. Nie pędzę już, jak na początku. Bardziej po rozdziale czytam i daję sobie czas na przyswojenie wiedzy i poobserwowanie tego, co się dzieje wokół mnie.

Powieść dobra na wieczorek czytelniczy

Jesteś głosem mojego serca. Monika Michalik

Przez tę powieść obyczajową przeleciałam z kolei w kilka godzin. Niby jest tam romans, ale taki nieoczywisty, poplątany. Są problemy samotnego rodzicielstwa, dorastania dziecka, problemu prób samobójczych. Najważniejszy wątek to chyba jednak droga przebaczenia i naprawy relacji, które nie dzieją się same. Trzeba w nie włożyć prawdziwy wysiłek.

Tygodniowy stosik książkowy na tle osiedlowej jakarandy.

Woziłam te książki ze sobą w góry, żeby zrobić im zdjęcie w jakimś atrakcyjnym wizualnie miejscu.
Jednak tak się skupiłam najpierw na ubieraniu córki, bo przywitał nas mocny, zimny wiatr.
Potem na wędrówce dwugodzinnej i zbieraniu jeżyn.
A następnie na szybkim powrocie do domu, bo byliśmy zmęczeni,
że dopiero w garażu zobaczyłam torbę.
Musiał wystarczyć widoczek z balkonu na naszą wielką, zieloną, puchatą jakarandę.

Rodzinne czytanie 36/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Powolutku wdrażamy się w szkolny plan dnia i tygodnia. Nie idzie to aż tak gładko. W końcu wakacje mieliśmy super długie.

Nie spieszymy się jednak. Mamy czas. Egzaminy córki dopiero w maju. (Syn jeszcze na wakacjach, ale niedługo też ruszy z kopyta. Jego w I klasie liceum czeka 14 egzaminów, w tym dwa z rozszerzeniami.)

Nauka w domu zajmuje technicznie mniej czasu niż godziny spędzone na lekcjach w szkole połączone z nauką w domu (odrabianie prac domowych i przygotowanie do lekcji, klasówek, kartkówek itp).

„Edukacja jest atmosferą, dyscypliną i życiem” Charlotte Maison

Chyba, że przyjmiemy punkt widzenia, że wszystko jest okazją do nauki.
Wtedy zajmować będzie cały dzień.

Bo przecież pomoc w przygotowaniu obiadu czy wykonanie obowiązków domowych to zajęcia praktyczne. Czytanie książek- zawsze coś w głowie zostanie, zwłaszcza jak ciekawostkami podzieli się z domownikami. Sprawunki? tworzenie i zapamiętywanie listy zakupów, przeliczanie wydatków, sztuka dokonywania wyborów i rozpoznawania manipulacji marketingowych. Spacer- ruch i przyrodnicze obserwacje. Spotkania z obcojęzycznymi znajomymi- okazja do poćwiczenia angielskiego i zachowań społecznych. Można tak mnożyć.

Człowiek ma naturalną skłonność do zdobywania wiedzy, poznawania świata i siebie. Nie ograniczajmy możliwości nauki do ścian szkolnego budynku 🙂 Ani do wieku dziecięcego.

W jeden z poranków wyskoczyliśmy rodzinnie na plażę Formosa. Mąż na bieganie, my na spacerowanie i poszukiwanie skarbów. Zakończyliśmy śniadaniem na plaży i kąpielą. Ocean jest teraz dość ciepły. A poranek gwarantuje przyjemne warunki na plaży. Inaczej niż południowy skwar, kiedy można stopy poparzyć na czarnym piasku.

Wizyta u ortodonty w centrum miasta dała nam okazję do obserwowania żółciutkich kaczuszek w miejskim stawie w Jardim Municipal.

Miałyśmy też miłe spotkanie z koleżankami w ogrodach Quinta Magnolia.
Były chwile rozmowy i szydełkowania dla mam. Oraz szaleństwo na placu zabaw, obserwowanie zwierzątek i ochlapywanie się wodą z poidełka dla córek.

Córka gościła przyjaciółkę na nocowance.
Byłyśmy też razem w kawiarni Joy, gdzie jest sala zabaw i organizowane są warsztaty dla dzieci.
Dziewczynki zrobiły swoje gliniane talerzyki w czasie warsztatów ceramicznych.
Poza tymi atrakcjami były dziesiątki zabaw z wyobraźni dziewczyn (kim one nie były!), pluchanie w basenie i pieczenie pizzy.

Nasza parafia miała swoje święto (festa), w którym wzięliśmy udział.
Główną patronką parafii jest Nasza Pani z Nazaretu (Nossa Senhora da Nazaré).
W związku ze świętem Narodzenia NMP 8 września parafia obchodzi święto równoznaczne z polskim odpustem parafialnym. W tym roku było to w sobotę, 7 września.
Świętowanie poprzedzone było nowenną.
W niedzielę obchodzono również Święto Najświętszego Sakramentu (Festa Santissimo Sacramento). Na tę okazję przygotowano kwiatowy dywan przed kościołem. Odbyła się procesja z Najświętszym Sakramentem ulicami parafii.
Poza ucztą dla ducha, było też coś dla ciała.
Popołudniami i wieczorami przez cały weekend odbywały się koncerty.
W strefie gastronomicznej można było spróbować lokalnych specjałów. Kawiarenka parafialna serwowała sandes con carne, vinho e alhos ( bułki z wieprzowiną marynowana w winie i czosnku), frytki i ciasta. Można było też kupić bolo do caco z dodatkami.

Poczytałyśmy wspólnie, jak zwykle, wieczorami. Dwa czytania nam wypadły. Zastąpiłyśmy je wieczorami filmowymi. Córka z koleżanką oglądała Epokę lodowcową 5. A innego dnia ja z córką oglądałyśmy film IF (Istoty Fantastyczne). Miło spędziłyśmy czas.

  1. Książki czytane na głos
    1. Chatka w sercu lasu. Gaja z Gajówki. Anna Włodarkiewicz. il. Kasia Piątek
    2. Jezu, naucz nas się modlić. ks. Sebastian Kosecki
    3. Układ Słoneczny. Naukomiks. R. Mosco, J. Chad
  2. Słuchane audiobooki
    1. Ale historia… Jak zdobyłeś koronę, Bolesławie Chrobry?
  3. Mama czyta sobie
    1. Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy. John Eldredge

Książki czytane na głos

Chatka w sercu lasu. Gaja z Gajówki. Anna Włodarkiewicz. il. Kasia Piątek

Długo przybierałyśmy się do tej książki. Kilka razy proponowałam ją córce na Legimi i na Audiotece. Jednak dopiero kiedy dostała trzy części serii w prezencie od cioci i wujka, zaskoczyło. Zaczęłyśmy czytać i wsiąkła.
Już samo to, że główna bohaterka jest w podobnym wieku, korzysta z edukacji domowej oraz lubi przyrodę jest atrakcyjne.
Do tego forma wizualna. Połączenie standardowego druku z pismem „odręcznym”, notatkami, rysunkami, przepisami…
Czytamy razem, po kilka rozdziałów dziennie. To skarbnica pomysłów na wspólne aktywności.

Jezu, naucz nas się modlić. ks. Sebastian Kosecki

Mała książeczka wprowadzająca jednak głęboko w temat modlitwy.
Pierwsza część, w której trzech chłopców poszukuje skarbu, w ciekawy sposób zapoznaje czytelnika z rodzajami modlitwy- modlitwą prośby, dziękczynną, błagalną, uwielbienia. Ta część przypadła córce bardziej do gustu. Wiadomo, jest przygoda, to wiedza łatwiej wchodzi do głowy.
Druga cześć wprowadza w modlitwy słowne, tradycyjne, różaniec, czytanie Słowa Bożego. Ma charakter bardziej informacyjny.

Układ Słoneczny. Naukomiks. R. Mosco, J. Chad

Tę podróż po Układzie Słonecznym uznajemy za zakończoną.
Może zobaczymy jeszcze kiedyś zwierzako- astronautów. A przynajmniej poczytamy o ich przygodach w bardziej odległych regionach Kosmosu.

Kilka ciekawostek z naszej okolicy zostaje z nami. Gdzie były sondy skonstruowane przez człowieka? Gdzie w Układzie Słonecznym jest woda? Czy na Saturnie można stanąć? Gdzie pada diamentowy deszcz? …

Chociaż to Ziemia jest dla nas najlepszym domem, to pozostałe planety również pobudzają ciekawość i wyobraźnię.

Słuchane audiobooki

Jak zdobyłeś koronę, Bolesławie Chrobry?

Ale historia… Jak zdobyłeś koronę, Bolesławie Chrobry?

Kolejny powrót do lubianej przez całą rodzinę serii.
Tę część, z 2022 r., córka przesłuchała po raz pierwszy. Przygoda, jak zwykle, wciągająca.
Mnóstwo faktów historycznych przemyconych. Chociaż niektóre podane z narzuconą interpretacją. Najbardziej mnie zraziło przedstawienie historii św. Wojciecha.
Albo formuła serii się wyczerpuje. Albo autorka wybiera do zaprezentowania informacje oparte na wybranych faktach, interpretacjach, niekoniecznie oddających całość problemu.
I tu już rola rodzica, żeby zachęcić młodego czytelnika do dalszych poszukiwań. Można podsunąć książki inaczej przedstawiające temat.

Jednak jako zachętę do poznawania polskiej historii seria Ale historia... nadaje się doskonale.
Przykład skuteczności miałam dzisiaj, ,kiedy córka w podręczniku dla 3 klasy znalazła oś czasu z przedstawieniem królów Polski i opowiadała mi, o których już wie co nieco, a których jeszcze w ogóle nie zna.

Mama czyta sobie

Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy. John Eldredge

Swoje na liście „do przeczytania” książka ta odstała. Jednak jak już zaczęłam, to wsiąkłam.
Niesamowita przygoda. Inne, głębsze spojrzenie na męskość. Ale też na kobiecość.
Słusznie napisano w blurbie, że powinna ją przeczytać każda żona i matka mająca syna. To o mnie, więc czytam dalej:)

Tygodniowy stosik książkowy w Domowej Galerii Sztuki w Kuchni

Nadal mam plan publikować te teksty w sobotni wieczór. Żeby tak zgrabnie domknąć tydzień czytelniczy i edukacyjno- rodzinny.
Wszystko mam pięknie rozpisane w Formatniku:
czwartek zdjęcia, piątek tekst, sobota publikacja i SM.
A i tak na razie nie wychodzi.

Cóż, bywa i tak. Nie ustaję jednak. W końcu się uda 🙂

Dziękuję, że towarzyszysz mi w tej przygodzie.
Jeśli zainspiruję Cię do sięgnięcia po książkę
albo spędzisz tu miło czas, odpoczywając,
to już będzie sukces i dobry owoc tej pracy.

Rodzinne czytanie 35/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Niby przelot z Polski na Maderę, to tylko godzinne przesunięcie strefy czasowej (Warszawa -1). Jednak zaaklimatyzować się ponownie potrzebowaliśmy. Faktyczne różnice we wschodach i zachodach słońca są większe. Wpływa to na funkcjonowanie. Dobrze się rano śpi i trudniej wstać, kiedy jest ciemno;)
Tak, wiem, w Polsce tak mamy przez pół roku.
A na Maderze prawie cały czas. I przy czasie letnim, i przy zimowym czasie, dzieciaki szkolne naszych sąsiadów wstają codziennie po ciemku, żeby przed ósmą wyjść z domu z rodzicami.

Rodzinnie ten tydzień też był intensywny- pociągiem do Warszawy (jednorazowi, jak to córka nazywa, koleżanka i kolega w przedziale), spotkanie z dobrymi znajomymi, podróż na Maderę, rocznica urodzin i ślubu, wypad do aquaparku, filmowe wspominki (Porwanie Baltazara Gąbki), spacery i plaża. Pięknie zakończyliśmy wakacje.

Książkowo ciekawie. Wróciliśmy do książek zaczętych przed wyjazdem. Sięgnęliśmy też po nowe. A na półkach biblioteczki udało się zmieścić zakupione pozycje.

  1. Książki czytane na głos
    1. Układ Słoneczny. Nasze miejsce w kosmosie. Naukomiks. R. Mosco, J. Chad
    2. Lato włóczykijów. Natalia Przeździk
  2. Słuchane audiobooki
    1. Sposób na Elfa. Marcin Pałysz. Czyt: Leszek Filipowicz.
  3. Mama czyta sobie
    1. Wydmy gwiaździste. Explorer Academy. Trudi Trueit
    2. Jadwiga. Marta Kwaśnicka

Książki czytane na głos

Układ Słoneczny. Nasze miejsce w kosmosie. Naukomiks. R. Mosco, J. Chad

Pierwszy ze stosu naukomiksów zakupionych na ten rok szkolny, który razem czytamy. Temat Układu Słonecznego przerabiałyśmy już przy okazji książek i filmów Tomasza Rożka z Fundacji Nauka. To lubię. Dobrze jest jednak do tematu wracać i zapoznawać się z nowymi faktami. Zwłaszcza, że wiedza nawet o najbliższym nam kosmosie się zmienia.

Bohaterami tego komiksu są dwie dziewczynki.
Jedna choruje i musi siedzieć w domu.
Druga, jej przyjaciółka, ją odwiedza i wymyśla dla niej historię, w której ich zwierzaki domowe, jako astronauci, w wyimaginowanym pojeździe zasilanym entuzplazmą podróżują po Układzie Słonecznym.
A wszystko po to, aby zaciekawić i zająć przeziębioną dziewczynkę. Oraz wzbudzić jej entuzjazm, który umożliwia dalszą podróż zwierzako-astronautów aż po krańce naszego układu planetarnego.

Lato włóczykijów. Natalia Przeździk

Koniec tej przygody.
Dobrze się nam spędzało wakacje w towarzystwie rodzinki z Niebieskiego Domu i jej przyjaciół.
Część odwiedzanych przez nich miejsc zwiedzaliśmy razem z nimi, przynajmniej wirtualnie, korzystając z map i informacji znajdywanych w internecie
Zwłaszcza Szydłów przypadł nam do gustu. A konkretnie szydłowska śliwka w czekoladzie oraz pizza ze śliwkami ;).
Wiemy, że nie wszystkie miejsca z książek pani Natalii odwiedzimy, ale apetyt na zwiedzanie mamy rozbudzony.
W najbliższym czasie dalej będziemy poznawać naszą wyspę.

Słuchane audiobooki

Sposób na Elfa

Sposób na Elfa. Marcin Pałysz. Czyt: Leszek Filipowicz.

Do słuchania audiobooków służy najczęściej córce aplikacja Audioteka Kids na iPad. Czasami słuchamy też w aplikacji Legimi.

Sposób na Elfa córka słuchała po raz wtóry. Lubi nadal książki ze zwierzęcymi bohaterami. Chętnie wraca do tych już słuchanych. A że jest ich coraz więcej, to powtarzają się coraz rzadziej.
Przy okazji fragmenty audioksiążek przesłuchuję też ja. I choć nie jest to moja ulubiona forma obcowania z książkami, to dzięki córce, trochę się z tym oswoiłam. Ciekawe historie również mi zapadają przez ucho w pamięć.

Mama czyta sobie

Wydmy gwiaździste. Explorer Academy. Trudi Trueit

Cruz Coronado, główny bohater, to takie uwspółcześnione połączenie Tomka Wilmowskiego z serii podróżniczo- przygodowej Alfreda Szklarskiego oraz Harrego Pottera, J.K. Rowling. O elementach Jamesa Bonda (niebezpieczeństwa i gadżety z przyszłości) nie zapominając.

To już czwarty tom. Na półce jest ich jeszcze kilka. Czekają na powrót syna z wakacji. A przy okazji sama się z nimi zapoznaję.

Lubię takie książki. Od lat pozostaję im wierna. Podróże, przygody, ciekawostki o świecie, przyjaźnie… Do tego pozytywne zakończenie. Wystarczające elementy na kilka godzin dobrej zabawy w świecie swojej i autora wyobraźni.

Esej Jadwiga- samolotowa lektura

Jadwiga. Marta Kwaśnicka

Esej autorki poleconej na instagramie przez Katarzynę Głowacką. Sięgnęłam po niego, ponieważ był jedyną publikacją autorki dostępną na Legimi. Warto było. Już abstrahując od głównego tematu (ciekawego skądinąd dla mnie, miłośniczki historii, zwłaszcza historii Polski), sam styl pisania autorki jest wciągający. Umiejętność łączenia, przeplatania wątków, sprawia, że czyta się ten tekst, jak dobrą powieść. Jednocześnie jest ubogacającą, odżywczą ucztą, poszerzającą horyzonty. Pozostawia w czytelniku również chęć do poznania czy odkrycia na nowo Krakowa. Cieszę się, że sięgnęłam po ten esej.

Po tej lekturze pozostałe utwory Marty Kwaśnickiej trafiły na moją listę „do przeczytania”.

Niekompletny tygodniowy stosik w Aquaparque Madeira

Piękna pogoda na Maderze trwa.
Woda w oceanie i w przydomowym basenie w końcu ciepła, nawet dla takiego zmarzlaka, jak ja.
Pożary wygasły, z pomocą Bożą i ludzi. Codziennie jest trochę chmur i w górach popaduje. Miejmy nadzieję, że to koniec suszy na ten rok.
Na targu więcej lokalnych warzyw i owoców- czas obfitości.

Edukacyjnie zaczynamy powoli rok szkolny. Wcześniej niż w zeszłym roku.
Ale też wakacje zaczęliśmy dużo wcześniej. Od połowy maja.
I były to wakacje totalne- zero typowo szkolnych aktywności.
Co nie oznacza, że był to czas bez rozwoju i nauki.
Były podróże, były książki, były spotkania.
Nowe zainteresowania i rozwijanie wcześniejszych pasji.
Czas z rodziną i przyjaciółmi.
Obcowanie z naturą.
Czas pracy fizycznej na wiosce i czas totalnego odpoczynku.

Dobre wakacje mieliśmy.
Można wracać do bardziej ustrukturyzowanej nauki.

Rodzinne czytanie 32,33,34/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Piękny czas mieliśmy w Polsce.
Jednak jak zwykle intensywny.
Nie był to wyjazd urlopowy. Ale przeniesienie do drugiego domu, który również potrzebuje opieki.
Do tego kilka spraw do pozałatwiania.
Piękni ludzie do spotkania.
Podręczniki do kupienia.
Miejsca do odwiedzenia.

Dobrze, że można było się zrelaksować fizyczną pracą w ogrodzie.
Nie ma to jak godzinka z sekatorem i grabiami 😉

Kiedy zaczynałam pisać ten tekst był 10 sierpnia.
Nagle jednak z tygodnia zrobiły się trzy i kończę pisać 24 sierpnia.

Poniżej kilka migawek z naszego czasu w Polsce.
Poza nimi jeszcze wiele miłych spotkań, nie uwiecznionych na zdjęciach.

A teraz wracamy do książek.
Nie było ich zbyt wiele, jak na tak długi czas.
Były inne rzeczy do zrobienia i przeżycia.

  1. Książki czytane na głos
    1. Kichuś majstra Lepigliny. Janina Porazińska
    2. Mity dla dzieci. Grzegorz Kaspedke
    3. Ptaki w Polsce. Spotkania z przyrodą. Andrzej G. Kruszewicz
    4. Symetria kiełbasy czyli spacer po świecie geometrii. Anna Cerasoli
    5. Jak ciotka Fru-Bęc uratowała świat od zagłady. Anna i Tadeusz Baranowscy
  2. Czytane samodzielnie
    1. Komiksy z serii Gigant poleca, Walt Disney- Egmont
  3. Mama czyta sobie
    1. Babskie lato. Katarzyna Targosz
    2. Jezus w Nazarecie. o. Hugo de Azevedo
    3. Imię dla Róży. Natalia Przeździk
    4. Prokurator Alicja Horn. Tadeusz Dołęga- Mostowicz

Książki czytane na głos

Kichuś majstra Lepigliny. Janina Porazińska

„Już koniec?!? A jest druga część? Nie? O nie! To najlepsza książka, jaką czytałyśmy! Kichuś jest najlepszy.” Ta wypowiedź ośmiolatki może być wystarczającą rekomendacją do przeczytania tej książki z dziećmi. A ile słów polskich nowych, choć dawnych, usłyszanych. Słowniczek na końcu niezbędny do przełożenia „z polskiego na nasze”.

Mity greckie dla dzieci w wersji Grzegorza Kaspedke

Mity dla dzieci. Grzegorz Kaspedke

Przeczytałyśmy na razie 5 mitów. Jakoś nie przekonała mnie ta wersja i język, jakiego używa autor. Wolę klasyczne już mity greckie w wersji Jana Parandowskiego. Chociaż rzeczywiście nie muszą się one nadawać dla prawie dziewięcioletniego dziecka.
Córce jednak się podobają. Doczytamy powoli do końca.

Ptaki w Polsce. Spotkania z przyrodą. Andrzej G. Kruszewicz

Nowa pozycja do naszej biblioteczki zakupiona w warszawskim zoo.
Głównym czytelnikiem/ użytkownikiem docelowym jestem ja, rodzinny ptakolub.
Staram się jednak swoją pasją i ptasimi upodobaniami dzielić z rodziną. Stąd wspólne przeglądanie i poczytywanie ptasich publikacji. Moje dzieci znają z imienia o wiele więcej ptaków, niż ja w ich wieku.

Sama publikacja jest bardzo poręczna. Idealna do wzięcia w teren. Zdjęcia i krótkie opisy gatunków pomagają wstępnie określić, jakiego ptaszka zaobserwowaliśmy.

Mamy już w domu dwutomowe Ptaki Polski tego samego autora. Oraz O ptakach. Tam można znaleźć więcej ciekawostek z ptasiego życia.

Symetria kiełbasy czyli spacer po świecie geometrii. Anna Cerasoli

Zaczęta przy poprzednim pobycie w Polsce. Zakończona teraz.
Po powieściach, książkach przyrodniczych oraz książkach opartych na faktach historycznych, publlikacje opowiadające matematykę, to chyba kolejne najliczniejsze w naszej biblioteczce. Coraz wpadają nam kolejne ciekawe pozycje.

Jednak seria, do której należy Symetria kiełbasy, wyróżnia się spośród nich tym plusem, że zagadnienia i ciekawostki matematyczne opakowane są w przygody i rozmowy Filipa i jego dziadka, emerytowanego nauczyciela matematyki. To prawie tak, jakbyśmy sami mieli prawdziwego pasjonata tej dziedziny w domy. Bardzo chętnie słuchana przez córkę. Syn również swego czasu poczytywał.

Jak ciotka Fru-Bęc uratowała świat od zagłady. Anna i Tadeusz Baranowscy

Komiksowy klasyk z mojego dzieciństwa. Tym razem przeczytałyśmy go na głos na dobranoc.
Charakterystyczny styl rysunkowy T. Baranowskiego. Kolorowy, fantastyczny świat. Przygody. Wygrana walka dobra ze złem.
Lubimy.

Czytane samodzielnie

Ta półka ma jeszcze warstwy w głębokości i nie jest jedyną komiksową półką w domu

Komiksy z serii Gigant poleca, Walt Disney- Egmont

Komiksy były czytane w ilości hurtowej, jeden po drugim, liczone nie na sztuki nawet, ale na metry 😉

Poza tym wydawnictwem córka przeczytała też inne swoje ulubione komiksy, do których lubi wracać.

Mama czyta sobie

Babskie lato to świetna lektura skracająca lot samolotem

Babskie lato. Katarzyna Targosz

Trzy doświadczone życiem przyjaciółki.
Wyprawa w nieznane po południowej Polsce.
Ślonsko godka.
Szalone przygody w poszukiwaniu siebie.
Bawiłam się świetnie. Lot do Polski minął mi bardzo szybko.

Jezus w Nazarecie. o. Hugo de Azevedo

Poruszyła mnie ta książka. Autor na podstawie przypowieści opowiadanych przez Jezusa, a spisanych w Ewangeliach, snuje opowieść o Jego codziennym życiu w Nazarecie.

Najmocniej dotknął mnie fragment o tym, że Jezus też był nastolatkiem.
Że również ten czasem trudny, ale potrzebny i piękny czas dojrzewania człowieka uświęcił.

Imię dla Róży. Natalia Przeździk

Najnowsza książka Natalii Przeździk dla dorosłego czytelnika.
Książka o Irenie, jej rodzinie i przyjaciółkach.
Książka o kobiecości, która ma różne oblicza. Której nie da się jej zamknąć w jednym wzorcu, czy może raczej stereotypie.
Książka pełna życia, siły i walki o wartości.

Do tego to, co lubię u tej autorki.
Sporo humoru w codzienności i życiowe odniesienia do wiary bohaterki.

Prokurator Alicja Horn. Tadeusz Dołęga- Mostowicz

Dla równowagi konkretny przeskok czytelniczy do przedwojennej Warszawy lat XXX-tych.
Długa powieść sensacyjna o kilku wątkach splecionych osobą Jana Winklera, człowieka o wielu twarzach, i życiorysach.
Wciągająca historia, gdzie piękno przeplata się z brzydotą, bogactwo z biedą, miłość z nienawiścią, nauka z przesądem, a sprawiedliwość z przestępczością.

Tygodniowy stosik książkowy nad Czarną Hańczą

Stosik na powyższym zdjęciu nie jest kompletnny. Zdjęcie zrobiłam na koniec 32 tygodnia. Nie chciałam jednak zmieniać, tak mi się podoba ta zieleń trzcin nad Czarną Hańczą. Zresztą, jakby dołożyć do niego wszystkie komiksy przeczytane przez córkę w tym czasie, to stosik miałby co najmniej 1,5 m wysokości.

Przede mną podróż moja i córki z domu w Polsce do domu na Maderze. Syn zostaje jeszcze u dziadków.

Już sama nie wiem, który kierunek nazywać powrotem.
Tam „dom” twój, gdzie serce twoje (por. Mt. 6, 21)- więc powrót mój jest jednak w to miejsce, gdzie jest mój mąż 🙂

Do kolejnego przeczytania, z Madery!

Rodzinne czytanie 31/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Jak wskazuje tytuł, nasze rodzinne czytanie, to droga.
Nie zawsze jest to autostrada.
Czasem to krótki odcinek wiejskiej, piaszczystej dróżki.
Nie zawsze czytamy kilka książek w tydzień.
Czasem jest to rozdział czy kilka stron dziennie.
Tak też jest dobrze.

Ważne jest dla nas, że czytamy z chęcią, że czytanie to stały element naszego dnia, że czytają wszyscy członkowie rodziny.

Zanim o książkach, to jeszcze zdjęciowy rzut oka na mijający tydzień. Tak ku pamięci.

Wracamy do książek…

  1. Książki czytane na głos
    1. Lato włóczykijów. Rodzina z Niebieskiego Domu 6. Natalia Przeździk
    2. Dziwne przypadki kota Mruczysława, Renata Czerwińska
  2. Czytane samodzielnie
    1. Przewodnik po Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym
  3. Słuchane audiobooki
    1. Pozytywka Poli 1-5, seria, Anna Cholewińska- Szkolik, czyta Anna Ryźlak
  4. Mama czyta sobie
    1. Ziarna Słowa: Odnajdywanie Boga w kulturze. bp Robert Barron
    2. Zanim wyblakną wspomnienia. Toshikazu Kawaguchi

Książki czytane na głos

Lato włóczykijów. Rodzina z Niebieskiego Domu 6. Natalia Przeździk

Lato rodziny z Niebieskiego Domu trwa. Kolejne ciekawe miejsca zwiedzone. Kolejne zapachy i smaki lata utrwalone.

Nasze lato też trwa. Za chwilę przypomnimy sobie polskie wakacyjne smaki. Mam nadzieję, że gdzieś uchowały się jeszcze dla nas leśne jagody.

Dziwne przypadki kota Mruczysława, Renata Czerwińska

Mruczysław- kot proboszcza- zmaga się z własną słabością po potrąceniu przez pojazd. Wytrwale jednak obserwuje i komentuje przygody swoich przyjaciół z Torunia i Wyrębu. Tym razem w grę wchodzą forty, tajemnicze tunele, prześladowania przez rówieśników i pokonywanie lęków. A także przebaczenie i dawanie drugiej szansy.

Każdy ( długi) rozdział, to skomplikowana przygoda.
Spokojnie można było to wydać, jako serię mniejszych książeczek.
Najlepiej realistycznie ilustrowaną. Ilustracji najbardziej brakuje mojej córce.
Lub ubogaconą suplementem historycznym, mapkami, zdjęciami.
Sprzyjałoby temu również rozciągnięcie czasowe między rozdziałami. Między jednym a drugim mija nawet kilka lat.
Może pomysł do zrealizowania przy drugim wydaniu?

Zabawne jest, jak to książki pojawiają się czasami w życiu we właściwym czasie. O tajemniczym pokrzyżackim tunelu pod Wisłą coś niecoś już wiem. Natknęłam się na ten wątek niedawno w książce Izabela. Świat w płomieniach. Lubię, jak przy czytaniu „łączą się kropki” i wiedza się poszerza, a rozumienie świata pogłębia.

Czytane samodzielnie

Przewodnik po Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym

Po tę publikację córka sięgnęła po tym, jak oglądnęłyśmy film dokumentalny o warszawskim zoo. Również w związku z planowaną w tym tygodniu wizytą w tym miejscu. Przeczytała mi mnóstwo faktów o różnych zwierzętach i funkcjonowaniu ogrodu.

Słuchane audiobooki

Pozytywka Poli 1-5, seria, Anna Cholewińska- Szkolik, czyta Anna Ryźlak

Kolejna seria autorki przygód Misi z Lipowej Kliniki.

Bohaterką jest Pola, posiadaczka pozytywki, która przenosi ją i jej koleżankę w różne miejsca świata. Dzięki temu Pola poznaje naocznie różne kultury, zwierzęta w ich naturalnym środowisku i historię konkretnych krajów.

Córka przesłuchała wszystkie dostępne części, jedną po drugie.
Najbardziej podobała się jej część Polowanie na zorzę polarną.
Dlaczego? Przecież to oczywiste. Bo jest tam pełno śniegu.
(Jakby jeszcze nie było wiadomo, czego najbardziej brakuje dziecku przeniesionemu z Polski na Maderę, to już wiadomo;))

Mama czyta sobie

Ziarna Słowa: Odnajdywanie Boga w kulturze. bp Robert Barron

Wyciągnęłam tę książkę z półki, żeby polecić mężowi część, w której autor komentuje różne filmy.
Jednocześnie sama po nią sięgnęłam ponownie. Czytałam ją wcześniej, ale przerwałam w połowie. Tym razem doczytałam do końca.

Bardzo wartościowa książka. To zbiór felietonów, w których biskup Robert Barron komentował na bieżąco różne wydarzenia kulturalne w USA i na świecie. W tej chwili spoglądam na nie już nieco z perspektywy czasu. Jednak sytuacja na świecie w ciągu kilku lat nie zmieniła się aż tak bardzo, by straciły na swej aktualności.

Filmy, książki, wydarzenia polityczne i kulturalne, do których odnosi się autor nadal są dostępne do poznania. Można o nich poczytać czy je oglądnąć i wejść z nimi we własną polemikę, wzorem biskupa Barrona.

Podstawowe światło na to o czym i po co jest ta książka może rzucić poniższy fragment z przedmowy do niej.

Podczas Soboru Watykańskiego II dokument Lumen gentium uznał dobro istniejące w innych religiach oraz w osobach, które nigdy nie słyszały o Bogu, stwierdzajàc: „Cokolwiek bowiem znajduje się w nich z dobra i prawdy, Kościół traktuje jako przygotowanie do Ewangelii” ( Lumen gentium, 16). Łącząc zatem to nauczanie z mądrością Justyna [Męczennika] i Klemensa [Aleksandryjskiego], uświadamiamy sobie, że w popularnych dziełach naszej kultury można nie tylko znaleźć elementy prawdy, ale także są one pomocne w przygotowaniu drogi na pełne przyjęcie Ewangelii!

Fragment przedmowy autorstwa kardynała Timothy’ego Michael’a Dolana

Dla mnie się trochę rozjaśniło po przeczytaniu tej książki. Do tej pory dominowało we mnie nastawienie do unikania współczesnych dzieł kultury (zwłaszcza filmów, chociaż książek też, widoczne może nawet chwilami nawet na tym blogu). Drażniła mnie ta wszechobecna poprawność polityczna, to wykorzystywanie nawet filmów dla dzieci czy familijnych, do umieszczania w nich wtrętów ideologicznych.

Nastawienie autora jest inne. We wszystkich szuka jakiegoś ziarna Słowa, okruch dobra, z którego można skorzystać, aby czytelnika, widza, obserwatora wydarzeń, odbiorcę kultury podprowadzić do prawdziwego Dobra i jedynej Prawdy, do najlepszej Nowiny, do Ewangelii.

Zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję, żeby spróbować takiej perspektywy patrzenia na współczesną sobie rzeczywistość.

Biskup Robert Bardzo aktywie działa na polu Ewangelizacji i Nowej Ewangelizacji nie tylko poprzez swoją codzienną posługę biskupią wobec wiernych w swojej diecezji, ale również na współczesnym aeropagu, w szeroko pojętym internecie. Przez publikacje na Youtube, przez głoszenie Słowa w mediach społecznościowych oraz tworząc internetową społeczność ludzi, którzy chcą pogłębiać swoją wiarę i wiedzę. Jest tam mnóstwo materiałów, część darmowych, część dostępnych po zadeklarowaniu comiesięcznej wpłaty na rozwój dzieł Word on Fire.

Zanim wyblakną wspomnienia. Toshikazu Kawaguchi

Siłą rozpędu przeczytałam trzecią część serii Zanim wystygnie kawa.
Nie są to długie książki. Każda to mniej więcej 4 rozdziały/ opowiadania zapisane na ok. 150 stronach.

Tym razem bohaterowie z poprzednich części prowadzą kawiarnię Donna Donna na zboczu góry Hakodate, na wyspie Hokkaido, prawie 900 km od Tokio.
Kawiarnia ma tę samą właściwość, co tokijska kawiarnia Feniculi Fenicula- jej klienci, pod pewnymi ścisłymi warunkami mogą się na chwilę przenieść w czasie.

Przyjemna lektura. Niosąca nadzieję i zachęcająca do działania, do zmiany, do czynienia dobra.

Książki z tygodnia na plaży Formosa, Madera

Jutro lecę z dziećmi do Polski.
Kończę ten tekst.
Jeszcze trochę pakowania i spotkanie z koleżankami na basenie przed nami.
Potem odpoczynek.
I w drogę.

Książki na wyjazd bierzemy ze sobą tylko w formie czytników ebooków i aplikacji do audiobooków. Zamierzamy przywieźć troch nowych lektur z Polski, oszczędzamy więc miejsce w walizkach.

Rodzinne czytanie 30 / 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Błyskawicznie tydzień ostatni minął. Nawet nie wiem, kiedy.
Spory w tym udział mogły mieć moje godziny zatopione w książkach.
Mieliśmy też dwie wizyty znajomych z Polski.

Syn przedpołudnia spędzał na półkoloniach kajakowych, a popołudnia z nowopoznanymi kolegami portugalskimi i z innych krajów.

Córka miała swoje atrakcje.
Między innymi spotkania z koleżankami ( nowymi i dawnymi).
Kino z mamą.
Daleki spacer z rodzicami na nieznaną część pobliskiej lewady.
Udział w obowiązkach domowych- pierwsza zupełnie samodzielnie obrana spora porcja ziemniaków do obiadu, to prawdziwy powód do dumy.
Czy poszukiwanie wodnych zwierzątek z tatą na Prainhi, koło Caniçal.

Wspólnie zaczęłyśmy jedną nową książkę i kontynuowałyśmy zaczętą.
Mi natomiast udało się przeczytać dwie książki i przeczytać kilka rozdziałów z książek czekających na dokończenie.

  1. Książki czytane na głos
    1. Dziwne przypadki kota Mruczysława. Renata Czerwińska
    2. Lato włóczykijów. Natalia Przeździk
  2. Słuchane audiobooki
    1. Kłopoty? Są koty! Seria. Marcin Przewoźniak, czytają: M. Aleksandrowicz, J. Marczewski, A. Orsztynowicz- Czyż
  3. Mama czyta sobie
    1. Zanim wystygnie kawa. Opowieści z kawiarni. Toshikazu Kawaguchi
    2. Zanim wystygnie kawa. Toshikazu Kawaguchi

Książki czytane na głos

Dziwne przypadki kota Mruczysława. Renata Czerwińska

Koci detektyw rozwiązujący kryminalne zagadki w małym miasteczku i w wiejskiej parafii? To musiało się udać.

Przeczytałyśmy dopiero dwie historie z pięciu. Krótkie nie są. Akcja rozwija się i pędzi niemal jak na rollerkosterze. Prawie jak u ojca Mateusza w Sandomierzu. Tylko okolice inne, bo autorka umiejscowiła wydarzenia w Wąbrzeźnie w województwie kujawsko- pomorskim i w okolicach Torunia.

Poza sympatycznymi bohaterami i mniej sympatycznymi złoczyńcami istotne są ciekawostki historyczne. Miejsca wydarzeń są równie ważne, jak ludzie ( i zwierzęta).

Renata Czerwińska jest wieloletnią dziennikarką pisma „Niedziela” oraz autorką m.in. książek o świętych Kościoła Katolickiego dla dzieci i dorosłych.
Również w książce o kocim detektywie nie omija tematów wiary i religii.
Dla nas to wartość. Bo pisze o czymś, co znamy. Nie zawęża świata, nie usuwa z niego Boga.
A jeśli sięgnie po tę książkę ktoś niewierzący czy poszukujący, będzie miał szansę zobaczyć to oblicze Kościoła, którego nie pozna z pierwszych stron głośnych gazet czy social media, skupionych na wytykaniu zła. I dobrze, że wytykają, oczyszczenie i stawanie w prawdzie są niezbędne do ciągłego nawracania się. Jednak to dobra jest w codziennym życiu Kościoła, wspólnoty wierzących, zdecydowanie więcej. I o tym również trzeba mówić.

Lato włóczykijów. Natalia Przeździk

Niespiesznie czytamy dalej.
Tak. Książki z tej serii zostają z nami zwykle na dłużej.
Każdy rozdział to zwykle osobna przygoda, nie mamy więc po co się spieszyć.
I możemy przeżywać je razem z bohaterami, jedną przygodę dziennie.

Autorka wydała już 6 książek z tej serii, z czego 1, 2, i 6 są typowo wakacyjne. Część trzecia również może być zródłem inspiracji do podróży po Polsce, zwłaszcza po Beskidzie Niskim. A części 4 i 5 mogą być także pomocą w przeżywaniu Adwentu i Bożego Narodzenia oraz Wielkiego Postu i Wielkanocy.

Słuchane audiobooki

Audiobooki z serii Kłopoty? są koty! są świetnie przeczytane

Kłopoty? Są koty! Seria. Marcin Przewoźniak, czytają: M. Aleksandrowicz, J. Marczewski, A. Orsztynowicz- Czyż

Ostatnie dni, to liczne projekty lego córki. A najlepiej się buduje, kiedy można jednocześnie posłuchać ciekawej historii.

Takie są właśnie historie z serii Kłopoty? Są koty! Każda z nich to 30-60 min dobrej zabawy.

Moja ulubiona postać, świetnie zagrana przez lektora, to sąsiad z ostatniego piętra kamienicy, której piwnice zamieszkują koty, wytrwale próbujący upolować kota na potrawkę do podania w swojej restauracji. Nie udaje mu się nigdy, dlatego można do niego pałać sympatią bez wyrzutów sumienia;)

Mama czyta sobie

Czytanie książek nie w kolejności pisania/ wydawania zaczyna wchodzić mi w krew.

Zanim wystygnie kawa. Opowieści z kawiarni. Toshikazu Kawaguchi

Wybrałam tę książkę wyjątkowo nie z osobistego polecenia, ale wypatrzyłam na stronie lubimyczytać.pl w plebiscycie Książka Roku 2023 w kategorii Literatura Piękna. I dałam jej szansę. Żeby spróbować czegoś nowego. Poczytać autora z innego kręgu kulturowego.

To książka z kategorii realizmu magicznego.
Wszystko z niej mogłoby się wydarzyć, nawet w tej chwili. Poza podróżami w czasie, których jeszcze nie potrafimy.
Bohaterowie opowiadań mają jednak do dyspozycji krzesło w konkretnej kawiarni i kawę nalaną przez konkretną kobietę, by przenieść się w czasie na chwilę, trwającą do wystygnięcia kawy.
Podróż ta obwarowana jest konkretnymi zasadami, które zniechęcają wielu chętnych. Najtrudniejsza do przyjęcia jest ta, że wizyta w przeszłości nie zmieni teraźniejszości. Nieliczne osoby na taką wyprawę się jednak decydują.
I chociaż nie zmienia ona niczego, jednocześnie zmienia wszystko.

Tak naprawdę to opowieści o miłości, o tym, co dotyka każdego z nas.

Ciekawie było też podejrzeć japońską kulturę chociaż w taki sposób.

Dopiero na koniec dowiedziałam się, że to kolejna książka z cyklu.

Zanim wystygnie kawa. Toshikazu Kawaguchi

Opowieści były na tyle ciekawe, że od razu sięgnęłam po część pierwszą.

Chociaż niewłaściwa kolejność czytania nie wpłynęła mocno na odbiór Zanim wystygnie kawa. Opowieści z kawiarni, to jednak dopiero przeczytanie pierwszej części wyjaśniło wątki opowieści dotyczące pracowników kawiarni, przewijających się przez wszystkie części. Jeśli masz wybór, to zacznij od Zanim wystygnie kawa.

Każdy rozdział to opowiadanie o innym gościu kawiarni, który podejmuje wyprawę w czasie.
I chociaż mierzą się oni z sytuacjami trudnymi, nierzadko granicznymi, to po przeczytaniu zostaje nadzieja.
Bardzo chrześcijańska nadzieja, że nawet ból i cierpienie mogą przynieść dobro, mogą zostać przemienione w dobro. Czasem wymaga to rezygnacji w jakiś sposób z siebie, ze pewnych swoich przekonań czy oczekiwań.

Książki z tygodnia na Maderze, na tle widoku z plaży Prainha na Caniçal

W przyszłym tygodniu na dłuższą chwilę lecimy do Polski.
Znowu przywieziemy trochę książek do biblioteczki, chociaż dominować będą raczej podręczniki na kolejny rok szkolny.
Nadal mnie zaskakuje, że w dzieciństwie dwumiesięczne wakacje trwały tak długo.
Teraz mamy 3-4 miesięczne wakacje, a i tak w moim odczuciu są krótkie.
To postrzeganie czasu, wraz z jego upływem i życiowym doświadczeniem się zmienia.
I chociaż dobre chwile mijają szybko, to te trudne również mijają szybciej. Najważniejsza i tak pozostaje chwila obecna. Jedyna, na którą mamy wpływ.

Wielu dobrze przeżytych chwil w tym tygodniu Ci życzę 🙂

Rodzinne czytanie 29/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Pożegnaliśmy naszych polsko-włoskich gości i ruszyliśmy dalej z rodzinnym lipcem na Maderze.

Część książek czytamy szybko, w ciągu tygodnia (czy dnia).
Część dozujemy sobie po rozdziale przez dłuższy okres.

  1. Książki czytane na głos
    1. Nocny gość. Muzeum z pazurkiem. Holly Webb
    2. Lato włóczykijów. Natalia Przeździk
  2. Słuchane audiobooki
    1. 20000 mil podwodnej żeglugi. Jules Verne, czyta: Piotr Balazs
  3. Mama czyta sobie
    1. Będę tu z tobą. Robert D. Fijałkowski
    2. Stan splątania. Roksana Jędrzejewska- Wróbel

Książki czytane na głos

Nocny gość. Muzeum z pazurkiem. Holly Webb

Kolejna część serii Muzeum z pazurkiem.
Tym razem poznajemy Piotrusia, czarnego kociaka, który w tajemniczych okolicznościach trafia do muzeum.
Czy inne koty go przyjmą? Czy odnajdzie się w nowym miejscu?
Kilka wieczornych czytań i już wiemy 🙂

Lato włóczykijów. Natalia Przeździk

Dzięki tej książce wakacjujemy i podróżujemy po okolicach Gór Świętokrzyskich z niekompletną rodzinką z Niebieskiego Domu( tata w Krakowie remontuje dom) i ich przyjaciółmi.

Część odwiedzanych miejsc jest naszej rodzinie znana osobiście. Jednak dla naszej córki są mimo tego zupełnie nowe- byliśmy w nich kiedy miała 1-2 latka.
Taki minus podróżowania z maluchami, że nie są w stanie po latach przywołać świadomych wspomnień z tego okresu.
Jednak podróże rozwijają, tak samo, jak książki, niezależnie od wieku czytelnika/ podróżnika. Nawet, jeśli małe dzieci ich nie pamiętają.

Nie wiem, czy już to pisałam na blogu, ale książki Natalii Przeździk mają też ten plus, że autorka podpowiada nie tylko, co warto zwiedzić, ale też przypomina ciekawe książki czy muzykę, na którą, nie czytając tej serii, może bym nawet nie trafiła. Książki czy autorzy trafiają na moją listę „do przeczytania”. A co do muzyki, to przesłuchanie nawet jednego utworu spoza gatunków czy twórców już znanych i lubianych, poszerza muzyczne horyzonty.

Słuchane audiobooki

20000 mil podwodnej żeglugi. Jules Verne, czyta: Piotr Balazs

Nasz nowy pomysł czytelniczy. Rodzinne słuchanie książek w wersji audio w czasie samochodowych wycieczek.

Nowy, bo tym razem angażuje się cała rodzina. Do tej pory, to raczej ja słuchałam z dziećmi w dłuższych i krótszych trasach. A tym razem książkę wybraliśmy z listy „do przeczytania” taty.

Bo #TataTeżTuJest i #TataTeżCzyta. Ostatnio dużo więcej, i to fikcji, a nie książek biznesowych i technicznych, jak do tej pory. Dlatego możemy znaleźć coś nadającego się do wspólnego słuchania całą rodziną.

Po rodzinnych ustaleniach padło na 20000 mil podwodnej żeglugi, Juliusza Verne’a.
Za nami dopiero 1,5 h słuchania, ale książka to złoto dla rodzica w edukacji domowej.
Możne posłużyć, jako punkt wyjścia do rodzinnego projektu geograficzno- historyczno- podróżniczo- przyrodniczo- językoznawczego 😉
Te wszystkie długości i szerokości geograficzne.
Te szczegóły sztuki żeglarskiej.
Te historie odkrywania kontynentów, podróży dalekomorskich.
Te przyrodniczo- fizyczne wyliczenia udowadniające, jak musiałoby wyglądać ogromne zwierzę, żyjące głęboko w oceanie.
A do tego angielskie nazwy osób i miejsc, zgrabnie przeczytane przez lektora.
Bardzo mi się podoba 🙂

Poza tą książką inne audiobooki w tym tygodniu córka słuchała sama.
Nie opisuję ich tu, bo pojawiały się już na blogu wielokrotnie- lubi do nich wracać.
M. in. Puc, Bursztyn i goście i inne książki J.A. Grabowskiego
oraz wszystkie części Drużyny Oka, Marcina Mortki.

Mama czyta sobie

Będę tu z tobą. Robert D. Fijałkowski

Chyba pierwszy pisarz, którego książkę wydaną w serii Opowieści z wiary czytam. I to jego debiut literacki. Bardzo udany moim zdaniem.
Kiedy tylko zagłębiłam się w historię Zuzanny i rodzinnej tajemnicy, to przepadłam. Musiałam jak najszybciej doczytać do końca.
Kosztem snu. Jak zwykle.

Stan splątania. Roksana Jędrzejewska- Wróbel

Książka Stan splątania skradła moje serce.

Nie pamiętam już, jak trafiła na moją listę.
Chyba wtedy, kiedy szukałam, czy są polscy autorzy tworzący wartościowe książki w kategorii Young adult/ Młodzi dorośli.
Wnoszące więcej niż Rodzina Monet, o której wspominałam na blogu( przeczytałam dwie części z polecenia siostrzenicy), i której swoim dzieciom, ani nikomu znajomemu nie podsunę. Szkoda czasu. Przeczytałam dwie części i kolejnych nie zamierzam.
Bo nie jest mi obojętne, co czytam i co do czytania polecam.
Oczekuję już od lektury czegoś więcej niż rozrywki. A kiedy szukam rozrywki, to przynajmniej nie połączonej z promowaniem szkodliwych zachowań.
Może staję się bardziej wybrednym czytelnikiem. Albo bardziej dojrzałym. Swoje błędy czytelnicze już popełniłam 😉

Coraz bardziej doceniam to, że nie wiem, o czym będzie książka, którą zaczynam. Jest na mojej liście, znaczy, że ktoś mi ją polecił albo chcę ją sprawdzić.
Nie czytam jednak opisu ani streszczenia. Tylnej okładki nie widzę, dlatego treść blurba ( nowe słowo, które dziś poznałam;)) jest mi nieznana. Nawet spisu treści nie widzę.
Z taką białą kartą wkraczam w historię. Podoba mi się to.
Choć lubię też wracać do książek, które już znam.

I teraz już nie wiem, czy pisać, czym mnie urzekł Stan splątania 😉

Autorka porusza wątki dotykające mnie od dawna.

Z jednej strony są dzieciaki kończące szkołę podstawową ( jak mój syn w tym roku). Poruszonych jest wiele kwestii trudnych, od których jesteśmy dość daleko, bo nasze dzieci nie uczą się w elitarnej, prywatnej szkole, jak bohaterowie książki, ale korzystają z edukacji domowej. Znamy jednak te problemy, jak nie z autopsji, to z opowieści- „wyścig szczurów” od pierwszych klas podstawówki, ‚zbyt’ liczne zajęcia pozalekcyjne- jakby oceny miały być tym, co nas definiuje, jako ludzi sukcesu. NIedobór czasu na szukanie własnych pasji, poznawanie siebie i budowanie relacji.
Chęć uniknięcia tego, jest jednym z powodów, dla których wybranej ścieżki edukacyjnej się trzymamy, mimo że łatwa nie jest.

Są wielorakie rodzinne problemy, niemalże prosto z poradni rodzinnej lub gabinetu terapety.

I są seniorzy, mieszkańcy prywatnego domu opieki.
Moje serce od zawsze najbardziej skłania się ku osobom w starszym wieku, sędziwym, doświadczonym latami i życiem.
Jako dziecko lubiłam spędzać czas z pradziadkiem, odwiedzać z nim inne rodziny we wsi. Lubiłam opowieści starszych.
Kocham historię.
Chętnie czerpię z ludzkich doświadczeń i mądrości.
Cenię sobie kontakt z tymi, którzy wiele lat więcej niż ja już przeżyli.
To był jeden z powodów, dla których jako miejsce pierwszej pracy, po studiach pielęgniarskich wybrałam oddział geriatryczny.
Wiem, że nie zawsze wiek równa się dojrzałość i życiowa mądrość.
Mam w sobie jednak ogromny szacunek do osób starszych.

W powieści autorka splata ciekawie losy bohaterów.
Przeprowadza ich przez trudne sytuacje.
Daje jednak też nadzieję.
Że można coś zmienić na lepsze. W sobie.
Ale też pomóc drugiemu.
Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni.
Bez wspólnoty z innymi usychamy, gorzkniejemy, gubimy siebie.

Zachęcę do tej książki mojego nastolatka. Ciekawe, co powie, jak/jeśli ją przeczyta.

Książki czytane w tym tygodniu- na plaży w Seixal na Maderze

Zaczął się tydzień kajakowych półkolonii nastolatka. To akurat wielki plus wakacyjnego pobytu na Maderze. Dzieciaki mogą po tygodniu( czy dłużej) wypróbować różne dostępne tu sporty wodne.
Z młodszą mamy w tym czasie w planie inne atrakcje. Spacery do parku, spotkanie z koleżankami, może kino.
Rodzinnie może dopiero w sobotę gdzieś wyskoczymy poza miasto.
A w międzyczasie czytanie 🙂

Rodzinne czytanie 28/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Kolejny tydzień chorobowy za nami. Ale już, dzięki Bogu, wychodzimy na prostą.

W niektóre dni udawało się wyskoczyć nawet na zwiedzanie wyspy z naszymi gośćmi. Przynajmniej ci członkowie rodziny, którzy akurat się znośnie czuli. Reszta odpoczywała w domu.

Był spacer do Câmara de Lobos. Były góry. I przejażdżka po nie takim dzikim zachodzie, do naszych ulubionych punktów widokowych.

Lubię co jakiś czas spojrzeć na Maderę na nowo, oczami naszych gości.

  1. Książki czytane na głos
    1. Lato włóczykijów. Natalia Przeździk
    2. Muzeum z pazurkiem. Mapa skarbów. Holly Webb
  2. Mama czyta sobie
    1. Namaluj mi anioła. Małgorzata Lis
    2. Explorer Academy. Podwójna helisa. Trudi Trueit

Książki czytane na głos

Lato włóczykijów. Natalia Przeździk

Prawdziwie wakacyjna lektura.
W najnowszej książce Natalia Przeździk zabiera czytelników razem z rodziną z Niebieskiego domu na wakacje u przyjaciół w Górach Świętokrzyskich.
Dobrze jest spotkać starych znajomych, również tych literackich.
To prawie jak wakacje z przyjaciółmi.
Dobra codzienność, radość z drobiazgów i poznawanie Polski. Same dobre rzeczy.

Muzeum z pazurkiem. Mapa skarbów. Holly Webb

Sięgnęłam po tę serię, poleconą przez instagramową znajomą, z nadzieją na dobre książkowe chwile dzielone z córką.

Za nami pierwsza książka( choć nie pierwsza w serii) Mapa skarbów.
Jest w niej wszystko na kilka wieczorów czytania.
Są kociaki( nadal ulubione zwierzęta córki), są przygody, jest muzeum, jest trochę historycznych artefaktów i poszukiwania ukrytego skarbu.

Jak najbardziej nadaje się do samodzielnego czytania dla początkujących czytelników, jak inne książki Holly Webb.

Mama czyta sobie

Namaluj mi anioła

Namaluj mi anioła. Małgorzata Lis

Z chęcią sięgam po powieści z serii Opowieści z Wiary, wydawnictwa eSPe.

Czytam je najczęściej używając aplikacji Legimi na czytniku Pocketbook. Na półkę w Legimi wkładam książki z poleceń, z ulubionych wydawnictw, z mojej listy życzeń. Konkretny tom wybieram zwykle po ilustracji na stronie tytułowej. Opowieść jest tym samym dla mnie niespodzianką, ponieważ nie czytam noty edytorskiej z tylnej okładki, z którą zapoznałabym się czytając książkę w wersji papierowej.

Namaluj mi anioła, to ciepła opowieść o miłości. Tej prawdziwej. Wymykającej się ludzkim planom i pomysłom. Chodzącej różnymi ścieżkami, czasem trudnymi. Kiedy jednak na tych ścieżkach pojawiają się anioły, szanse na szczęśliwy finał się rosną. Wystarczy je rozpoznać i przyjąć ich pomoc.

Do tego jest Warszawa, którą znam. Jest Białowieża i okolice- jedno z rodzinnie ulubionych miejsc w Polsce. I jeszcze trochę historii Polski. To elementy, które lubię w książkach polskich autorów.

Explorer Academy. Podwójna helisa. Trudi Trueit

Kolejna, trzecia już część Akademii Odkrywców, którą przeczytałam.

Sięgam czasem po książki skierowane do młodzieży.
Po pierwsze dlatego, że lubię ten gatunek.
Po drugie, by wiedzieć, czy warto coś nowego podsunąć swoim dzieciom, zwłaszcza nastolatkowi. Co prawda większość lektur wybiera sobie sam. Jednak mieszkańcy półek naszej domowej biblioteki pojawiają się w naszym domu najczęściej przy moim aktywnym udziale. Chcę zatem sprawdzić, czy to pozycje wartościowe. A przynajmniej nie szkodliwe.

Seria Akademia Odkrywców wypada w tej kategorii dość korzystnie. Jest w niej miejsce na wartości takie jak rodzina, przyjaźń, zaufanie, wytrwałość, wysiłek i ciężka praca. Jest przygoda, są zagadki, naukowcy różnych dziedzin jako współcześni superbohaterowie.

Na końcu książki przedstawione są konkretne sylwetki naukowców i ich prace, które są inspiracją w tej części .

Tygodniowy stosik książkowy z wyspami Desertas w tle

Przez najbliższe dni dajemy sobie czas na powrót do pełni sił. Starając się nie zaniedbywać przy tym podstawowych obowiązków. I korzystając z ostatnich dni z odwiedzającymi nas przyjaciółmi.

Plany czytelnicze na razie podążają za zainteresowaniami.
Czytamy to, na co przyjdzie nam ochota.
Taki wakacyjny czas czytelniczy.
Lektury szkolne czy książki pogłębiające wiedzę na różne tematy też lubimy. Wszystko jednak w swoim czasie 🙂

Masz jakieś swoje wakacyjne lektury? Takie, do których wracasz regularnie?

Rodzinne czytanie 27/ 2024- nasza droga do czytelniczej pasji

Lipiec na Maderze, jak na razie, ma swoje plusy.
Kiedy w Polsce jest upał ponad 30, tu mamy 24-25, max. 27* Celsjusza.

Naprawili nam basen osiedlowy, rozpoczęliśmy więc sąsiedzki sezon kąpielowy. W końcu można zobaczyć, kto aktualnie mieszka w bloku;)

Za nami kilka spotkań ze znajomymi, nie widzianymi od początku maja.

Ale też pierwsze letnie infekcje.
Pozwalamy więc sobie na odpoczynek. Również z książką w ręku.

  1. Książki czytane na głos
    1. 12 opowieści o aniołach. Historie prawdziwe. Grzegorz Kiciński, ilustracje Kasia Kossowska
    2. Raz, dwa, trzy. Piaskowy Wilk. Åsa Lind
  2. Mama czyta sobie
    1. Izabela. Świat w płomieniach. Krzysztof P. Czyżewski
    2. Izabela i sześć zaginionych koron. Krzysztof P. Czyżewski

Książki czytane na głos

12 opowieści o aniołach. Historie prawdziwe. Grzegorz Kiciński, ilustracje Kasia Kossowska

Zaczęłyśmy te książeczkę czytać przed wylotem do Polski na egzaminy i uroczystości. Teraz dokończyłyśmy.

Historie ubrane w słowa przez Grzegorza Kicińskiego są piękne, wzruszające i przede wszystkim… prawdziwe. Na końcu każdej opowieści jest zachęta do naśladowania konkretnego bohatera, do rozwijania w sobie dobra i pomnażania go w świecie.

Zachęcam szczególnie do zamówienia tej książeczki na stronie Fundacji Aniołów Miłosierdzia i wsparcia finansowego pierwszego hospicjum dla dzieci i dorosłych na Litwie.

Raz, dwa, trzy. Piaskowy Wilk. Åsa Lind

Czytamy aktualnie część trzecią. Po raz kolejny. Córka mogłaby te książkę czytać ze mną wciąż od nowa.

Przygody Karusi-z -domku-nad-morzem i jej rozmowy z przyjacielskim Piaskowym Wilkiem pomagają nabrać dystansu do różnych spraw. A czasem po prostu oderwać myśli od codzienności i pomyśleć o czymś nowym. Na przykład o świecie zupełnie innym od naszego. Jaki by był? Jaka ja bym tam była? Taka sama czy zupełnie inna?

Piaskowy Wilk to jedna z tych książek, które bardzo polecam.
Warto mieć w domu. Warto czytać dzieciom, wnukom, kuzynom, podopiecznym … Warto dawać w prezencie. Warto poznać i dzielić się nią z innymi.

Mama czyta sobie

Bardzo lubię powieści historyczne. Mniej lub bardziej wierne historycznym faktom, ale z akcją toczącą się w konkretnej przeszłości. Nazywam je też czasem dla siebie książkami kostiumowymi.

Ostatnio odkrytym przeze mnie autorem powieści historycznych jest Krzysztof P. Czyżewski. Przeczytałam od razu obie jego książki. Prawie jedna po drugiej. Ale w odwrotnej kolejności.
Zanim się zorientowałam, że część pierwsza, to jednak część druga, wciągnęłam się już w opowieść. Nie chciałam przerywać i przeskakiwać na rzeczywistą część 1.
Taki minus ebooków. Ciężko zaglądnąć na tylnią okładkę by przeczytać opis książki przez rozpoczęciem.

Izabela. Świat w płomieniach. Krzysztof P. Czyżewski

Księżna Izabela Czartoryska, Migdał, Polska wymazana z mapy Europy, miasto, które nie daje się zniszczyć i zagadka, która może pomóc przywrócić Ojczyźnie wolność.

Ta książka, to rozbudowana opowieść, w której autor prowadzi czytelnika po czasach i miejscach ważnych dla historii Polski.
Mnóstwo ciekawostek i faktów sprawnie wplecionych w fabułę.
Osoby i artefakty, o których dowiadujemy się więcej, niż poznaliśmy na lekcjach historii, albo słyszymy o nich w ogóle po raz pierwszy.
Do tego zagadka, zawikłana niemal jak u Agaty Christie, ale ciągnąca się przez wieki.
Trochę historii, trochę fantazji autora, by wszystkie elementy zgrabnie spleść we wciągającą całość.

Bardzo dobrze spędzone godziny z tą książką.
Chociaż czytałam ją jako drugą, wiedza z kolejnej części w żaden sposób nie wpłynęła negatywnie na przyjemność czytania.

Izabela i sześć zaginionych koron. Krzysztof P. Czyżewski

Gdzie są korony polskich królów z wawelskiego skarbca? Czy księżna Izabela, z pomocą sprawdzonego kompana, zdoła rozwiązać tę zagadkę i odnaleźć zaginione insygnia królewskie?
Czasy nie są wiele spokojniejsze niż w części pierwszej. Dzieje się wiele, a okazje do zagarnięcia insygniów zdarzały się na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Czy możliwe jest odnalezienie wskazówek po takim czasie?

Ta książka to bardzo dobra okazja do poznania kawałka historii Polski. I przeżycia przygód z kobietą renesansu.

Stosik książkowy na wybrzeżu w Funchal, stolicy Madery.

Bardzo dobrze nam z książkami.
To wierne towarzyszki naszych dni.
Nawyk wspólnego wieczornego czytania pomaga nam spokojnie zakończyć dzień.
Nawet, a może szczególnie wtedy, kiedy dużo się dzieje, bo mamy np. gości w domu.

A jakie Ty masz nawyki ułatwiające przejście z intensywnego dnia w spokojny wieczór? Podziel się w komentarzu.