Listopad jest u nas mocno urodzinowy. Nasz Pierworodny w ostatnim tygodniu skończył 14 lat. Wielki już z niego chłop. Dosłownie. Patrzy na mnie z góry, a do niskich nie należę.
14 lat skończone. Kiedy to minęło?
Poza tym za nami trochę nauki, zdany przez syna egzamin z Wiedzy o Społeczeństwie, popołudnie na Formosie ze znajomymi, którzy przylecieli na zimę na Maderę, spacer po prawie jesiennym lesie, w którym znaleźliśmy więcej owiec niż grzybów, urodziny Młodszej przyjaciółki w parku Wyspa Ptaków oraz wiele przeczytanych, książkowych stron.
Seria ta bardzo nam pasuje. Czyta się przyjemnie i za każdym razem rozdział to za mało. Dlatego skończyłyśmy już tę część. Anton pojawił się w niej na krótko, ale spowodował sporo zamieszania. Zwłaszcza zostawiając za sobą nieoczekiwany upominek, który odmienił życie licznej rodzinki. Na lepsze. Warto zajrzeć do tej pozycji.
Niesamowity. Jak wspaniały jest nasz Bóg.
Niesamowity. 100 opowiadań o Bogu i nauce. Louie Giglio
Zaplanowałyśmy zakończenie książki do wylotu do Polski, a to już niedługo. Wyliczyłyśmy, że mamy do przeczytania trzy rozdziały dziennie. Dzięki temu mamy okazję poznać kilka ciekawostek dziennie.
Ogar na tropie
Wczoraj najbardziej zaciekawiła nas opowieść o ogarach ( co sprawia, że są tak wyjątkowymi tropicielami) oraz wyzwanie i zachęta do zostawiania swoim życiem zapachu miłości, który doprowadzi innych do Dawcy wszystkiego, który Sam jest Miłością.
Ortografia w wierszykach
H. Ortografia w wierszykach. Tomasz Elbanowski
Tę książeczkę córka dostała od koleżanki. Po jej przeczytaniu, wydaje się nam, że to bardzo fajna seria. Samo nagromadzenie takiej ilości słów z literą H w jednym miejscu jest ciekawe. Wielu słów córka jeszcze nie znała. Te najrzadsze są wyjaśnione w słowniczku na końcu książeczki. Podoba mi się, że wierszyki mają zwykle jakiś sens. Nie są po prostu zlepkiem słów z literą H. Co ciekawe, nie ma też wale słów z CH. żeby nie wprowadzać zamętu. Dodatkowym atutem są ilustracje Małgorzaty Flis.
Piaskowy Wilk
Raz, dwa, trzy. Piaskowy Wilk. Åsa Lind
Karusia i Piaskowy Wilk potowarzyszą nam jeszcze trochę. To zbiorcze wydanie zawiera wiele opowieści. Dopiero zaczęłyśmy część drugą- ćwiczenia z myślenia.
Życie w grodzie
Życie w grodzie. Napisał i zilustrował Jarosław Gryguć.
Zadania z córki podręcznika Tropiciele zachęciły nas do poszerzenia wiedzy na temat początków Państwa Polskiego. Świetnie nadaje się do tego seria Kultura Piastów dla dzieci, TuPowstałaPolska.pl z okazji 1050-lecia Chrztu Polski.
Zaczęłyśmy od części Życie w grodzie, żeby zobaczyć, jak wyglądała codzienność naszych przodków ponad tysiąc lat temu. Takie spojrzenie wstecz jest bardzo ciekawe. Prowokuje też do wdzięczności za to, w jakich czasach i miejscu żyjemy.
Słuchane audiobooki
Audiobook na LegimiWersja drukowanaMamy niepodległość!
Mamy niepodległość! Seria Ale historia… Grażyna Bąkiewicz
Tę książkę, jak i całą serię, mamy w dwóch wersjach. Tym razem córka przesłuchała ją w formie audiobooka przy okazji samochodowej wycieczki. Dodatkowo w wersji papierowej czytała sobie komiksy, których jest mnóstwo w tej publikacji. Wyjaśniają trudniejsze zagadnienia. Często w zabawny sposób.
Polecamy całą serię. Zarówno audiobooki czytane przez Macieja Więckowskiego ( rownież komiksy są dość zrozumiale zinterpretowane), jak i wersje drukowane. Do nich syn wraca wielokrotnie.
eKsiążkowy stosik z tygodnia
Książki od lat świetnie sprawdzają się w naszej edukacji pozaszkolnej. Jako źródło wiedzy, inspiracji czy rozrywki- często jednocześnie. Dodatkowo wspólne czytanie na głos pomogło dzieciom zdobyć umiejętność czytania. Służy nam też do budowania relacji w rodzinie, bliskości, wspólnych wspomnień. A książki są najbardziej cenionymi upominkami. Z okazji i bez okazji.
W ponad 130 dotychczasowych tekstach na blogu, można znaleźć wiele poleceń książkowych. Zachęcam do przejrzenia kategorii Czytam książki lub Edukacja domowa, albo wybrania tagów z chmury tagów na dole każdej strony bloga. Może wpadnie w oko jakaś ciekawa pozycja.
Połowa listopada już za nami, ale jeszcze z wdzięcznością zerkamy na nasz październik.
Cały miesiąc przeżyliśmy na Maderze. Już z powrotem okrzepliśmy w wyspiarskim życiu. Korzystamy z uroków Madery, znosimy niedogodności razem z Maderczykami. Z każdym miesiącem trochę bardziej jak miejscowi, niż jako turyści.
Mieliśmy gości z Polski. Zawsze to dobra okazja do poznania nowych fragmentów Madery oraz na spojrzenie na ulubione miejsca oczami innych.
Treść tekstu jest ułożona mniej więcej chronologicznie. Pierwsze miejsce jest z 1 października. Łatwiej mi było tak zdjęcia ogarnąć. Miłego czytania i oglądania!
wspólne rysowanie z natury sposobem na żywsze wspomnieniaKwiat i owoc na jednej gałęzi- typowe dla klimatu MaderyObserwatoriumGdzie nie spojrzysz, tam pięknie
Obserwatorium Astronomiczne w pobliżu Pico do Areeiro
Auto zostawiliśmy na parkingu poniżej Pico do Areeiro. Potem spacer w dół koło charakterystycznej kopuły- to dawny zbiornik śniegu i lodu. Stromo wieloma schodkami. Na dole odbiliśmy w kierunku szczytu, na którym znajduje się obserwatorium astronomiczne. Widoki są bardzo ładne. Spędziliśmy tam trochę czasu. Na koniec chłopaki poszli po samochód i podjechali bliżej, żeby oszczędzić mi powrotu schodami pod górę. A ja i córka trochę poszkicowałyśmy.
Jedna uwaga. Poniżej tego wzgórza znajduje się teren, na którym odbywają się polowania. Mąż widział ludzi ze strzelbami. Jeśli są taśmy ostrzegawcze zamykające jakieś przejście, to dla własnego bezpieczeństwa lepiej je uszanować.
BAMTrochę historii…Prysznic, jaki lubią bananowce
Centrum Banana
BAM-Centro da Banana da Madeira odwiedziliśmy z samego rana. Byliśmy pierwszymi gośćmi. Dzięki czemu mieliśmy indywidualne zwiedzanie z przewodnikiem, w języku angielskim, w cenie biletu. Zwiedzić można wystawę interaktywną, obejrzeć film. A potem spacer po plantacji i szklarniach. Dla chętnych jet kawiarnia i sklep z pamiątkami. Zdecydowanie warto zwiedzić. Banany to ważny element Madery- jej wyglądu, rolnictwa, eksportu.
widok z chóruSchodki kręte, ale dość wygodne
Prazeres- kościół i zwierzyniec
Zwykle w Prazeres odwiedzamy dwa miejsca: zwierzaki w Quinta Pedagógica i kawiarnię XS Café. Tym razem otwarty był też pobliski kościół. Na suficie są ciekawe przedstawienia wezwań z Litanii Loretańskiej. Wszystkie te miejsca znajdują się bardzo blisko siebie.
mama i córkaz tatą na krabymili towarzysze plażowaniaRoxi
Calheta-plaża
Jedno z lepszych miejsc maderskich na plażowanie z dzieciakami. Bezpieczniejsze niż plaże otwarte na ocean. Dość często tu przyjeżdżamy.
PajęczynaPlac zabaw
Park i nowy plac zabaw w Nazaré
Parque Urbano da Nazaré znajduje się dość blisko naszego kościoła parafialnego. W tym roku został odnowiony i powstał nowiutki plac zabaw. Bardzo dobrze, bo brakowało w pobliżu takiego miejsca. A w tej okolicy mieszka dużo rodzin z dziećmi. W normalnych blokowiskach, jeszcze sprzed czasów osiedli zamkniętych. Przy placu zabaw jest też kawiarnia i toaleta. (W sumie większość tutejszych parków ma te udogodnienia). Ogólnie wygodny i przyjemny park, choć plac zabaw raczej pod maluchy i przedszkolaki. Ciut starsze w sumie tylko na huśtawce- gnieździe mogą więcej wrażeń poczuć. Choć jest też siłownia plenerowa.
widok z miradouro( punktu widokowego)Capelinha de Nossa Senhora de Fátima
São Vincente- punkt widokowy
Wjechaliśmy w końcu pod kaplicę na górze, którą tyle razy widzieliśmy, ale było nam zwykle nie po drodze. Od teraz „nie po drodze” to hasło naszych wycieczek po Maderze. Chcemy lepiej poznać wyspę, nie tylko z głównych dróg, ale i tych pobocznych.
Zostawić auto można na małym parkingu. Potem jeszcze kilkadziesiąt schodków na szczyt, z towarzyszącymi stacjami Drogi Krzyżowej. A w nagrodę piękne widoki rozpościerające się na dolinę, zbocza pokryte winnicami i uprawami oraz otaczające je góry.
Skoki z nabrzeża pod nadzorem taty Schowanko od słońca
Seixal- plaża
Z São Vincente pojechaliśmy na plażę w Seixal, gdzie od Polaków z sąsiedniego kocyka dowiedzieliśmy się o pożarach w okolicach Calhety i Prazeres. A myśmy myśleli, że ta chmura nad Seixal, to pył przyniesiony przez wiatr znad Sahary, jak w poprzednich dniach.
Pożary na Maderze
Kolejne dni mijały na śledzeniu informacji z Madery w telewizji i internecie. Pożary w okolicach miejscowości Calheta, Prazeres, Porto Moniz i w kilku innych lokalizacjach trwały ponad tydzień od 9. 10. Poza tym toczyło się normalne życie.
ilustracje botanicznepejzaże w plenerzewięcej farbySanta Catarina Park w centrum Funchala
Warsztaty plastyczne w gronie znajomych
Już na stałe zagościły w planie naszego tygodnia. Spotykamy się w parku Santa Catarina z innymi rodzinami, których dzieciaki uczą się poza szkołą. Swoją wiedzą dzieli się wtedy artystka Marta mieszkająca od kilku lat na Maderze. A że sama ma córeczkę, wie jak zachęcić dzieciaki ( i rodziców) do tworzenia. W październiku malowaliśmy akwarelami rośliny i pejzaże, rysowaliśmy z natury liście używając różnych mediów i tworzyliśmy koty w stylu fowizmu. Co w listopadzie? Zobaczymy.
Nasionka…Ziemia…Słońce, woda i po 2 tygodniach…
Ogrodnictwo balkonowe
Nasionka od Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza w końcu doczekały się wsiania w ziemię. Teraz czekamy na pierwsze kwiaty na naszej doniczkowej kwietnej łące. Zachęcam do wsparcia fundacji. Z szacunku do życia. To piękne i bardzo potrzebne dzieło.
Katedra w Funchalupodświetlony sufit katedry, manuelińskiJedno z wejść do Muzeum Sztuki SakralnejCo za perspektywa!? Może to św. Benedykt.
Muzeum Sztuki Sakralnej w Funchalu
Museu de Arte Sacra do Funchalzwiedziałam sama. Korzystając z tego, że reszta rodziny z naszymi gośćmi wybrała się na wycieczkę w inną część wyspy ( a auto na 5 osób). Nie da się objętościowo porównać ze zbiorami Muzeum Narodowego w Warszawie. Jednak jest warte odwiedzenia. W kolekcji są dawne przedmioty liturgiczne, rzeźby, obrazy i wiele innych.
Przed muzeum byłam jeszcze w katedrze na Eucharystii. Dodatkowo w końcu miałam możliwość przyjrzenia się podświetlonemu sufitowi. W dni powszednie oświetlony jest tylko przez 10 minut. W niedziele w czasie głównej mszy, od 11-12. Dzień napełniania baterii duchowych i estetycznych mamy edukującej domowo. Bardzo potrzebny.
baseny naturalne Doca do CavacasPromenada do Câmara do LobosŁódkiPort w Câmara do Lobos
Promenada Lido- Câmara de Lobos
Czas z naszymi gośćmi, to duża część października. Poza wspólnymi wycieczkami autem i graniem w Rummikuba i karty w domu, były jeszcze spacery. A zwłaszcza ten najdłuższy. Od Lido w Fuchal, promenadą do tunelu Doca do Cavacas, wzdłuż plaży Formosy i dalej promenadą do Camara do Lobos. Z obiadem w restauracji, która zdecydowanie nie poradziła sobie z obsługą i której tu nie zamierzam polecać. Chociaż ryba była smaczna. Jak to świeża ryba.
Ta trasa spacerowa jest ogólnie bardzo przyjemna. W sumie są ze trzy podejścia trochę męczące, ale to nie góry. Daliśmy radę. Zajęło nam to ponad 1,5 godziny z odpoczynkiem na zdjęcia i podziwianie widoków.
Objawienia Maryji w Fatimieniedziela misyjna- dekoracja z wyspiarskim akcentem
Niedzielne liturgie w naszej parafii.
Październik w portugalskim kościele, to również miesiąc maryjny, jak w Polsce. Ale akcent położony jest na objawienia Matki Bożej w Fatimie oraz na misje. Nie ma specjalnych nabożeństw różańcowych. Jak zwykle wspólnotowa modlitwa różańcowa odbywa się w naszej parafii w niedziele przed mszą. W dniu rocznicy objawień fatimskich była procesja ze świecami po ulicach parafii.
akwarelow tworydeszcz, deszcz, w końcu. deszczdiamencikowa wyklejankafarba plakatowa= tempera + gwaszSchronisko dla zwierząt z LEGO
Deszczowa twórczość
Upały na Maderze w tym roku trwały wyjątkowo długo. Stąd susza, słabsze zbiory i pożary. Ale dla turystów na plus temperatura wody w oceanie wyższa niż zwykle w październiku. Jednak w końcu doczekaliśmy się deszczów. W sumie z 2-3 dni w miesiącu padało przez większość dnia. W pozostałe raczej przejściowo. Przeważnie przy odrobinie wysiłku, gdzieś na wyspie słońce dało się znaleźć.
Jednak te dni mocno deszczowe i chłodne miały swój urok. Zachęciły nas do działania w domu. I wyciągnięcia z szaf przyborów plastycznych. Taka trochę polska jesień w pigułce.
Tydzień 1Tydzień 2Tydzień 3Tydzień 4i zawartość paczki z Polski 🙂
Levada dos Piornaisfortepianowe schodyNiedźwiedzia wyjąca skałahortensjeNiezawodna kototerapiaKocia lewada
Spacery po Funchal
Pod koniec miesiąca tata poleciał na dwa dni do Warszawy, a my pospacerowaliśmy trochę po bliższej okolicy poznając nowe przejścia. I odwiedzając dobrych, kocich znajomych.
Każdy plażuje jak lubijeszcze jaszczurkoterapia
Prainha- naturalna plaża piaszczysta
Chociaż maderska zima zaczęła się jednocześnie z polską jesienią, to nadal zdarzają się dni bardzo ciepłe, idealne na kąpiele w oceanie i plażowanie. Kolejną z naszych ulubionych plaż jest Prainha, plaża w pobliżu Caniçal, na wschodzie wyspy, przed półwyspem św. Wawrzyńca.
Plusy. Jest mała i piaszczysta. Rzadko są tam tłumy. Jest prysznic. Piękny widok. Spory parking na górze.
Minus to brak dostępu do toalety poza sezonem (zamknięty bar) oraz konieczność powrotu stromo pod górę po wielu schodkach.
Widok z placu zabaw w parku Santa Catarina w Funchalugry od Dayenu ze świętymiłabędzie przy stawie w parku Santa Catarina
Wigilia Wszystkich Świętych
Październik zakończyliśmy spotkaniem ze znajomymi w parku. Dziewczynki się bawiły w podchody. Ja miałam czas na rozmowę i rysowanie widoczków.
Wieczorem pograliśmy jeszcze w gry związane ze świętymi (pomysł i wykonanie Dayenu ). W tym roku tak uczciliśmy Wigilię Wszystkich Świętych. Przez kilka lat uczestniczyliśmy w balach świętych, przebieraliśmy się też sami w domu za patronów swoich, a rok temu malowaliśmy pierniczki z patronami. Sposobów na świętowanie jest wiele.
Jak zwykle zachęcam do spojrzenia na swój miesiąc. Z uważnością i wdzięcznością.
Tydzień kończymy świętem Niepodległości Polski i świętem świętego Marcina w sąsiedniej parafii. Niepodległość Polski uczciliśmy na miarę naszych możliwości. Rodzinnym odśpiewaniem hymnu, oglądaniem przez internet uroczystych obchodów na Placu Piłsudskiego w Warszawie, Eucharystią ofiarowaną za Ojczyznę, odwiedzeniem pomnika Józefa Piłsudskiego w centrum Funchal. A poza tym nauką słów hymnu polskiego, czytaniem o Ojcach Niepodległości i rozmowami o patriotyzmie, jaki jest nam zadany. W naszych konkretnych okolicznościach życia wysuwa się na czoło bycie „ambasadorem” Polski i polskości w krajach, w których mieszkamy czy podróżujemy. Bo nie jest obojętne, co robimy i jak się zachowujemy tam, gdzie jesteśmy gośćmi.
Wśród czytanych książek są wierne towarzyszki ostatnich tygodni i książki świeżo rozpoczęte.
Maestro pokoju. O Ignacym Paderewskim. Brygida Grysiak
Krótka opowieść o Ignacym Janie Paderewskim. O jego życiu dla Polski. Napisana dużą czcionką, dobrą do samodzielnego czytania przez początkującego czytelnika. My użyłyśmy ją jednak do głośnego czytania, aby sprawnie zapoznać się z tą historią. Treść jest napisana dość prosto. Stosownie dla czytelnika w wieku wczesnoszkolnym. Jest trochę słów niezrozumiałych, nowych, wytłumaczonych na końcu książeczki.
Odkrycia żubra Pompika
Sekrety drzewa. Żubr Pompik Odkrycia 1. Samojlik Tomasz
Wróciły do nas „Pompiki”- czytamy na nowo. To jak spotkanie z dobrym przyjacielem. Z pierworodnym po wielokroć oglądaliśmy animacje o żubrze Pompiku, z córką czytamy książeczki.
Niesamowity
Niesamowity. 100 opowiadań o Bogu i nauce. Louie Giglio
Kolejne opowieści za nami. Ciekawostki o świecie, o nas i o Bogu. Np. rozdział o zwierzętach przystosowanych do ekstremalnych warunków, przypomina nam, że również my poradzimy sobie w każdym miejscu i w każdych warunkach. Bo Bóg daje nam wszystko, co w tej sytuacji jest potrzebne dla naszego dobra.
8+2 i Anton z Ameryki
8+2 i Anton z Ameryki. Anne-Cath. Vestly
Kolejna część przygód rodzinki z ósemką dzieciaczków. I kolejna wigilia. Tym razem w szerszym gronie. I z nowym znajomym.
Piaskowy Wilk
Piaskowy Wilk. Åsa Lind
Zaczęłyśmy część drugą. Ćwiczenia z myślenia. I uświadomiłyśmy sobie, że znajdujemy się stale w rakiecie-planecie, która z zawrotną prędkością mknie przez przestrzeń kosmiczną. Dobrze, że mocno trzyma nas grawitacja.
Grandma Bird
Grandma Bird. Benji Davies
Tym razem na wyraźne życzenie córki. Nawet zaczęła sama czytać na głos po angielsku, żeby mnie wciągnąć. Podzieliłyśmy na dwa dni i przeczytałyśmy historię chłopca i jego relacji z babcią. Jak czasem trudne wydarzenie pomaga poukładać sprawy między ludźmi. Ładne ilustracje plus kontakt z językiem angielskim- to lubię.
Słuchane audiobooki
Mruczando
Mruczando na trzy rodziny i jedną kamienicę. Grzegorz Kaspedke. Czyta: Jan Marczewski
W końcu udało mi się namówić córkę na nowego audiobooka. Choć włączała niechętnie, to historia się jej spodobała. A zwłaszcza koci bohater, Dzbanek i jego przyjaciele, dwa pająki. Poza tym sporo zabawnych przygód oraz znany i lubiany głos lektora.
Samodzielnie czytane komiksy
Seria o Kasi i Sushim
Kasia i jej Kot. Cazenove, Ramon
Seria przewałkowana po raz nie wiadomo który. Sympatia córki do kotów nie mija. A Sushi jest kotem bardzo kotowatym. Jego przygody ciągle bawią. I trochę w sumie uczą. Ciekawostek…o kotach.
Mama czyta sobie
Trzeci tom serii Cooper Creek
Aleja Magnolii. Seria Cooper Creek. Denise Hunter
Mamowy czas relaksu w tym tygodniu znowu w towarzystwie bohaterów Denise Hunter. Muszę sobie dozować, nie więcej niż jedną książkę tygodniowo. Bo jak już zaczynam, to kończę jak najszybciej. A zajmuje mi to kilka godzin. Nie chcę zbyt często kilku godzin swojego dnia spędzać w książce. Z tego samego powodu, dla którego praktycznie nie oglądam seriali. Moje prawdziwe, codzienne życie jest o wiele ciekawsze i ważniejsze niż najlepsza powieść. Łatwiej mi jednak w tym kontekście ograniczyć czytanie powieści niż przeglądanie social media. Chowam czytnik do szafki i nie wyciągam kilka dni. Warto by zrobić zamiankę. Zamiast czytnika chować smartfona.
Stosik z tygodnia
W zbliżającym się tygodniu sporo wrażeń się zapowiada. Egzaminy do zdania, znajomi do spotkania, urodziny do świętowania, książki do przeczytania, zadania do wykonania, obrazki do namalowania. A na dodatek poszukiwania choinki. W grudniu lecimy do Polski na dwa tygodnie, a potem wracamy na Święta na Maderę. Za późno będzie na przygotowania w ostatnim tygodniu przedświątecznym. Krótki Adwent w tym roku.
Zaczęliśmy wyjazdem rodzinnym na Prahinę– małą piaszczystą plażę z naturalnym czarnym paskiem.
Zakończyliśmy wycieczką na Pico Alto. Jest tam punkt ( miradouro) z widokiem na panoramę Funchal. Po drodze mieliśmy spacer przez las z przytulaniem drzew. Nawet dwa drzewa z kolorowymi jesiennymi liśćmi udało się wypatrzyć. A w drodze powrotnej rodzinne moczenie nóg w górskiej rzeczce z lodowatą wodą.
W międzyczasie uroczystość Wszystkich Świętych i Wszystkich Wiernych Zmarłych. Trochę inaczej niż w Polsce się tu przeżywa.
Kwitnące drzewka bożonarodzeniowe
Nie ma tłumów na cmentarzach 1 listopada, chociaż jest to dzień wolny. Ale jest sporo ludzi. Przychodzą z ciętymi kwiatami, też tymi egzotycznymi, chociaż królowały mimo wszystko chryzantemy w bukietach. Zniczy mało. Z dzieciakami odwiedziliśmy cmentarz w pobliży kościoła São Martinho, gdzie byliśmy na mszy.
Brytyjski cmentarz w Funchalu
Na Zaduszki, po mszy w katedrze, pospacerowaliśmy na dawny brytyjski cmentarz, niemal w centrum miasta. Ładne miejsce. Warte odwiedzenia, mimo, że wiele nagrobków skruszonych już zębem czasu. Najwiecej grobów chyba z XIX w. wypatrzyliśmy. Chociaż najnowszy jaki zauważyliśmy był z 2018r.
A poza tym codzienność. Trochę spotkań ze znajomymi. Trochę nauki. Kilka filmów, też o świętych. I czytanie.
To niesamowite, że czytane książki mogą zakotwiczać wspomnienia, jak zapachy czy dźwięki.
Przysłuchując się któregoś dnia, jak czytam Młodszej Piaskowego Wilka, syn zaczął opowiadać, jak mu się przypomnieli koledzy, z czasu zerówki dwuletniej. Wydaje mi się, że pierwszy raz czytałam te książkę z nim, jak jeszcze córki nie było na świecie, pożyczoną od znajomych. To były same początki naszej edukacji domowej.
I tak zaczął przypominać nazwiska, imiona, wydarzenia. A już po zmianach szkoły, adresu i wyprowadzce z Warszawy, kontakty się pourywały.
Czytamy teraz dalsze przygody Karusi i budujemy kolejne wspomnienia.
Księżniczki i święte
Święte księżniczki. Renata Czerwińska
Jedna z książek wydobyta z półki z okazji Wszystkich Świętych.
Chcemy poznawać historie świętych, żeby szukać dla siebie dobrych wzorców, ale też towarzyszy na drodze do nieba.
Mimo upływu czasu, my, ludzie, jesteśmy w zasadzie nadal tacy sami. Przyglądając się życiu średniowiecznej księżniczki możemy odkryć jakieś wskazówki dla siebie. Zwłaszcza tę najważniejszą. Liczy się tylko prawdziwa miłość, działająca i kochająca drugiego, jak siebie samego, aż do daru z siebie.
Książka Święte księżniczki skierowana raczej do dziewczynek. Są to krótkie opowiadania, zawierajace też legendy. Czyta się je dobrze. Nie są mocno przesłodzone. Są tam prawdziwe kobiety i ich historie opowiedziane stosownie do wieku odbiorcy dziecięcego.
Mamy jeszcze jej bliźniaczkę Rycerze Chrystusa.
Jak wspaniały jest nasz Bóg
Niesamowity. 100 opowiadań o Bogu i nauce. L. Giglio, T. Fortner
Nasze codzienne żródło inspiracji.
Dziś szukałyśmy na niebie gwiazdy o nazwie Pollux, czerwonego olbrzyma.
I dziękowałyśmy za piękno stworzenia w świecie i w nas samych.
Słuchane audiobooki
Czy każdy kot jest taki wredny?
Zapiski wrednego kota. W. Cesarz, K. Terechowicz, czyta: J. Marczewski
Do przygód Mariana córka wraca co jakiś czas. Jeśli macie jakieś doświadczenie z kotami, to odnajdziecie tu wiele zabawnych, może znajomych historii. Koty są ciekawymi zwierzętami.
Psie szczęście 3
Alek- psia demolka. Anna Lasoń- Zygadlewicz, czyta: autorka
Był kot Maniek, jest i pies Alek. A z nim jego przyjaciele kameleon Leon i kot Puszek.
Z przygód Alka można wyłuskać sporo wiedzy o świecie, przyrodzie, ludziach. Ale też o relacji z Jezusem.
Samodzielnie czytane komiksy
Las złamanych serc
Bardzo dzika opowieść 1. Las złamanych serc. Samojlik, Podolec, Mianowska
MIstrz Ryś
Bardzo dzika opowieść 2. Mistrz Ryś. Samojlik, Podolec, Mianowska
Bardzo dzika opowieść to w sumie historia o człowieku. O tym, że ma wybór. Może szkodzić sobie i światu wokół siebie. Może też pomagać i działać dla dobra.
Porzucone i źle traktowane zwierzaki, bohaterowie tej historii, postanawiają walczyć o kawałek lasu, który stał się ich domem. Czy uda im się dogadać ze sobą? Czy las zostanie zniszczony? Czy Ryś po przejściach zdecyduje się działać?
Wspólne dzieło trzech twórców. Pan Samojlik napisał scenariusz, pan Podolec narysował komiks, a pani Mianowska nadała historii kolory.
Historia niezbyt długa. Mało tekstu. Świetna dla bardzo początkującego czytelnika.
Mama czyta sobie
Akcja książki na Maderze- to lubię.
Madeira. Jolanta Kosowska
Tę książkę wybrałam tylko dlatego, że akcja toczy się głównie na Maderze.
Niezbyt długa. Dość ciekawa historia.
Tylko jeden wątek irytujący- samobójstwa. Niejako usprawiedliwionego. Wkurzył mnie, bo uważam, że życie ma sens do naturalnie ostatniego oddechu. I nie pasowało to ostatecznie to tej postaci, moim zdaniem. Całe życie troszczący się o innych, okazał się egoistą. Oczekiwałabym, że autorka podkreśli, czego potrzebują osoby, nawet ciężko chore, by być do końca, a nie zaproponuje przyspieszenie końca. Byłam swego czasu wolontariuszką w hospicjum. I do tej pory to dla mnie ważny temat. Naturalny koniec ludzkiego życia na ziemi. Za ten jeden wątek duży minus.
Historię jednak czytało się dość dobrze. Rozpoznając znajome miejsca na wyspie. Zastanawiając się, która restauracja wystąpiła w danej scenie. Zapisując w myślach potrawy do spróbowania. Rozważając, ile tu prawdziwej znajomości wyspy, a ile fantazji autorki. Na moje oko, tzw. research został wykonany dobrze . Czytanie zachęciło mnie do dalszego, bliższego poznawania wyspy i jej mieszkańców.
Stosik z tygodnia
Wczoraj miał wylądować na blogu tekst z podsumowaniem października. Niestety, problemy techniczne się pojawiły. I ich rozwiązanie zajęło mi sporo czasu. Ale się udało częściowo. Mądry Polak po szkodzie, jak to mówią. Nauczyłam się w końcu zmniejszać zdjęcia do bloga, żeby nie zajmowały tyle pamięci i szybciej się ładowały. Zamieszczę ten tekst na blogu w tygodniu. Wypatrujcie.
Zachęcam do zostawienia swojego adresu mailowego. Wtedy nowe teksty, zgodnie z wyborem- raz w tygodniu, czy rzadziej, wpadną prosto na Twoją skrzynkę mailową.
Formularz znajduje się na dole głównej strony bloga, pod tym linkiem https://burnevel.com/
Trochę spokojniejszy tydzień za nami. Bardziej domowy mimo wszystko. Choć pół tygodnia jeszcze z gośćmi, to końcówka: mama sama z dziećmi, bo tata do Polski poleciał na 3 dni.
Mamy za sobą z córką trochę nauki wspólnej, warsztaty plastyczne( tym razem szkicowanie i rysowanie liści w parku), czas jej z koleżanką.
Ósmoklasista walczył z przeziębieniem, odpuścił treningi kajakowe, ale egzamin z historii zdał zgodnie z planem.
Kilka razy pospacerowaliśmy po bliższej i dalszej okolicy. Odwiedziliśmy znajome koty na głaskanko.
I zrobiliśmy nalot na księgarnię po zdanym egzaminie. Kto powiedział, że nagrody książkowe tylko na koniec roku szkolnego przysługują 😉
Nie komiks. Nie książka ilustrowana. Ale opowieść graficzna, obrazkowa, bo to obrazy właśnie opowiadają większość historii. I wywołują emocje. Nie tylko przyjemne.!
Historię niemal wybicia wilków w środowisku naturalnym znamy już z wcześniejszych filmów i książek. W tej konkretnie książce historia toczy się w U.S.A. Ale podobnie było nawet w Polsce.
Konflikt interesów między farmerami i wilkami, sprawił, że wilki przegrały z ludźmi. Po czasie okazało się jednak, że ludzie na tym też stracili. Ucierpiało środowisko lokalne, w którym zachwiany został ekosystem przez usunięcie drapieżnika- wilka.
Podjęto działania naprawcze. Przywrócono wilka środowisku w wielu miejscach. Do konfliktów dochodzi jednak nadal. Szukane są rozwiązania, jak pomóc ludziom i wilkom koegzystować.
O tym również jest ta książka. O przemianie człowieka z tępiciela wilków, w ich badacza, rzecznika i obrońcę.
Biblia w komiksie
Biblia w komiksie. Oficyna wydawnicza VOCATIO
Poczytałyśmy w tym tygodniu historię nawrócenia i działalności apostolskiej Szawła/ Pawła.C
o jakiś czas wracamy do tego wydania Pisma Świętego. Wydaje mi się jednak, że z synem korzystaliśmy częściej, jak był młodszy.
Raz, dwa, trzy- Piaskowy Wilk
Piaskowy Wilk. Åsa Lind
Wrócił do nas Piaskowy Wilk. I od razu zabraliśmy się do ponownego czytania. To już mój czwarty raz. Drugi z córką, która bardzo lubi Karusię i jej przyjaciela. I mimo tylu spotkań z Piaskowym Wilkiem, nadal znajduję dla siebie coś świeżego i nowego.
Odkrycia Żubra Pompika- tom 1
Żubr Pompik. Odkrycia. Kropla wody. Tomasz Samojlik
W tej małej, ilustrowanej książeczce przypomnieliśmy sobie, co się dzieje z tą wodą na Ziemi. Dodatkowo trafiłyśmy w tym tygodniu na rozdział o tej samej tematyce w książce Niesamowity, więc temat ten uważam za wystarczająco przerobiony. Wrócimy jeszcze do wody w przyszłości na przyrodzie, biologii i fizyce z pojęciami takimi jak sublimacja, kondensacja, transpiracja … Na razie dość.
Biuro cudów
Biuro cudów. Twój Anioł z nieba 6. Edmond Prochain
Książeczki z tej serii są króciutkie. W sam raz na przeczytanie jednego wieczoru. W tomie 6, główny bohater prosi w modlitwie o cud dla swojej mamy, by nie straciła pracy.
Nie jest to opowieść ścisłe teologiczna. Tytułowe Biuro Cudów jest przedstawieniem miejsca, gdzie aniołowie rozpatrują sprawy próśb o cuda, sprawdzając, czy jej spełnienie będzie dobre dla tej osoby. Zawsze jednak decydujący głos ma Opatrzność Boża.
W całej tej biurokracji, która jest trochę zabawna i z niebem nic wspólnego raczej nie ma, prawdą jest to, że odmowa cudu, o który prosimy, może mieć o wiele lepsze skutki dla nas i tych za których się modlimy, niż spełnienie naszej prośby. Bo my widzimy tylko kawałek. A Pan Bóg widzi wszystko. Nawet najdrobniejsze niteczki, które tworzą tkaninę życia. Warto Mu zaufać.
Słuchane audiobooki
Astrid Lindgren
Dzieci z Bullerbyn. Astrid Lindgren
Pippi Pończoszanka. Astrid Lindgren
Dawno już nie było słuchanej książki Astrid Lindgren. A jak już zaczęło się od Dzieci z Bullerbyn, to poleciały hurtowo i kolejne książki o Pippi.
Mama czyta sobie
Tom drugi serii Cooper Creek
Splątane marzenia. Denise Hunter.
Nie lubię zaczynać serii od kolejnych części. Jednak tym razem tom 1 nie był dla mnie dostępny. A że miałam chęć na powieść tej autorki, zdecydowałam się zacząć od tomu drugiego serii Cooper Creek. Może cześć sytuacji z postaciami drugoplanowymi( bohaterami pierwszej części) nie była dla mnie jasna. Nie przeszkodziło to jednak w zagłębieniu się w problemy i relacje głównych bohaterów.
Po przeczytaniu kilku książek tej autorki, a zwłaszcza ostatniej, Kochaj i pisz, zauważam już pewne schematy używane przez autorkę do budowania swoich powieści. Nie odbiera mi to jednak przyjemności z czytania historii i przeżywania problemów razem z bohaterami.
Co najważniejsze dla mnie, dobre zakończenie gwarantowane. W tej chwili takie książki najbardziej mi pasują na chwile relaksu.
Wszystkie zaułki przeszłości
Wszystkie zaułki przeszłości. Katarzyna Rygiel. Seria Strażnik Klejnotu, tom 2
Co za zbieg okoliczności. Tę serię zaczęłam też częścią drugą, podebraną z półki syna. Pierwsza została w Polsce. Ale zanim się zorientowałam, wciągnęłam się na tyle, że już nie chciałam przerywać.
Bardzo dobrze napisana książka. Przeciąga czytelnika po Warszawie w różnych okresach historii. Przeciąga, bo to nie jest spokojne oprowadzanie z przewodnikiem, ale wrzucanie czytelnika razem z głównymi bohaterami w sam środek wydarzeń. Często trudnych. Jak Powstanie Warszawskie.
Jak dla mnie jest to książka przybliżająca dzieci i młodzież do poznania własnej historii, historii Polski. I dlatego warta poznania. Nie tylko przez dzieci. Po część pierwszą też sięgnę. A część trzecia jest już na liście do kupienia.
Stosik z tygodnia
Poza czytaniem znalazł się też czas na oglądanie filmów, youtubów oraz gry komputerowe i tabletowe. Nie samym słowem pisanym ta rodzinka żyje. Nie, nie. Na inne media też znajdujemy czas.
Chociaż przyznam, że czytanie służy nam o wiele bardziej. Nie wywołuje takiego pobudzenia, chociaż zwykle realizowane jest również raczej w bezruchu. Może to dlatego, że w czytanie mózg jest o wiele bardziej zaangażowany niż w oglądanie?
A jak u Was? Czytanie czy oglądanie? A może- to zależy…? Podziel się w komentarzu.
Prawie miesiąc już jesteśmy na Maderze. Bardzo szybko mija tydzień za tygodniem. Ostatni szczególnie, bo w towarzystwie odwiedzającej nas rodziny.
Mamy za sobą trochę zwiedzania, plażowania, pysznego jedzenia, tworzenia, oglądania, godziny grania w planszówki i karty oraz wspólnego czytania (którego zawartość po spisie treści).
I zmianę pogody, która nie ma w tym październiku umiaru. Z upałów przeszliśmy w wichury i ulewy.
Niewygody i trudy tego świata mają przypominać nam o prawdziwym domu, który czeka na każdego z nas.
Pojawiło się też sporo czasu we własnym towarzystwie dla mamy- w wyniku posiadania 5 osobowego auta. Przy wycieczkach jedna osoba zostaje w domu. I jestem to zwykle ja. Co dobrze mi robi. Bo w codzienności edukującej domowo mamy czasu bez dzieci nie ma na codzień wiele.
Dawniej i dziś. Jak żyły dzieci ponad 100 lat temu, a jak żyją dzisiaj. Ch. Holtei, A. Vohwinkel
Kolejny raz wracamy do tej książki. Przez te ponad 100 lat zmieniło się i dużo, i mało. Codzienność dzieci jest jednocześnie i inna, i taka sama, jak przed laty.
Stała jest rodzina, dom, zabawa, nauka, obowiązki dnia codziennego, zaspokajanie potrzeb, wspólny czas. Zmiany techniczne, to tak naprawdę szczegóły. Istota pozostała ta sama.
Jak wspaniały jest nasz Bóg.
Niesamowity. 100 opowiadań o Bogu i nauce. Louie Giglio, Tama Fortner
Opowieści przez ten tydzień poznaliśmy mnóstwo. Córka miała czas czytania ze mną i ze swoją ciocią- chrzestną. Bywało, że każda kolejna wydawała się ciekawsza od poprzedniej, i nie dawało się ograniczyć do jednej. Najbardziej zapamiętałam ostatnią- o tęczowych górach w Chinach.
8+2 i pierwsze święta
8+2 i pierwsze święta. Anne-Cath. Vestly
Z tego samego powodu, co powyżej- podwojonego czasu czytania, dzięki zwiększonym zasobom rodzinnym- książka została doczytana do końca.
Przyjemna, ciepła, zabawna, prorodzinna. Już czekamy na kolejną część.
Modlitewnik- pomoc do nauki pieśni i modlitw
Modlitewnik „Modlę się do Ciebie, Jezu”
Ta mała książeczka jest nam pomocą ostatnio szczególnie przy poznawaniu pieśni. Córka prosi codziennie o zaśpiewanie 1-2 pieśni religijnych razem. Uczy się melodii i tekstów. I chyba zaspokaja też braki, bo uczestnicząc w liturgii niedzielnej po portugalsku, nie ma jeszcze wielu okazji do śpiewu.
Słuchane audiobooki
Grzeczny pies ma kocie kłopoty.
Kocie kłopoty grzecznego psa. W. Cesarz, K. Terechowicz. Czyta: Jan Marczewski
Jedna z ulubionych serii książek dźwiękowych naszej drugoklasistki. Są psy, w tym „grzeczny” malamut Winter będący narratorem. Jest kot Marianek ( kiedy mruczy i się przytula) vel Marian ( kiedy nasika w buty właściciela). I ich ludzka rodzinka. A zabawnych przygód, miłych czy (częściej) kłopotliwych, przeżywają mnóstwo.
Mała księżniczka, jako audiobook
Mała księżniczka. Frances Hodgson Burnett. Czyta: Roman Felczyński
Niedawno zakończyłyśmy czytanie tej książki. Teraz córka słucha audiobooka. Nawet mąż docenił wartościowość tej lektury i jej aspekt wychowawczy nasłuchując razem z córką.
Jedyne, co nie pasuje naszej młodej pasjonatce literatury, to inne tłumaczenie użyte do audiobooka niż to, czytane przez nas wcześniej. A zwłaszcza pozostawienie imion bohaterów w brzmieniu oryginalnym zamiast polskich odpowiedników.
Samodzielnie czytane komiksy
Garfield- najbardziej rozpoznawalny rudzielec świata
Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 1. Jim Davies
Najczęściej brany był kolejny tom Garfielda. Bo postać rudego, zabawnie irytującego, mruczącego miłośnika lazanii, jest lubiana nie tylko przez młodszą pociechę, ale również przez jej brata i ciocię.
Mama czyta sobie
Academy Explorer- książka podebrana od syna
Explorer Academy 2. Akademia Odkrywców 2. Sokole pióro. Trudi Trueit
To już druga część cyklu o szkole dla odkrywców podebrana synkowi. Napisana lekko, ze zgrabnie wplecionymi faktami naukowymi, z dobrze zrównoważoną ilością fantazji i rzeczywistości. Tak, że technologie, problemy wydają się prawdopodobne.
Jednym z celów książki jest zachęcenie dzieci i młodzieży do podjęcia kariery naukowców. Zainspirowanie ich do większego wysiłku w nauce i ciekawych projektów.
Chwilami jednak wydaje mi się, że wątek- choć fikcyjny- zagrożeń wiszących nad głową głównego bohatera, spotykających go i ludzi w jego otoczeniu niebezpiecznych sytuacji, a nawet śmierci, może wywołać efekt przeciwny.
Pojawia się pytanie, czy naprawdę powinno poświecić się wszystko dla dobra nauki? Czy wolno narażać siebie i innych na niebezpieczeństwo dla domniemanego czy spodziewanego dobra ludzkości czy natury? Gdzie są nieprzekraczalne granice?
Pytania warte zadania i poszukiwania na nie odpowiedzi.
Poza tym Sokole pióro, to ciekawa książka przygodowa, do przeczytania też po prostu dla relaksu.
Czytane w ostatnim tygodniu
Stosik przeczytanych książek jest niewielki i wielki jednocześnie. Przy takiej ilości zajęć i rozrywek nie spodziewałam się, że znajdziemy tyle chwil z książkami. A jednak. Dobrze mieć w domu więcej książkofilów niż zwykle.
A jak u Ciebie? Może zechcesz się podzielić swoimi ostatnimi lekturami w komentarzach?
Mam też prośbę. Jeśli uważasz, że treści, które tu zamieszczam są wartościowe, zostaw po sobie ślad w komentarzach, na Facebooku i Instagramie czy udostępniając link do bloga. Tylko w ten sposób kolejne osoby będą mogły również poznać to moje/ nasze miejsce w internecie.
Największe wyzwanie tego tygodnia to pożary trawiące Maderę w różnych miejscach, głównie jej zachodnią część. Przedłużające się upały, susza i silny wiatr spowodowały, że ogień ( prawdopodobnie podłożony przez człowieka) rozprzestrzenił się błyskawicznie. Mimo wytrwałych i pełnych poświęcenia działań strażaków i innych służb.
Dzięki Bogu, nikt nie zginął. Na ten moment zniszczonych jest kilka zamieszkałych domów. I wypalone pola, pastwiska, lasy, infrastruktura. Jeszcze są aktywne pożary, ale sytuacja jest pod kontrolą.
Poza tym toczyliśmy normalne życie.
Byliśmy na punkcie widokowym koło kaplicy Naszej Pani z Fatimy w São Vincente. Potem na plaży w Seixal, gdzie dowiedzieliśmy się o pożarach, od Polaków, którzy je widzieli.
Wzięłam udział z córką i jej koleżanką w warsztatach plastycznych prowadzonych przez Martę Horodniczy, polską artystkę mieszkająca i tworzącą na Maderze- tym razem temat to akwarele i rośliny.
Nasz ósmoklasista zdał egzamin z Edukacji dla Bezpieczeństwa. Kolejny przedmiot w planie do zaliczenia, to Historia.
Drugoklasistka spędziła dzień u koleżanki poza Funchal. Na zabawach, tworzeniu, oswajaniu jaszczurek i planszówkach. Dla mnie był to trudny dzień przez obserwowanie sytuacji z szalejącymi pożarami i moje pierwsze kierowanie autem 30 km poza Funchal i z powrotem. I to nie tylko ekspresówką, ale też drogą lokalną, z dymem pożarów w tle- brrr.
Plusem tych trudnych wydarzeń na Maderze była codzienna ekspozycja całej rodzinki na język portugalski. Przez śledzenie wiadomości w telewizji lokalnej j czytane artykuły w serwisach informacyjnych.
Czas na wspólne czytanie jest częścią naszych wieczornych zwyczajów, więc spokojna jestem o czytelnicze przygody, nawet w trudnym czasie.
Zaczęłyśmy czytać z córką nową książkę. Na przekór pogodowej aurze ogarniającej wyspę. Przyjemnie było zanurzyć się w zimowy, norweski świat.
Książka została wydana po raz pierwszy w 1957 roku. I dobrze oddaje życie w tamtych czasach. To niemal dzieciństwo mojej mamy.
Jak na razie, najlepszy rozdział zdaniem córki, to wymyślanie życzenia po znalezieniu świątecznego migdału. A mój, to zwalczanie strachu przed ciemnością przez jedną z wnuczek przy pomocy babci. Babcia rządzi. Dalej moja ulubiona postać. Taką babcią kiedyś być 🙂
Kolejne rozdziały czytała córce ciocia, która do nas przyleciała. Ja muszę je nadrobić.
Jak wspaniały jest nasz Bóg.
Niesamowity. Jak wspaniały jest nasz Bóg. 100 opowiadań o Bogu i nauce. Louie Giglio, Tama Fortner
W najciekawszym opowiadaniu z tego tygodnia, poznałyśmy miejsce w Wenezueli, gdzie trwa wieczna burza, nazywana „Latarnią Maracaibo/ latarnią Catatumbo”.
Niesamowite! Każdego dnia przez średnio dziewięć godzin, 250 razy na minutę błyskają pioruny. Burza ta jest widoczna nawet z 400 km odległości i swego czasu była punktem orientacyjnym dla statków. Stąd właśnie nazwa latarnia.
To bardzo pasuje nam w tej książce. Ciekawostki, na które w inny sposób byśmy może nie trafiły, połączone ze Słowem Bożym i przyglądaniem się działaniu Stwórcy w świecie i naszym życiu.
Słuchane audiobooki
Drużyna Oka
Drużyna Oka. Misja: Foka szara. Misja: Wilk. Marcin Mortka
Historie tak wciągnęły, że córka przesłuchała z rozpędu obie części po raz drugi. Tak działa potrzeba uczenia się i poznawania świata u słuchowca. Opowieści się tu świetnie sprawdzają.
O fokach szarych i wilkach prawie 8-letnia córka wie teraz zdecydowanie więcej, niż mama.
Samodzielnie czytane komiksy
Kaczor Donald- Superkwęk czy Kwantomas?
Wespół w zespół. Komiks „Gigant poleca”
Historie, które niezmiennie się nam sprawdzają w nabywaniu swobody w samodzielnym czytaniu. Komiksy z tego wydawnictwa były jedną z pierwszych lektur syna. Teraz czasem walczą z siostrą o konkretne tomy czy o pierwszeństwo czytania. Ale ważne, że jest to dla nich wspólne doświadczenie.
Garfield- najbardziej rozpoznawalny rudzielec świata
Garfield. Tłusty Koci Trójpak. Tom 3
Wróciły do nas przygody Garfielda, pożyczone koleżance mieszkającej na Maderze, na czas naszego pobytu w Polsce. I od razy stały się lekturą numer jeden dla naszego rodzeństwa. Czytane prawie wszędzie i o różnych porach. Nie nudzą się nigdy. W kolejnych paskach wyszukują kolejne smaczki. I swoje ulubione żarty.
Mama czyta sobie
Towarzystwo Jane Austen
Towarzystwo Jane Austen. Natalie Jenner
Hmm. Mam mieszane uczucia wobec tej książki. Trafiła na mój czytnik z polecenia. Jednak po przeczytaniu i przemyśleniu- nie polecam dalej.Wolę zdecydowanie bardziej po raz kolejny przeczytać Dumę i uprzedzenie czy Perswazje Jane Austen, niż wrócić do tej książki.
Dziś spadły pierwsze krople deszczu do dawna. Kolejny tydzień ma przynieść zmianę pogody. Daj Boże, by pożary na wyspie zupełnie wygasły.
W najbliższych planach mamy czas z naszymi gośćmi z Polski, zwiedzanie, trochę nauki, trochę odpoczynku. W doborze lektur czas chyba na jakąś klasykę.
Przeglądałam wczoraj listę lektur obowiązkowych i uzupełniających dla szkoły podstawowej i średniej. ( https://www.listalektur.pl/) Części nie pamiętam, a części zupełnie nie znam. Może poczytam coś z tej listy, by samodzielnie ocenić, co jest polecane moim dzieciom do czytania przez podstawę programową.
Samego istnienia listy lektur obowiązkowych nie neguję. Uważam, że ich znajomość może być jednym z elementów budujących wspólnotę, również narodową.
W sumie, trochę trywializując, na podobnej zasadzie, jak ograniczony wybór dobranocek czy zabawek spowodował, że do pewnego momentu dzieciaki miały podobne doświadczenia. I do tych doświadczeń możemy się teraz jako dorośli odnosić i rozpoznawać „swoich” 😉
Podobnie jest też w szerszym zakresie, kiedy rozpoznajemy fanów tych samych książek czy filmów, które i my cenimy.
Jeszcze szerzej dotyczy to wyznawanych wartości, na podstawie których szukany wspólnoty z innymi ludźmi.
Tym razem prognozy pogody się sprawdziły. Upały towarzyszyły nam codziennie. Łącznie z pyłem z nad Afryki. I nadal nie odpuszczają. Basen pod blokiem był dużym wsparciem w chłodzeniu.
Udało się jednak dzieciakom( i mamie) wykrzesać trochę sił do nauki.
Poza tym byliśmy: w górach, na Formosie, na upalnym spacerku po Funchalu, rysowaliśmy koty na zajęciach plastycznych z koleżankami, spędziliśmy dzień ze znajomymi w domu, i na basenie, syn zaliczył dwa treningi i zawody kajakowe w Machico w towarzystwie taty i siostry ( mama miała odpoczynek w domu po kontuzji), rozpakowaliśmy 50 kg książek, a w sobotę przejechaliśmy 1/4 wyspy zwiedzając muzeum banana( o tym więcej w oddzielnym poście), karmiąc zwierzaki w Prazeres i pluchając się( rodzinka) lub leżąc w cieniu pod parasolem ( ja) na plaży w Calhecie. Tam przynajmniej miło wiało.
Na niedobór książek teraz nie narzekamy. Jak wyznała mi dziś córka- od kiedy nauczyła się czytać, książki to jej pasja ( wzrusz!). Kontynuujemy więc nasze czytelnicze przygody. I razem, i osobno.
Krótka książeczka w sam raz do przeczytania na dobranoc. Przypomina o tym, że wyobraźnia jest nam dana też po to, by zbliżyć się do Tego, w Którym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy ( Dz 17,27a). Tego, który jest tak blisko, w sercu naszego serca, a nam wydaje się czasem tak daleko.
Przyjemne ilustracje, do tego ciepła relacja wnuczki z mądrym dziadkiem. Wartościowa lektura. Kupiliśmy ją kilka lat temu w sklepie online Mocnych w Duchu.
Mała księżniczka
Mała księżniczka. Frances Hodgson Burnett
Skończona dziś. Mimo bólu głowy. Obie nie mogłyśmy się doczekać szczęśliwego zakończenia. Trafiła na córki listę książek do ponownego przeczytania.
Być prawdziwą księżniczką nawet jeśli zewnętrzne warunki temu nie sprzyjają, a trudności piętrzą się na każdym kroku. To lekcja od Sary.
Niesamowity. Jak wspaniały jest nasz Bóg.
Niesamowity. Jak wspaniały jest nasz Bóg. 100 opowiadań o Bogu i nauce. Louie Giglio, Tama Fortner
W zeszłym roku( a może na początku 2023) przez trzy miesiące towarzyszyła nam książka Niepojęty tego samego autora. Teraz zabieramy się za kolejne 100 opowiadań. Będą towarzyszyły nam w wieczornym czytaniu przed modlitwą na koniec dnia.
Słuchane audiobooki
Popik i jego wielkie przygody. Nie taki tygrys straszny. Aniela Cholewińska- Szkolik
Pierwsza książka z nowego cyklu autorki serii Misia i jej mali pacjenci. Szczególnie spodobała się córce przygoda Popika z wielkim-małym kotkiem. Czekamy na kolejne popikowe opowieści.
Drużyna Oka
Drużyna Oka. Misja: Foka szara. Misja: Wilk. Marcin Mortka
Kolejna atrakcyjna książka dla fanów przyrody. Dla tych, którzy chcą zwierzaki poznawać, by się lepiej o nie i nasz wspólny świat troszczyć.
A do tego ważna wiedza, jak się zachować podczas spotkania z wilkiem, wcale nie niemożliwego.
Mama czyta sobie- ebooki
Dolina Mulberry. Tom 2 serii Romans w Riverband. Denise Hunter
Jabłoniowe Wzgórze. Tom 3 serii Romans w Riverband. Denise Hunter
Kolejne dwie części serii Romans w Riverband za mną. Jakoś nie mogłam przerwać czytania, póki nie dowiedziałam się, jak poukładały się losy pozostałej dwójki rodzeństwa Robinsonów.
Ogólnie fajny pomysł, by tworzyć serie książek w oparciu o losy rodziny. Jak już czytelnik w pierwszej części pozna bohaterów i ich polubi, chce wiedzieć, co się z nimi dalej będzie działo.
Tak było ze mną. Kolejne dwa dni i się dowiedziałam;) Ale na razie rozstanę się z twórczością Denise Hunter. Czas na innych autorów.
Książki z ostatniego tygodnia
W następnym podsumowaniu czytelniczym postaram się uwzględnić książki czytane przez jeszcze trzynastoletniego syna, zasięgając jego opinii. Zaczął ciekawą serię Explorer Academy( Czy mu podebrałam pierwszą część do poczytania sobie? Być może…) oraz zagłębia się w literaturę faktu na kanwie swoich aktualnych zainteresowań.
Na najbliższy tydzień trochę planów już mamy, też edukacyjnych( kolejny egzamin na horyzoncie). Trochę chcemy nadgonić naukę, bo od kolejnej soboty będziemy mieli gości, a wtedy nauka szkolna zdecydowanie przegrywa z ciekawszymi zajęciami w miłym towarzystwie.
Jak już to weszło nam w zwyczaj, na początku nowego miesiąca spoglądamy na miesiąc miniony. Na wszystko, co było nam dane. To, co przyjemne i łatwe. To, co trudne. Żeby zapamiętać, ucieszyć się, docenić, wytrwać.
Wrzesień zaczęłam od wizyty u mojej przyjaciółki w Białymstoku. Jej mama robi takie słodkie cuda, widoczne wyżej.
Na początku miesiąca nasz ósmoklasista zdał pierwsze trzy egzaminy. Z angielskiego, religii i informatyki. W tym roku egzaminów klasyfikacyjnych czeka go jeszcze chyba 10. Poza nimi Egzamin Ósmoklasisty w maju. Czyli w sumie matematykę, język polski i język angielski w tym roku będzie zdawał po dwa razy.
Spotkania z przyjaciółmi i rodziną
Był to też dla nas czas spotkań i pożegnań przed wyjazdem. Wdzięczność za wszystkie spotkania z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi. Za wspólne rozmowy, wzruszenia, tańce, zabawy, pluskanie, gry, zajęcia, kino…
Raz……dwa……trzy……czytasz ty!Książki z września
Książki towarzyszyły nam stale. Na blogu opisuję głównie te czytane z córką i przeze mnie. Za czytanymi przez syna nie nadążam.
Ogniska
Wakacje były za krótkie, za to we wrześniu udało się na dwa czy trzy razy ognisko zrobić, rozpalane własnymi rękoma. Dobrze tak popatrzeć na żywy, aczkolwiek kontrolowany, ogień. Zapach dymu jest wspaniały. I komarów było już mało. Idealny czas na ogniskowanie.
Spacery po lasach i łąkach
Wykorzystaliśmy jeszcze czas mieszkania na wsi na spacery po bliższej i dalszej okolicy. Obchodziliśmy nasze łąki, kilka razy byliśmy w lesie i nad jeziorkiem. Czasem z towarzyszącym nam kotem Rudzikiem. Zabawnie, kiedy kot zachowuje się jak pies.
Narodowe Czytanie „Nad Niemnem” w Muzeum Kresów Rzeczypospolitej
Jeden piątek września był szczególnie pełen wrażeń w Sejnach. Najpierw osłuchaliśmy fragmentu „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej w ramach Narodowego Czytania 2023 w Muzeum Kresów Rzeczypospolitej, znajdującym się w dawnym klasztorze podominikańskim. Później wzięliśmy udział w obchodach 60lecia szpitala im. E. Rittlera w Sejnach. Jest to miejsce, z którym byłam jakiś czas związana, odbywając tam praktyki w czasie studiów pielęgniarskich. Dzieciaki pokorzystały z atrakcji przygotowanych dla dzieci i z czasu z dziadkami.
obraz z darów naturyspontaniczne poszukiwanie skamieniałości i rozpoznawanie skałuschłe, ale piękneczytanie wersetów wierszy po polsku i angielskuKrasnogruda- Dwór Czesława Miłosza
Ostatnią sobotę przed wyjazdem chciałyśmy z córką wykorzystać na zajęcia plastyczne „Gucio zaczarowany”, jednak nie sprawdziłyśmy przed wyjazdem, i okazało się, że wyjątkowo w tym dniu zajęć nie było. Za to zrobiłyśmy sobie piknik, szukanie skamieniałości w kamieniach, na których siedziałyśmy i spacer po parku otaczającym dwór.
Płaszczka- kuzynka rekinaW końcu irbis wypatrzonyserwalpająk, ale jaki?Co za szyja!Trochę większe ( i szybsze) kotki( kiedy nie śpią;))wróble na wolnościRozrabiająca keaRozkoszna, pasiasta, puszysta kulkaO, tu, tu, jeszcze poczyść…Warszawskie zoo
Podróż zaczęliśmy wcześniej, by odwiedzić jeszcze przyjaciół w Warszawie i pokorzystać z uroków stolicy.
Udało nam się spędzić miły dzień w Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym. Po raz pierwszy wizyta obrodziła nam w tyle obserwacji kotowatych. Tylko tygrysy i lamparty się ukryły. Za to po raz pierwszy od wybudowania nowego wybiegu, udało się nam zobaczyć irbisa- panterę śnieżną. Dzień na zwiedzanie był idealny. Początkowo, z rana, było bardzo mało zwiedzających. Każdy z nas odwiedził swoich ulubieńców.
Piękne światło w katedrze warszawsko- praskiej św. Michała
Po zoo zwykle zachodzimy do katedry św. Michała na adorację Najświętszego Sakramentu. Katedra jest piękna. Za każdym razem zachwyca mnie przestrzenią i czystością, przejrzystością. A kaplica Adoracji znajduje się przy samym wejściu po prawej stronie. Tak jakby Pan Jezus sam przybliżał się do tych, którzy może z jakiegoś powodu nie mają odwagi wejść wgłąb kościoła, przed tabernakulum.
Wieczór spędziłyśmy na Mokotowie u znajomych, a syn na Ursynowie u kolegi ze starego osiedla. To jeden z plusów przeprowadzek- znajomi w różnych miejscach.
Stos do wysłania w paczkachCoś niewyraźna ta LizbonaPakowanie i lot na Maderę
Pakowanie w tym roku przychodziło mi wyjątkowo trudno. Jakoś jednak się udało zapakować wszystko, co potrzebne do walizek do samolotu i paczek do nadania kurierem. Jedynie Ptasie Mleczko się nie zmieściło. Ale może to i dobrze 😉
Za to podróż przebiegła bardzo sprawnie od momentu wyjścia z hotelu w Warszawie do dotarcia do naszego mieszkania na Maderze. Bez pośpiechu, bez stresu, bez opóźnień, bez kłótni, bez bólu głowy, bez niesprzyjających wiatrów przy lądowaniu.
Jeden z kościołów w CamachaWidok z CamachaTu rozegrano pierwszy mecz piłki nożnej w PortugaliiWzburzona PrainhaTunel między basenami naturalnymi Doca da Cavacas…Tunel między basenami naturalnymi Doca da Cavacas…mieszkaniec Kociej LewadyNowozaobserwowany kwiatNa Maderze
Pierwszy tydzień na Maderze, to czas aklimatyzacji (oj, te upały i wilgotność), spotkań i małych podróży.
Spotkałyśmy się z Uli koleżankami- dwoma też korzystającymi z uroków edukacji domowej i jedną malutką, jeszcze nie chodzącą.
Zwiedziliśmy rodzinnie miasteczko Camacha, w którym jeszcze nie byliśmy.
Pomoczyliśmy się na małej, piaskowej, czarnej plaży Prainha, koło Caniçal.
Przeszliśmy nowym fragmentem promenady nadmorskiej przy plaży Formosa i odremontowanym tunelem do Doca do Cavacas.
Odwiedziliśmy koty z „kociej” lewady i pooglądaliśmy kwiaty.
Tyle atrakcji na jeden tydzień to aż nadto.
wspólnie wykonana pocztówkapark Santa Catarina w centrum Funchalpiniata pokonana przez solenizantkęNa międzynarodowych urodzinach przyjaciółki córki
Miesiąc zakończyliśmy udziałem w siódmych urodzinach niemiecko-angielskiej koleżanki córki. Były tam rodziny homeschoolersów, unschoolersów, dzieciaki ze szkół portugalskich i międzynarodowych. Dzieci, jak to dzieci, dogadywały się niezależnie od różnic językowych. Dla mnie było jednak to dość trudne. Bo nie dość, że wymagające rozmów z nieznajomymi, to jeszcze wymagające szybkiego odkopania znajomości języka niemieckiego i odświeżenia angielskiego po wakacyjnym nieużywaniu. Ale dałam radę.
Lecimy w październik
Październik zapowiada się nadal upalnie. W perspektywie przylot rodziny do nas na 12 dni, trochę wspólnego zwiedzania, dwa egzaminy syna (edukacja dla bezpieczeństwa i historia), a z najmłodszą skupiamy się przede wszystkim na kaligrafii i nauce angielskiego, o pozostałych przedmiotach nie zapominając.
Pierwszy tydzień na Maderze mija. Nie spodziewałam się, że będzie mi tak trudno do klimatu się przystosować z powrotem. Córce też przychodzi to ciężko. Tylko chłopaki radzą sobie dobrze z temperaturą i wilgotnością.
Rytmu codziennej nauki jeszcze nie złapaliśmy, ale można było się tego spodziewać. Tak przeprowadzki działają na plan dnia. Jednak i Ósmoklasista trochę przygotowanie do swoich egzaminów popchnął, i z Drugoklasistką trochę ruszyłyśmy – na razie matematyka poprzez Matlandię GWO, i angielski z fajnym podręcznikiem.
Książki towarzyszyły nam w różnych chwilach.
Albo czytane razem. Albo słuchane przy odbudowywaniu wszystkich budowli Lego, albo w aucie. Albo na czytniku po nocach ( Starszak i mama).
Czytałyśmy sobie nawzajem wiersze i inne utwory poetyckie różnych polskich twórców. To była książka, którą najczęściej Młodsza przynosiła z prośba o poczytanie. Przyjemnym dodatkiem są zabawne ilustracje.
Mała księżniczka
Mała księżniczka. Frances Hodgson Burnett
Czytając tę książkę doszłyśmy już do momentu utraty przez Sarę ukochanego ojca i bogactwa. Zastanawiałam się wcześniej, jak córka przyjmie taką drastyczną zmianę w życiu bohaterki, którą zdążyła polubić. Chyba nie czytałyśmy wcześniej żadnej książki poruszającej tak bezpośrednio temat śmierci rodzica. Jednak słucha dalej z zainteresowaniem, przyglądając się sposobom radzenia sobie przez Sarę z trudami, jakie ją spotkały.
Słuchane audiobooki
Alek- Psia demolka. Psie szczęście 3. Anna Lasoń- Zygadlewicz
Kolejne słuchanie przygód szalonego szczeniaka Alka oraz jego przyjaciół, kota Puszka i kameleona Leosia. Nie wiem, czy kiedyś się znudzi. Jeszcze sporo wiadomości o przyrodzie, relacjach, wierze, zaufaniu do przyswojenia przy kolejnych słuchaniach.
Misia i jej mali pacjenci
Misia i jej mali pacjenci. Aniela Cholewińska- Szkolik
Dodano nowe książki do aplikacji Audioteka Kids. Ze znalezienia przygód Misi córka bardzo się ucieszyła. Poprzedniej zimy czytałyśmy kilka książek z przygodami dziewczynki- weterynarza, rozumiejącej język zwierząt.
Mama czyta sobie- ebooki
Sztorm. Daria Kaszubowska
Przeczytałam z polecenia. Jednak nie wiem, czy sięgnę po kolejne części sagi. Historia mnie wciągnęła, owszem. Za dużo jednak w niej jak dla mnie dramatów- prawdziwych, bo opartych na I wojnie światowej. Nie jest to coś, czego szukam teraz w literaturze. Za bardzo póżniej przeżywam trudne losy bohaterów.
Kochaj i pisz. Denise Hunter
Sięgnęłam po tę najnowszą książkę Denise Hunter opublikowaną w Polsce, jako antidotum na smutne wrażenia od razu po zakończeniu książki Sztorm.
I nie zawiodłam się. Chociaż i tu bohaterów nie omijają trudne doświadczenia, gwarancja pozytywnego zakończenia historii, zostawia czytelnika z pokojem w sercu.
A przy okazji tej konkretnie lektury można poznać też trochę wskazówek do napisania romansu. Ciekawy zabieg. Nie ujmujący nic atrakcyjności powieści.
Przełęcz Riverbend. Denise Hunter
Z rozpędu chwyciłam za kolejną książkę tej samej autorki. Raz na jakiś czas potrzebuję spędzić kilka godzin zatopiona w lekturze by głębiej odpocząć.
Dobrze spędzona połowa nocy w Riverband 🙂 Jeśli szukacie przyjemnej lektury na chwilę odpoczynku, to te Denise Hunter są idealne. Nie za długie, nie za krótkie. W sam raz by wciągnąć się w historię, polubić bohaterów i dotrwać do szczęśliwego finału.
Stosik z książkami z tego tygodnia
Na kolejny tydzień zapowiadają się jeszcze większe upały. Już ustaliłyśmy z córką włączenie trybu przetrwania i skupienie się w ciut większym wymiarze na pracy i nauce w domu.